Odświeżony Lemmy
(2006-10-20)
Wojciech
Kozicki
Więcej o recenzencie
Niestrudzony Lemmy Kilmister, lider grupy Motorhead, od kilku dekad na jedną modłę szarpie struny swej gitary basowej i chrypi w intrygujący sposób do mikrofonu. Siarczysty rock'n'roll w jego wykonaniu to zjawisko nietuzinkowe. Niemal każdy dźwięk na płytach Motorhead można przewidzieć, a i tak słucha się każdego z zapartym tchem. Jednak płyta "1916" swego czasu uważana była za powiew świeżości w twórczości Motorhead. Tradycyjnie mamy tu zbiór rockowych melodyjnych pocisków najwyżej klasy, zagranych z luzem i nonszalancją, unikatową dla tej grupy. Takie utwory, jak: "The One To Sing The Blues" (zaczynający się uroczym staccato perkusji), "I'm So Bad (Baby I Don't Care)", "Ramones" (hołd dla zmarłych braci Ramone) czy "Going To Brazil" to esencja rockowej werwy. Ale są tu też perełki na miarę ewenementu w dokonaniach Motorhead. Tytułowy utwór zainspirowany jest bitwą pod Sommą (Francja) z 1916 roku, gdzie w ciągu ok. 3 godzin zginęło prawie 20 000 młodych Anglików. Tą balladą Motorhead zaskoczył wszystkich. Bez gitary, same klawisze, wiolonczela i perkusyjny werbel, a nad tym wszystkim góruje smutny śpiew Lemmy'ego, który wcielił się w rolę 16-letniego żołnierza umierającego na polu bitwy. Kojarzy się to mocno z Pink Floyd, ale niewątpliwie to kompozycja piękna i genialna w swej ascetyczności. Podsumowując, "1916" to płyta nietuzinkowa, schematyczna, a jednocześnie świeża. Potwierdza się teza, że Lemmy jest jak wino, im starszy, tym lepszy.
(7 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji