-
-
I Ching
- Hołdys I Inni
-
cena:
19,49
zł
-
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: 2004
Średnia ocena z 14 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Dżem
- Firma fonograficzna:
-
EMI Music Poland
, 2004
- Nr katalogowy:
- 8743222
- Sprawdź inne tytuły:
-
Dżem
2004 to pierwsza od czterech lat studyjna płyta zespołu Dżem i zarazem pierwszy album nagrany z wokalistą Maciejem Balcarem. Znajdziemy tutaj dwanaście utworów do których muzykę napisali wszyscy członkowie zespołu, zaś teksty Maciej Balcar. Całość utrzymana jest w charakterystycznej blues-rockowej, "dżemowej" stylistyce, lecz poszczególne nagrania różnią się od siebie pod względem nastroju, tempa i konstrukcji. Zaczynając od krótkiego i dynamicznego Diabelskiego żartu aż po rozbudowany, zamykający album utwór W imię ojca jest to Dżem w najlepszej formie. Co więcej album ukazuje się w 25-tą rocznicę istnienia grupy. Nic dodać, nic ująć. Po prostu kolejna świetna płyta giganta polskiego bluesa i rocka.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Gorszy dzień |
|
| 2. Chleb z Dżemem |
|
| 3. W drodze do nieba |
|
| 4. Ćma barowa |
|
| 5. Nieproszony |
|
| 6. Wymarzony świat |
|
| 7. Do kołyski |
|
| 8. Dzień świstaka |
|
| 9. Szeryfie, co się z tobą dzieje |
|
| 10. Diabelski żart |
|
| 11. 66 |
|
| 12. W imię ojca |
|
- 2004
- Wykonawca:
-
Dżem
No, OK
krzysiek
malujda
Na swój nowy album DZEM kazał nam czekać ponad 4 lata, ale myślę, że było warto. To pierwsza płyta z Maciejem Balcarem, wokalistą o dużej wrażliwości i muzykalności. 2004 to dobra DŻEM-owa średnia, choć płyta nie nawiązuje do poprzednich wydawnictw i trudno ją porównywać do czegoś, co było już wcześniej. Całość jest utrzymana w charakterystycznej, blues-rockowej stylistyce i trzeba przyznać, że materiał jest dość zróżnicowany. Usłyszeć możemy kompozycje melancholijne, jak: „W drodze do nieba”, „Nieproszony”, „Do kołyski”, są także mocniejsze, bardziej dynamiczne akcenty, jak i te lekko popowo-soulowe numery. Ale oczywiście DŻEM prezentuje nam swój najsmaczniejszy owoc w postaci utworów znacznie bardziej opartych na bluesowej konwencji: „Chleb z dżemem” z ciekawym riffem gitar, ”Ćmę Barową” i ponad dziesięciominutowy „W imię ojca”, który jest przepięknym finałem albumu.
Muzykę napisali wszyscy członkowie zespołu, a autorem większości tekstów jest Maciej Balcar, za wyjątkiem ”66”, który jest tekstem W. Wesołowskiego jednego z fanów zespołu i już wcześniej wspomniany „W imię ojca”. Ten ostatni napisany został przez Kazimierza Galasia, który pisywał we wcześniejszym okresie zespołu za czasów Ryśka Riedla.
Choć materiał na 2004 nie jest odkrywczy, to z pewnością nie jest on także
wtórny! Miejmy nadzieję, że na następny DŻEM-owy przysmak nie będziemy musieli czekać tak długo, gdyż zespół z pewnością zazębił się już ze swym nowym głosem, który jednak na 2004 brzmi momentami zbyt miękko. Całość możemy ocenić całkiem wysoko. Panowie z Dżemu mają jeszcze dużo do powiedzenia i stać ich jeszcze bez wątpienia na wiele, o czym się z pewnością przekonamy.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Muzyka i śmierć
(2006-01-01)
Wojciech
Kozicki
Więcej o recenzencie
Dżem to żywa legenda polskiej muzyki, której przedstawiać nie trzeba. Jednak entuzjazm fanów nieco osłabł po odejściu Ryszarda Riedla. Co prawda próbował zastąpić go Jacek Dewódzki i Dżem nagrał z nim 2 płyty studyjne, ale Rysiek był jedyny w swoim rodzaju. Materiał z Jackiem nie był zły, ale daleko mu było do ekspresji Riedla. Można się było spodziewać, że w końcu drogi Dżemu i Dewódzkiego się rozejdą. Tak też się stało, a na etat wokalisty wskoczył Maciej Balcar, niegdyś parający się rasowym metalem i musicalami. Powstała płyta „2004”, klasyczne wydawnictwo Dżemu, czyli rock’n’roll flirtujacy z bluesem, tym razem w nieco złagodzonej formie. Wiąże się to z ciepłą barwą głosu Macieja Balcara i dokonaniem ostatecznego masteringu w Los Angeles w studiach Precision Mastering. Jednak na nic zdałyby się studia i producenci, gdyby nie wartość muzyki. A jak ona jest na „2004”? Dżem jak zwykle pokazał klasę. Nagrał album najlepszy od odejścia Ryśka. Na „2004” nie brakuje przebojowych i dynamicznych kompozycji, przy których można się solidnie wyszaleć („Chleb z dżemem”, „Gorszy dzień”, „Diabelski żart”, „Wymarzony świat”). Ogniste riffy, motoryczna sekcja i zwariowane solówki wsparte inteligentną melodyką zasługują na wysokie noty. Warto też zwrócić uwagę prawdziwe blues rockowe perły „Szeryfie, co się tutaj dzieje?” i dziesięciominutowe „W imię ojca” ze snującym się namiętnie motywem przewodnim. Jednak solą tej płyty są chwytające za serce ballady jak np. „Do kołyski”, „W drodze do nieba”, „Ćma barowa”, „Nieproszony”, które nadają albumowi smutny, ale jakże piękny odcień. Znakomicie spisuje się tu łagodny głos Balcara. Zastrzeżenia można mieć jedynie do „Dzień Świstaka”, który w swej pozornej sielskości może wydawać się nieco zbyt ckliwy. Maciej okazał się nie tylko wyśmienitym wokalistą, ale sprawdził się też jako tekściarz. Daje krótką lekcję życia w „Do kołyski” („Idź własną drogą, bo w tym cały sens istnienia, żeby umieć żyć bez znieczulenia... ”) i „Chleb z dżemem” (W życiu najtrudniej nauczyć się żyć. Reszta jest milczeniem, więc milcz, bo tylko ta cisza nie kosztuje cię nic.”) Niechęci do współczesnego świata można doszukać się w „Ćma barowa” („Jutro będzie tak jak dziś, dzisiaj jutra nie chcę, wierzę ciągle, że coś zdarzy się..”) i „Wymarzony świat” („To co proste w oczach dziecka, zawiłe stało się. Gonimy za czymś, czego nikt już nie pojmuje. Przemoc i piekło, ten telewizyjny świat, Dokąd to?”). Wiele pięknych cytatów można wyciągnąć z warstwy lirycznej albumu „2004”, pojawia się w nich sporo życia, śmierci, pytań o ich sens. Przemijanie zostało nawet symbolicznie ukazane na okładce w postaci zegara. Smutny całun okrywa tę płytę. Niestety, okazała się ona prorocza, gdyż niedługo po jej wydaniu zginął w wypadku samochodowym Paweł Berger, klawiszowiec, jeden z ojców zespołu. Jakże trafny wobec tej tragedii wydaje się cytat z piosenki „W drodze do nieba”: „Odszedłeś w słońcu tak nagle, że nawet nikt nie zdążył zamyślić się przez chwilę, człowieku z duszą jak ptak samotną, komu teraz grasz?”
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Spodziewałam się czegos lepszego
Kasia
Trudno określić moje uczucia w związku z tą płytą, ponieważ są mieszane. Z jednej strony bardzo mnie cieszy fakt, że są kapele, które grają (albo chociaż usiłują) grać dobrą muzykę, a z drugiej strony to już nie to samo, co kiedyś... sen o Victorii, Wechikul czasu, Alex...itd. to utwory, które każdy szanujący się fan Dżemu zna, a czy z tej płyty coś pozostanie na stałe w pamięci? Trudno powiedzieć. Utwór do kołyski ma szanse stać się przebojem - tekst trafia tam, gdzie ma dotrzeć, ale czy nie zacznie się pojawiać na pierwszych miejscach komercyjne 30 Ton itp.? Szkoda by było... To tylko moje skromne zdanie. Jeżeli ktoś ma inne poglądy - chętnie ich wysłucham.
Za każdym razem coraz bardziej przekonuję się do 2004.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Mdły ten Dżem
(2004-12-09)
PAWEŁ
REROŃ
Więcej o recenzencie
Nowa płyta Dżemu. Tylko szkoda, że nie jest to Dżem, który znam. Teksty słabe, wokalista sili się, ale kiepsko mu wychodzi to śpiewanie (czyt. coś miauczy), a muzyka jakaś taka mdła i na jedna nutę. Po śmierci Riedla pomyślałem, że chłopaki powinni dać sobie spokój ze śpiewaniem pod szyldem Dżem i nadal to podtrzymuję. Nie udał się The Doors bez Morrisona, Nirvana bez Kurta, ani Dżem bez Ryśka. Czołem.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Najlepsza płyta od czasów ostatniej, nagranej z Ryśkiem Riedlem
Magda
Ciołczyk
Jest to oczywiście tylko moje prywatne zdanie, ale dla mnie jest to płyta zdecydowanie lepsza od tych nagranych z Jackiem Dewódzkim. Żeby się utwierdzić w tym przekonaniu, wczoraj się "Dżemowałam" słuchając dwóch płyt z Dewódzkim oraz tej najnowszej. Bardzo mnie dziwi jednak fakt wybrania na promujący singiel piosenki "Do kołyski", która jest jedną ze słabszych na tej płycie i spodobała mi się dopiero po ok. 5 przesłuchaniu. Być może płyta podoba mi się dlatego, że w lipcu na festiwalu "Ku przestrodze" słyszałam kilka nowym utworów i wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Myślę, że to obowiązkowy zakup dla ludzi lubiących dobrą muzykę.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(14)