Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: 22 czerwca 1941, czyli jak zaczęła się wielka wojna ojczyźniana
Średnia ocena z 4 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Mark Siemionowicz Sołonin ,
Mark Sołonin
- Wydawnictwo:
-
Rebis
, Listopad 2007
- Seria:
-
Historia
- ISBN:
- 978-83-7510-130-0
- Liczba stron:
- 552
- Tłumaczenie:
-
Tomasz Lisiecki
- Sprawdź inne tytuły:
-
Mark Siemionowicz Sołonin ,
Mark Sołonin
Nowa, rewolucyjna interpretacja wydarzeń obejmujących pierwsze tygodnie wojny niemiecko-radzieckiej. Autor pasjonująco opisuje starcia wielkich jednostek pancernych, analizuje początkowy okres walk na froncie wschodnim i daje zupełnie nową odpowiedź na pytanie jakie były przyczyny niepowodzeń Armii Czerwonej. Decydującą rolę przypisuje masowym dezercjom i panicznej ucieczce czerwonoarmistów, co czyni go obiektem gwałtownego ataku "obrońców chwały radzieckiego oręża", dla których jedynym możliwym do przyjęcia wyjaśnieniem jest wersja o "zaskoczeniu", "przewadze w uzbrojeniu" itd. Najbardziej przełomowa książka na temat początków wielkiej wojny ojczyźnianej od czasu Lodołamacza Wiktora Suworowa.
Mark Siemionowicz Sołonin - historyk określany jako następca Wiktora Suworowa, autor m.in. trzech przełomowych książek o początkach wojny radziecko-niemieckiej: "22 czerwca 1941", "23 czerwca 1941. Dzień M" i "Na pogrążonych we śnie lotniskach".
- 22 czerwca 1941, czyli jak zaczęła się wielka wojna ojczyźniana
- Autor:
-
Mark Siemionowicz Sołonin ,
Mark Sołonin
Świetna praca.
(2010-01-13)
Carols
Więcej o recenzencie
Praca błyskotliwa, swego rodzaju krytyczne rozwinięcie słynnej serii Suworowa, któremu autor przyznaje rację w sprawie zasadniczej (tj. w kwestii propagandy, która latami zakłamywała doktrynę wojenną ZSRR Józefa Stalina).
Jednak równocześnie polemizuje z tezą Suworowa - jakoby Armia Czerwona została rozbita w pierwszych dniach konfliktu (tzw. Wojny Ojczyźnianej). Przeciwstawiając twierdzenie (solidnie je dokumentując), że powodem przegranej sowiejckiej armii była niespotykana i nieokiełznana fala dezercji Czerwonoarmistów.
Autor, choć szczegółowo, pisze ciekawie i wciągająco. II Wojnę Światową uznaje przedewszystkim za wojnę pancerną (interesująco naświetla rolę lotnictwa podczas wojny - wykazując jego stosunkowo niską przydatność).
Jedynym drobnym minusem jest pozbawienie książki przypisów (pewnie z przyczyn praktycznych by nie przysłoniły treści), co jednak uzupełnia bibliografia.
Jest to książka (a w sumie cała seria) warta polecenia nie tylko dla historyków.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Lepiej i sensowniej niż Suworow - wiarygodniej
(2009-11-29)
yarkol
Więcej o recenzencie
Księgarskie półki zalegają liczne „sensacyjne przełomy” i „absolutnie nowatorskie spojrzenia” na wszystko, co tylko możliwe. Rzec by można - mnożą się niczym króliki Rojtszwańca. Futerka (okładki) piękne i milusie, oczka intrygującej urody, ale kiedy się „wgryźć”, pojawia się pytanie: - gdzie pokicał ten przełomowy królik? Okazuje się często, że nie tyle z naukowym coup d’etat ma się do czynienia, co ze starym jak świat wyłudzaniem pieniędzy za coś, co złamanego grosza nie jest warte. Czym „22 czerwca 1941…” różni się od taśmowo produkowanych rewelacji Suworowa? Rzetelnym dokumentowaniem tez oraz awersją do ciągłego powoływania się na sensacyjne znaleziska w najtajniejszych z tajnych archiwów. Może to budzić zaufanie.
Sołonin zauważa, iż autor „Lodołamacza” stare mity zwalczając, zastąpił nowymi, własnymi. Skrupulatnie analizując dane (również niemieckie) udowadnia Sołonin, że gdyby uderzenie hitlerowskie dnia pierwszego miało zniszczyć - jak chce Suworow - całą radziecką artylerię będącą w zasięgu Luftwaffe, to każdy niemiecki bombowiec musiałby tego dnia zniszczyć po jednym pułku artylerii. Wykpiwa też autor tezę mówiącą, iż „radzieckich czołgistów wystrzelano zanim zdążyli dobiec do czołgów”, natomiast analizując straty radzieckiego lotnictwa w pierwszych chwilach wojny udowadnia, iż poczucie czarnego humoru nie jest mu obce twierdząc, iż najwięcej „zestrzeleń” miał wówczas zwykły feldfebel Wehrmachtu zapalniczką podpalający samoloty w panice porzucone na lotniskach. Poszukując głównej przyczyny początkowej katastrofy stalinowskiej armii Sołonin stwierdza, że wprawdzie Niemcy postarali się o niezwykle krwawą łaźnię, to jednak o niczym nie musiało to przesądzić. Mogło być inaczej, gdyby radzieckich szeregów nie ogarnęła panika na skalę niespotykaną w dziejach. Panika, którą mało którzy dowódcy próbowali powstrzymać. Ba! Częstokroć w ucieczce zdecydowanie wyprzedzali tych, których powinni prowadzić do walki. Posługując się szokującymi danymi liczbowymi autor wykazuje, w jak zastraszającym tempie topniały siły radzieckie, często bez nawiązania kontaktu bojowego. Sołonin twierdzi, że radziecki żołnierz nie chciał się bić i koncentrował się głownie na ucieczce. Po prostu usiłował ujść cało, miast walczyć w obronie reżimu, który - zdawać by się mogło - chęć do życia zdążyć mu już wybić z głowy. Ochoczo poddawano się do niewoli, porzucano czołgi, pieczołowicie zaś dbano o przydatne w ucieczce ciężarówki, którymi uciekać łatwiej. Brak wspólnoty celów ze stalinowskim państwem kazał nie stawać do walki. Atak Hitlera zastąpił stary strach nowym. Gdy upartyjnione władze cywilne i wojskowe uciekły - armia szybko i niepowstrzymanie zaczęła się rozpadać „jak beczka, z której zdjęto obręcze”. Skoro od lat drepczemy za Suworowem, warto teraz skręcić na ścieżkę Sołonina, tym bardziej, że ani temperamentem, ani piórem Suworowowi nie ustępuje.
(13 z 13 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Książka godna polecenia
(2008-09-02)
Przemysław
Nosek
Więcej o recenzencie
Nie będę powielał notki z okładki książki, zgadzam się z nią w zupełności. Książka jest ciekawa, zaskakująca inna niż poprzednie, traktujące o tym temacie.
Autor na podstawie ogólnodostępnych danych potrafi wyciągać bardzo śmiałe i logiczne wnioski. Można ją porównywać z książkami Suworowa, choć przyznam, że jak dla mnie - Sołonin jest lepszym historykiem, redaktorem i pisarzem. W jego książce mniej jest sensacji, szokujących stwierdzeń, a więcej rozwagi, logiki i zastanowienia nad sytuacją roku 1941 oraz lat wcześniejszych.
Książka nie jest łatwą lekturą, mnóstwo szczegółów dotyczących organizacji Armii Czerwonej i Wehrmachtu, taktyki i strategii, "inżynierii społecznej" ówczesnego ZSRR. Nie każdy przez to przebrnie. Ale warto. Dla zainteresowanych tematem - moim zdaniem - pozycja obowiązkowa.
(16 z 16 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji