23 czerwca 1941 - dzień "M"
okładka: twarda
nośnik: druk
liczba stron: 520
Ocena klientów:
wszystkie recenzje (3)
Grudzień 2008 - Mark Sołonin, autor bestselleru 22 czerwca 1941, czyli jak zaczęła się Wielka Wojna Ojczyźniana, który wstrząsnął Rosją nie mniej niż Lodołamacz Suworowa, kontynuuje w tej książce frapującą analizę tragicznych wydarzeń lata 1941 roku. Po wszechstronnych badaniach nad licznymi dokumentami z...
Pełny opis produktu...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: 23 czerwca 1941 - dzień "M"
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Mark Sołonin
- Wydawnictwo:
-
Rebis
, Grudzień 2008
- ISBN:
- 978-83-7510-257-4
- Liczba stron:
- 520
- Sprawdź inne tytuły:
-
Mark Sołonin
Mark Sołonin, autor bestselleru 22 czerwca 1941, czyli jak zaczęła się Wielka Wojna Ojczyźniana, który wstrząsnął Rosją nie mniej niż Lodołamacz Suworowa, kontynuuje w tej książce frapującą analizę tragicznych wydarzeń lata 1941 roku. Po wszechstronnych badaniach nad licznymi dokumentami z owych czasów, przestudiowawszy przygotowania Związku Sowieckiego do wielkiej wojny oraz plany strategiczne, autor dochodzi do oszałamiającego wniosku: w czerwcu 1941 roku Hitler, sam się tego nie spodziewając, uprzedził uderzenie Stalina dokładnie o jeden dzień.
Mark Siemionowicz Sołonin, nazywany następcą Wiktora Suworowa, urodził się w 1958 roku w Kujbyszewie. W roku 1975 ukończył ze złotym medalem tamtejszy Instytut Lotniczy i podjął pracę w tajnym biurze konstrukcyjnym. W okresie pierestrojki założył klub polityczny. Przed dwudziestu laty zaczął studiować historię udziału ZSRS w II wojnie światowej. REBIS opublikował jego 22 czerwca 1941, wyda także poświęconą temu tematowi książkę Na uśpionych lotniskach.
"Pragnę wyrazić Markowi Sołoninowi wdzięczność, zdjąć czapkę i pokłonić mu się do ziemi. Kiedy czytałem jego książkę, rozumiałem uczucia Salieriego. Myślałem: dlaczego ja sam do tego nie doszedłem? Mark Sołonin dokonał wielkiego naukowego osiągnięcia".
- 23 czerwca 1941 - dzień "M"
- Autor:
-
Mark Sołonin
Tym razem nieco gorzej
(2010-04-12)
FabrykaRecenzji
Więcej o recenzencie
Z jednej strony nowa publikacja Marka Sołonina jest od swej poprzedniczki („22 czerwca 1941, czyli jak zaczęła się Wielka Wojna Ojczyźniana”) odmienna, z drugiej trudno oprzeć się wrażeniu, iż złożona jest z rozdziałów, których autor zapomniał dołączyć do książki poprzedniej. Wbrew wydawniczej notce zapowiadającej „oszałamiający wniosek”, nic tu nie oszałamia. Szczególnie gdy zna się stary „Dzień <>” Suworowa, w którym eks-oficer GRU) wiele stronic poświęca udowodnieniu, iż Stalin zamierzał uderzyć na hitlerowskie Niemcy, lecz został precyzyjnie wyprzedzony. Co nowego stwierdza Sołonin? Niewiele. Chyba, że za przełom uznać podanie dokładnej daty niedoszłej radzieckiej agresji na Niemcy - 23 czerwca 1941. Sołoninowski „Dzień <>” przypomina ofiarowany w prezencie pierścionek z brylantem, który zapakowano systemem „matrioszkowym” w pudła, pudełka i pudełeczka. Proces rozpakowywania jest na tyle nużący, że walory pierścionka bledną. Napisana sprawnie, ze sporą werwą, książka jednak nuży. Za wiele tu spiralnego krążenia wokół głównego tematu. Na domiar złego, najlepszymi partiami książki są właśnie te z jej rozdziałów, które z powodzeniem mogły się znaleźć w książce poprzedniej, traktującej o niewiarygodnych rozmiarów rozsypce radzieckiej armii. Tym razem Sołonin niebezpiecznie kilkakroć upodabnia się do Suworowa snując karkołomne częstokroć hipotezy i dowodzi ich słuszności w oparciu o część źródeł, zapominając o innych. Doskonałą ilustracją wydaje się tu być fragment, w którym za niemieckie zbrodnie na cywilach odpowiedzialnością obarcza NKWD. Wg autora Stalin, by wybić z głów „ludziom radzieckim” z terenów okupowanych chęć poparcia agresora, nakazał lotnym oddziałom NKWD operującym w strefie przyfrontowej brutalnie mordować, a wcześniej okaleczać niemieckich jeńców, by u ich towarzyszy broni wzbudzać chęć krwawej i równie brutalnej zemsty. Rzekomo dopiero w efekcie tych prowokacji rozpoczęły się rzezie, które z czasem z powrotem pchnęły Ukraińców i Białorusinów w objęcia władzy radzieckiej. W ten sposób klęska wojny w obronie granic przeistoczyła się w rokującą sukces Wielką Wojnę Ojczyźnianą. Brzmi to makabrycznie, ale znając prawdę o mistrzostwie Stalina w prowokacji, znając prawdę o jego nieludzkim systemie - można w to uwierzyć. Oczywiście, jeśli zapomni się o biologicznym wręcz antyslawizmie Hitlera, o planach kolonizacji wschodu, które naziści opracowali na długo przedtem, nim NKWD dostało w swe łapska pierwszego niemieckiego jeńca. Wiedząc to wszystko, trudno wierzyć w mit rycerskiego Wehrmachtu, dopiero bestialstwami NKWD sprowokowanego do zbrodni. Nawiasem mówiąc, i ten przytoczony wywód Sołonina nie dotyczy głównego tematu książki. Podobnie jak i większość pozostałych. Prowadzić to musi do wniosku, że kiedy już się zna poprzednią pracę Marka Sołonina, wcale nie trzeba sięgać po tutaj recenzowaną. Obie książki są oczywiście bardzo wartościowe (pierwsza w stopniu większym), ale wystarczy wybrać jedną z dwóch.
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Walka z demonami przeszłości
(2009-06-29)
Adam
Kruk
Więcej o recenzencie
Druga książka Sołonina jest odpowiedzią na masową krytykę jego poglądów pośród historyków rosyjskich "oficjalnej", pamiętającej jeszcze czasy ZSRS szkoły. Nie chcą oni pogodzić się z bezlitosną prawdą - wciąż powtarzając jak mantrę o "całkowitym zaskoczeniu", "pokojowych zamiarach Stalina", "przestarzałym sprzęcie wojskowym" itd. Sołonin ponownie przytacza tu szereg argumentów z poprzedniej książki, dodając kolejne, by jeszcze dobitniej pokazać, że przyczyny klęski leżą zupełnie gdzie indziej. Wdaje się w polemikę z oponentami na kartach swego dzieła, miażdży ich ilością przytoczonych faktów, a w końcowych rozdziałach formułuje jeszcze odważniejsze i dalej idące wnioski. Jakie? Zachęcam do przeczytania książki, bo naprawdę warto!
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji