Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: 4 [Eco Style]
Średnia ocena z 9 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Beyonce
- Firma fonograficzna:
-
Sony Music
, Czerwiec 2011
- Nr katalogowy:
- 88697933532
- Sprawdź inne tytuły:
-
Beyonce
Prezentujemy album Beyonce, najpopularniejszej obecnie wokalistki świata! Nosi on tytuł "4". Jak twierdzi sama artystka, jest to najważniejsza i najbardziej osobista płyta w jej karierze. Nagrania na "4" powstawały od wiosny 2010 do wiosny 2011, kiedy to Beyonce zrobiła sobie przerwę w działalności scenicznej i skupiła się na prostych rzeczach, takich jak słuchanie ulubionej muzyki, na którą nie zawsze miała czas. Inspiracje najróżniejszymi gatunkami usłyszeć można właśnie na tym krążku.
Tytuł "4" odnosi się nie tylko do czwartej pozycji w solowej dyskografii artystki, ale i dnia jej urodzin (4 września). Co więcej, fani od dawna na rozmaitych portalach społecznościowych sugerowali Beyonce, aby płytę nazwała kiedyś swoim ulubionym numerem.
Sesja nagraniowa do płyty zaowocowała powstaniem aż 72 piosenek ale na płytę trafiło ostatecznie 12 najlepszych (a w wersji 2CD: 15 + 3 remixy). Pierwszym singlem z płyty jest utwór "Run The World (Girls)", któremu towarzyszy niewiarygodny teledysk w reżyserii Francisa Lawrence'a. Kręcony w Los Angeles i na pustyni Mojave w Kalifornii poszczycić się może aż 200 statystami, dzikimi zwierzętami i Beyonce w roli przywódczyni armii kobiet. Drugim singlem z płyty jest ballada "Best Thing I Never Had".
| Posłuchaj utworów: |
| 1. 1+1 |
|
| 2. I Care |
|
| 3. I Miss You |
|
| 4. Best Thing I Never Had |
|
| 5. Party (feat. Andre 3000) |
|
| 6. Rather Die Young |
|
| 7. Start Over |
|
| 8. Love On Top |
|
| 9. Countdown |
|
| 10. End Of Time |
|
| 11. I Was Here |
|
| 12. Run The World (Girls) |
|
- 4 [Eco Style]
- Wykonawca:
-
Beyonce
Królowa soulu bez kitu i bez hitu.
(2011-11-29)
Tomasz
Butrym
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
O Beyonce to królowa muzyki soul. Mógłbym opisać jej osobę w kilkunastu epitetach w najwyższym stopniu, ale chce krótko zrecenzować jej czwarty solowy album twórczo nazwany „4”. Co oznacza ta liczba? Czwarty krążek w dykografii, ulubiona liczba? Ciężko trafić. Więc skupmy się na muzyce: początek bardzo melancholijny i im bardziej w głąb idziemy czwórki jest weselej i zabawniej. Co nie oznacza, że „1+1” czy inne spokojne utwory są zepsute- są fantastyczne! Aż łezka się w oku czasem kręci. Pokołysać się da, nawet do późniejszych kawałków; „Rather Die Young” „Start Over” „I Was”. Genialnie wykorzystany sampel „La Di Da Di” przez Kanye Westa w utworze „Party” podkreśla atmosferę krążka, która jest utrzymana w rytmach lat 90. Gdy pierwszy raz słuchałem tej płyty od razu zrobiło mi się kolorowo przed oczami. „Love On Top” „Countdown” „Party” to bardzo klimatyczne piosenki. Andre 3000 jest jedynym gościem, ale swoją osobą ubarwia nagranie równie, jak trzynastu artystów w „All Of The Lights”. Na albumie Beyonce udało się połączyć niemal wszystko: sama pisała teksty, pomagał jej The-Dream; połączyła genialnych producentów Kanye Westa, Bhasker, S1; nagrała świetne video clipy „Run The World (Girls)” „Best Thing I Never Had”. Ale brakuje tu jednej bardzo ważnej pozycji, mianowicie hit na skalę światową. Przy nawale Lady Gagi, Katy Perry i Rihanny, Beyonce nie udało się przebić po dwuletniej przerwie. Nie ma „Single Ladies” „Sweet Dreams” ani „Halo”. Bardzo fajny album, pozytywny i miły dla ucha, i oka. Niestety Ci, którzy słuchają polskich stacji radiowych mogą w ogóle nie wiedzieć, że Queen B coś wydała; dlaczego? bo żadna z jej piosenek nie przypomina „Last Friday Night”.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Jej najlepsza płyta
(2011-10-21)
Greta
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
4 to zdecydowanie najlepsza płyta w dorobku Beyonce. Kupiłam ją od razu po premierze i mając porównanie z jej poprzednimi płytami, nie waham się powiedzieć, że trudno będzie Beyonce przebić 4. I am... Sasha Fierce też była ok, ale w porównaniu z 4 dałabym jej 3 gwiazdki. Na czwartej płycie Beyonce udowodniła, że najważniejsza jest dla niej muzyka, a nie listy przebojów. Bo przecież żaden singiel z 4 nie stał się wielkim hitem jak Single ladies czy Halo. Ale nie o to tutaj chodziło. Na 4 Beyonce pokazuje, jak dobrze potrafi śpiewać. I naprawdę nie potrafię wskazać z tej płyty kilku najlepszych piosenek, bo nie ma tu niczego słabego. Do Run the world długo musiałam się przekonywać i teraz uważam, że nie psuje old school'owego klimatu całej płyty. Serdecznie polecam.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Album, do wielokrotnego odsłuchu
(2011-07-14)
Mikołaj
Nowak
Więcej o recenzencie
Z każdym odsłuchem ten album brzmi inaczej, bo z kolejną chwilą słuchacz zaczyna rozumieć nieprzypadkową konstrukcję tego wydawnictwa. Jest ona bezbłędna, sterująca emocjami. Album startują 3 wolne utwory - można powiedzieć ballady. Pierwszy utwór "1+1" to r&b & pop hybryda z wstawkami gitarowymi. Potem doskonałe i drapieżne "i care", a na koniec odpoczywamy przy dwugłosowym zabiegu studyjnym na "i miss you". Następnie wchodzi drugi singiel. Płyta z pozoru nierówna, ale trzeba do niej muzycznie dojrzeć. Zgadzam się, że jest to najlepszy album ten pani - dotychczas. Ta płyta jest kijem, którego każdy koniec uderza muzycznie inaczej. Nawet wypuszczenie niepasującego do warstwy muzycznej albumu "Run the world (girls)" wg mnie jest zabiegiem jednak celowym. W dobie electro-pop (któremu ulegli Usher, The Black Eyed Peas, Lady GaGa, J.Lo, Britney Spears i mnóstwo innych...) Beyonce pokazuje, że jest wierna swoim przekonaniom muzycznym i stylowi... No i ten doskonały koncert w Glastonbury... czysta perfekcja - polecam ten album!
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
4 to bardzo nierówna cyfra
(2011-06-29)
Kamil
Stasiewicz
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Beyonce, kolejno odlicz… "4" to propozycja dla wszystkich tych, którzy wystarczająco długo czekali na powrót czarnoskórej, uroczej królowej soulu. Jak głosi plotka w zeznaniach przez ostatnie lata Beyonce poszukiwała się muzycznie. Czerpała inspirację od różnych artystów. Po prostu przysiadła i zabrała się do słuchania wielkiego miksu płyt, na co, jak przyznaje nigdy nie miała dość czasu. W efekcie otrzymaliśmy 12 utworów wybranych z ponad 70-ciu nagranych. Powiem krótko. Jeśli ktoś tutaj liczy na przebojową Beyonce, może się całkowicie zawieść. Beyonce, przez ten okres przygotowywała coś nieco innego. Mamy masę nowych brzmień, stylistykę, która na szczęście w każdej piosence jest inna i daje nam tą możliwość spojrzenia na piosenki indywidualnie. Świetne, zagadkowe "I Care", delikatne, "I Miss You", klasycznie popowe (tutaj akurat nic mocnego) "Best Thing I Never Had". Soczyście amerykański i popowy jest jakby żywcem wyjęty z lat 90-tych "Love On Top". Ciekawie też wygląda niczym jak apel – kolejno odlicz w "Countdown". Bardzo chybionym pomysłem według mnie było uczynienie z dziwacznego kuriozum "Run The World (Girls)" jako pierwszego singla. Widać, Beyonce musi mieć masę, naprawdę masę pieniędzy, że nie żal jej było inwestować pieniędzy w tak pełen przepychu teledysk do utworu. Niestety nie dość, że piosenka ma nie najlepiej pasujący do całości tekst, to jeszcze wyróżnia się na tle całości, ale raczej powiedziałbym że w sposób negatywny. Jest chaotyczna, trudno przy niej złapać rytm. Podsumowując jest agresywna, ale w ogóle nie apetyczna. Gdybym miał wybierać wolałbym erotyzm w "Video Phone" niż strata czasu przy chaotycznym kawałku. Pozostaje jednak jeszcze drugi problem. Beyonce chyba sili się na coś ambitniejszego, ale niestety teksty rozczarują. Zwykłe, jakich wiele. Po prostu mamy Beyonce, która śpiewa standardowo o miłości, ale gdyby nie jej wokal to pewnie słabiutko, by przez gardło przeszły te słowa. Teksty kiepściutkie, przy bardzo dobrych melodiach. Ostatecznie jest to bardzo nierówna płyta. Podobno najważniejsza w karierze piosenkarki, ale nie zapominajmy, ze to tylko chwyt reklamowy i najważniejszą płytą, będzie ta następna. Trzymam kciuki za wyrównanie poziomu, a wtedy podejrzewam, że będzie mi się to tak samo dobrze słuchało, jak i podśpiewywało. Dlaczego jestem taki srogi? Beyonce wyraźnie idzie w dobrym kierunku, ale musi się jeszcze literacko poprawić.
(4 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Muzyka soul&pop z ambicjami.
(2011-06-24)
andyc
Więcej o recenzencie
Od czasu debiutu Beyonce Knowles w żeńskim trio wokalnym Destiny's Child minęło już - bagatela - 14 lat, a od czasu mocnego debiutu solowego, czyli od płyty "Dangerously... in Love" - lat 8.
Przez ten czas Beyonce stała się dojrzałą wokalistką soulowo-popową i celebrytką, jedną z największych gwiazd showbiznesu.
Można powiedzieć, że w pełni wykorzystała szansę, jaką dał jej niezaprzeczalny talent, uroda i los. Jej kariera - za wyjątkiem może 2 "wpadek" (z plagiatem i prywatnym występem dla dyktatora Libii Kaddafiego) rozwija się "planowo".
Nowy album, co prawda, na kolana nie rzuca, ale przyznać trzeba, że zawiera dopracowane wokalnie i aranżacyjnie "perełki", których słucha się z przyjemnością (1+1, I Miss You, Best Thing I Ever Had).
Może brakuje tu wielkich hitów, od których roiło się zwłaszcza na dwóch pierwszych albumach, ale widać, że artystka kieruje się obecnie bardziej w stronę soulu i ambitnego popu. Polecam.
(3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji