Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: 41 Potencjometrów Pana Jana
Średnia ocena z 6 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Czesław Niemen
- Firma fonograficzna:
-
Polskie Radio
, 2007
- Nr katalogowy:
- PRCD1012
- Sprawdź inne tytuły:
-
Czesław Niemen
Zapis mało znanego koncertu projektu Niemen Aerolit - Niemen plus młodzi, lecz zręczni muzycy zespołu Krzak. Ponad 40-minutowe improwizowane nagranie live z warszawskiego klubu Riviera z dnia 9.05.1974. Materiał, który został pocięty i "zmiksowany" przy użyciu nożyczek i taśmy przez samego Czesława Niemena, zachował się w przepastnych archiwach Polskiego Radia.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. 41 potencjometrów Pana Jana |
|
- 41 Potencjometrów Pana Jana
- Wykonawca:
-
Czesław Niemen
Niemen z szafy, nie tylko dla fanów
(2007-11-04)
AGATA
KRYSIAK
Więcej o recenzencie
Aż 33 lata przeleżała w redaktorskiej szafie przy Myśliwieckiej taśma z zarejestrowanym koncertem, który miał miejsce 9. maja 1974 r. w warszawskim klubie Riviera.
Historia tego koncertu, m.in. to w jaki sposób z prawie 80 min. muzyki uzyskano nagranie długości dokładnie 41 minut i jak to się stało, że dopiero po ponad trzech dekadach trafiło ono na płytę oraz skąd się wziął ten dziwny tytuł (kim jest pan Jan od potencjometrów?), została dokładnie opisana w załączonej do płyty książeczce. Książeczka ta zawiera dodatkowo pochodzące z tamtego okresu zdjęcia Niemena i towarzyszących mu muzyków oraz niezwykłe szkice autorstwa wdowy po Czesławie Niemenie - Małgorzaty Niemen. Pani Małgosia wykonała je podczas prób zespołu odbywających się właśnie przed tym koncertem. Już sama okładka płyty jest bardzo oryginalna, szczególną uwagę przykuwa wykonany pismem odręcznym (długopisem!), przez samego Cz. Niemena, tytuł albumu.
Muzyczna zawartość płyty to 41 minut progresywnego rocka z elementami jazzu i bluesa; to Niemen nieprzebojowy i niepopularny, tutaj nie ma piosenek - Czesław Niemen śpiewa scatem. Podczas koncertu towarzyszą mu zacni muzycy - Sławomir Piwowar na gitarze, Jacek Gazda na gitarze basowej, a także nazywany przez samego Niemena "wielkim samorodnym talentem" perkusista Piotr Dziemski, z którym podobno wiązał wielkie plany, niestety zniweczone przez przedwczesną śmierć 22-letniego muzyka. Kolejną ciekawostkę stanowi grający na skrzypcach elektrycznych Jan Błędowski słynący z wykonywania podczas koncertów, w swoich solówkach, cytaty ze znanych tematów muzycznych,
w "41 potencjometrach Pana Jana" jest to "La Campanella" Paganiniego. Ten album to absolutny rarytas dla każdego fana Czesława Niemena ale nie tylko, spodoba się on również wymagającym słuchaczom poszukującym oryginalnych skomplikowanych dźwięków.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
uzupełnienie recenzji pana Ratajczaka
(2007-10-19)
Zbigniew
Nowara
Więcej o recenzencie
Płyty jescze nie kupiłem, ale najdalej "na Mikołaja" trzeba by sobie ją sprawić. Teraz chciałem przede wszystkim uzupełnić recencję pana Ratajczaka. Tytuł płyty nie wywodzi się od tego co dedukuje Ratajczak. Taśmy z nagraniami koncertu były "montowane" za pomocą prostego miksera i cięcia nożyczkami. Dokonywali tego Czesław Niemen i Janusz Kosiński (dziennikarz muzyczny zwany przez Niemena Panem Janem). Z prawie 80 minutowego materiału pozostało ok 41 minut. Po zakończeniu "operacji" Niemen stwierdził, że kompozycja nie ma jeszcze tytułu i żeby ją jakoś w archiwach Polskiego Radia wyróżnić, stwierdził, że można by jej nadać nazwę "41 potencjometrów Pana Jana". Potencjometry - bo stół mikserski z potencjometrami (faktycznie było ich mniej niż 41), 41 - bo 41 minut materiału, Pana Jana - bo Niemen chciał docenić wkład w proces miksowania Janusza Kosińskiego (wierzył w jego "ucho"). Niemen napisał długopisem (rozumiem, że skan tego napisu znajduje się na okładce płyty) na opakowaniu taśm nazwę i taśmy te przeleżały w archiwum PR ponad 30 lat, teraz je odkopano i wydano pod opisaną nazwą.
Wiadomości te zaczerpnąłem ze strony Polskiego Radia w części dot. wydawanych płyt.
(9 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Sensacja sprzed lat - Niemen jakiego nie znacie!!!
(2007-10-08)
bogdan
ratajczak
Więcej o recenzencie
"41 potencjometrów pana Jana" - to zapis rewelacyjnego i mało znanego koncertu z 9 maja 1974 roku - zarejestrowanego w stołecznym klubie Rivera-Remont. Niemen właśnie powrócił z USA, gdzie nagrał dla CBS swój ostatni LP "Mourner's Rhapsody" z czołówką amerykańskich muzyków jazzowych (m.in. Jan Hammer, John Abercrombie, Don Grolnick, Rick Laird - jak widać samymi tuzami - również z Mahavishnu Orchestra) oraz Michałem Urbaniakiem na skrzypcach. Grupa Niemen (na bazie której powstało SBB) była już historią. Niemen "wyszperał" kolejnych "młodych gniewnych" ze Śląska (grupę Krzak) oraz zjawiskowego perkusistę z Białegostoku - Piotra Dziemskiego i dał im szansę - skorzystali skrzętnie. Oto mamy tego dowód. Tak narodził się N.Aerolit. Pod wodzą Czesława szalona machina ruszyła z kopyta. Każdy instynktownie wyczuwał swą szansę grania u boku Niemena i dał popis swych - wysokich już - umiejętności. To było prawdziwe zespołowe granie i nie tylko granie. Słychać i pozazmysłowo czuć tę, zupełnie magiczną, atmosferę i nieposkromioną, pełną werwy i oczekiwania na to nieuchwytne "coś", co rodzi się raz na kilka koncertów, "to coś", co zwykły koncert przeradza w wydarzenie o dużej randze artystycznej. Odczuwa się tę młodzieńczą, pozbawioną rutyny zabawę dźwiękiem i wspólnotę nadawania na tych samych falach. I ma to walor kapeli grającej już zupełnie profesjonalnie - choć przecież byli na początku długiej drogi. Sekcja zdominowana i napędzana przez polirytmiczne figury Piotra Dziemskiego na bębnach, wspieranego przez basowy walking Jacka Gazdy, okazała się w pełni inspirującym podkładem dla będącego w szczytowej formie skrzypka - Janka Błędowskiego - tu przeszedł chyba samego siebie i szkoda, że jest to jeden z nielicznych wspólnych zapisów jego grania z Niemenem. Rodziło się coś zupełnie zjawiskowego - powiem mocno - nawet na skalę światową.
Gdy dodamy rzadko wówczas spotykane na naszych estradach solówki gitarowe Sławka Piwowara - gitarzysty o proweniencji jazzowej - dopełni się obraz nowej sensacji szykowanej przez Niemena. Paradoksalnie - udział w koncercie samego Niemena jest tu mniej widoczny, stonowany, nienachalny i mniej wyeksponowany, niby stary mistrz, stojący z boku, obserwujący i jedynie poprzez swą obecność inspirujący młodych, nieopierzonych instrumentalistów, ale... widocznie takie było założenie - dać pograć innym, dać poczuć im tę, drzemiącą w nich siłę! Wyzwolić w nich wszystko, co mają najlepsze. I to się powiodło z nawiązką. Historyczny koncert! Historyczny zapis!! Szkoda, że trwa zaledwie godzinę!!! Zawsze można jednak posłuchać po raz kolejny, kolejny, kolejny... Nie znudzi nikogo. Zapewniam!
PS Zastanawiam się kim był ów tajemniczy "Pan Jan od tych 41 potencjometrów" - stawiam tezę i chciałbym jej bronić, iż chodzi o Jana Hammera - klawiszowca poznanego podczas słynnego, obrosłego legendą, wspólnego koncertu Grupy Niemen z Mahavishnu na "Jazz and Now" podczas Olimpiady w 1972 r. To otrzymany od Hammera moog - dał nazwę tej kompozycji.
(20 z 21 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji