Koszyk pusty
- polecamy
-
- Dziękuję Bardzo
- cena: 92,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
- Dziękuję Bardzo
- cena: 89,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
- Rheingold [Digipack]
- cena: 220,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora., Jeff Rona
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 2 recenzji (Dodaj własną)
Mirosław Marcol Więcej o recenzencie
Pani Gerrerd każdemu, kto choć trochę interesuje się muzyką inną niż ta, która leci w radio, chyba przedstawiać nie trzeba. Natomiast Jeff Rona to kompozytor, a jego muzykę można było usłyszeć w takich filmach jak „Traffic”, „Black Hawk Down”. „A Thousand Roads” to ścieżka dźwiękowa do filmu Chrisa Eyre opowiadającego o współczesnym życiu rdzennych mieszkańców obu Ameryk (Indian Mohawk, Inupiat i Navajo z Ameryki Pólnocnej oraz Indian Quechua z Peru). Film jest krótkometrażowy i śmiać mi się chce, bo aż tak krótkometrażowy (43 minuty), że ścieżka dźwiękowa jest dłuższa (56 minut), ale mój śmiech wynika bardziej z radości niż z kpiny. Kilka utworów, w których słychać piękny chóralny głos Lisy, przypomina klimat Dead Can Dance, bo bez jej głosu nie byłoby tego zespołu. Fenomenem wydawnictwa jest to, że wokalistka odnalazła się w nieznanym sobie dotychczas gatunku - etniczne brzmienia muzyki amerykańskich Indian. Dużo na tej płycie obrazów, które malują dawne i odległe krainy. Nic dziwnego, bo Gerrard i Ronę wspierają muzycy indiańscy. Warto przejść się w tamtą stronę, bo na ulicy nie znajdzie się takiej duchowości.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Kamil Dąbrowski
Lisa Gerrard po raz kolejny eksploruje kontynenty dźwięków. Jej ostatni romans z muzyką ilustracyjną do filmu „A Thousand Teras” przenosi nas w krainę Indian obu Ameryk. Lisa od wielu lat współpracuje z wieloma muzykami i kompozytorami, a jej przygoda z obrazami dźwiękowymi zaczyna przeistaczać się w pasję. Niedawno zwierzyła się w wywiadzie, że reaktywacja Dead Can Dance miała charakter iście symboliczny i było to podyktowane organizacją trasy koncertowej „Umarlaków”. Dzięki temu na krótko fani na całym świecie mogli znowu zobaczyć i usłyszeć jeden z najbardziej mistycznych i oryginalnych duetów muzycznych. Gerrard powiedziała też, że nie zamierza kontynuować kariery pod sztandarem DCD. Muzyka jest częściowo przesiąknięta klimatami znanymi już z wcześniejszej twórczości LG – zarówno z Hansem Zimmerem (przy pracy nad ścieżką dźwiękową do „Gladiatora”), Patrickiem Cassidy czy Pieterem Bourke. Oczywiście dużo mamy elementów jednoznacznie określających tematykę tej płyty: zaśpiewy Indian Mohawk, Inupiat i Navajo czy dźwięki fletni, tak często kojarzonej z Ameryką Południową. „A Thousand Years” polecam szczególnie fanom Dead Can Dance i solowej twórczości Lisy Gerrard. Argument? Zawsze ciarki przechodzą mi po plecach słysząc niebiański głos Lisy.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji



























