-
-
Osiecka
- Katarzyna Nosowska
-
cena:
17,99
zł
-
-
-
-
Odjazd
- Renata Przemyk
-
cena:
41,49
zł
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: A Woman A Man Walked By [Digipack]
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
P.J. Harvey
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, 2009
- Nr katalogowy:
- 1796236
- Sprawdź inne tytuły:
-
P.J. Harvey
Utwór Black Hearted Love to pierwszy singel z najnowszego albumu P.J. Harvey nagranego z Johnem Parishem. "A Woman A Man Walked By" jest ich drugim wspólnym albumem po płycie "Dance Hall At Louse Point" z 1996 roku.
Album został wstępnie zarejestrowany w domach Artystów, a później w studio w Bristolu z pomocą 3 innych muzyków.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Black Hearted Love |
|
| 2. Sixteen, Fifteen, Fourteen |
|
| 3. Leaving California |
|
| 4. The Chair |
|
| 5. April |
|
| 6. A Woman A Man Walked By/ The Crow Knows Where All The Little Children Go |
|
| 7. The Soldier |
|
| 8. Pig Will Not |
|
| 9. Passionless, Pointless |
|
| 10. Cracks In The Canvas |
|
- A Woman A Man Walked By [Digipack]
- Wykonawca:
-
P.J. Harvey
Brak mi zdania.
(2009-05-08)
nname
Więcej o recenzencie
Na początku był singiel- Black Hearted Love, który, pewnie znowu tylko mnie- rozczarował. Proste brzmienie, zupełnie nie w stylu Polly.
Kiedy nadszedł wyczekiwany dzień premiery płyta szybko wylądowała w odtwarzaczu, i co ?
I takie dziwne uczucie pustki.
Z jednej strony naprawdę ciekawe pomysły (Sixteen, Fifteen, Fourteen, A Woman a Man Walked By, Pig Will Not, April), i zaskakujące słuchacza "zwroty akcji", gdzie w jednej piosence słyszymy jak Polly niemal recytuje kolejne wersy utworu przy nikłym akompaniamencie instrumentów (Leaving California), by zaraz zaatakowała nas istna kakofonia dźwieków (Chair). Z drugiej jednak strony, aż by się chciało chociaż jedną piosenkę, którą dałoby się zanucić. Wiem, że to żaden zarzut, bo nie recenzuję najnowszej płyty Roxette, do tego paradoksalnie brzmiący w zestawieniu ze wspomnianym niedosytem po Black Hearted Love, ale cuż począć, naprawdę brakuje mi w tym dziele melodyjności. Niektóre utwory na płycie brzmią niemal jak b-side'y po White Chalk (April, The Soldiers), pewnie dlatego, że część albumu była nagrywana w prawie identycznym czasie co ostatni solowy album PJ Harvey.
Największą, przynajmniej dla mnie zaletą tej płyty, jest sposób, w jaki Polly wykorzystuje swój głos. To jest bez dwóch zdań kobieta, która jest posiadaczką najbardziej plastycznego głosu, jaki kiedykolwiek słyszałem. Potrafi z nim zrobić absolutnie wszystko: szczekać, śpiewać jak staruszka, drzeć się w niebogłosy, śpiewać altem, sopranem, itd, itd. Za tak pefekcyjne opanowanie swojego głosu, należą jej się niskie pokłony, bo mało kto potrafi tak pięknie zilustrować muzykę głosem.
W tak przedziwny stan mnie ta płyta wprawiła, że nie potrafię sklecić o niej porządnego zdania. Jeśli celem Johna i Polly było wprowadzić słuchacza w stan permamentnego osłupienia, to udało im sie bez dwóch zdań.
Trudno mi jednoznacznie określić, czy dzieło duetu Parish/Harvey pretenduje do miana artystycznej porażki, czy jednej z płyt roku. Może i to, i to?
Cholera, może w grudniu się dowiem.
A macie tę 5 zakały!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Parish i Harvey - artyści niepokorni
(2009-04-12)
Art
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Polly Jean nie potrzebuje nadzwyczajnych rekomendacji bo jak każdemu artyście w przeszłości przytrafiały się dzieła wybitne, ("To Bring You My Love", "Dry", "Is This Desire?"), tudzież twórcze nieporozumienia bez koncepcji, ("Uh Huh Her", "Rid Of Me"). A to, że w przeszłości nasłuchała się płyt Patti Smith i Nicka Cave'a - nie musi być żadną zbrodnią. W końcu twórczość tych wybitnych artystów jest do dziś inspiracją dla Harvey. I to słychać, że aż miło. Tym bardziej rozumiem ekstatyczne zachwyty nad zawartością "A Woman A Man Walked By", choć osobiście pozostaję w pewnej rezerwie i nie szastam jak opętany gwiazdkami. Całość rozpoczyna surowy, niemalże grounge'owy "Black Hearted Love". Podobnie jest w "The Chair", gdzie mamy niespodziewane skoki dynamiki - to taki muzak zbudowany na zasadzie kontrastów. Ale jest jeszcze "Pig Will Not", numer ostry jak brzytwa, w którym nieprzewidywalność formy i treści, to co coś zupełnie normalnego. Mnie osobiście podobają się bardziej subtelne, choć wciąż surowo opracowane balladowe kompozycje. Takie "Passionless, Polintless" czaruje natchnioną atmosferą oraz całkiem ładną melodią. Dalej jest zaskakująca, recytowana miniatura "Cracks In The Canvas", gdzie pojedyńcze dźwięki mandoliny budują subtelnie folkowy klimat. Mandolina wybrzmiewa również w "The Soldiers" tyle, że tutaj mamy i pianino i harmonijkę ustną. W podobnym jankeskim klimacie jest skoczny "Sixteen, Fifteen, Fourteen", ale oczywiście Polly Jean pozostaje sobą, czyli charakterną kobietą z wyjątkową wrażliwością. A ta wrażliwość potęguje w zaskakującym "April", zaśpiewanym głosem starej kobiety no i w tragicznym "Leaving California", lecz tutaj Harvey operuje śpiewem na bardzo wysokim rejestrze. I wychodzi na to, że kolejna artystyczna kooperacja z Johnem Parishem, przywraca Polly na typowo rockowe tory... Cudnie, tym bardziej, że jak zwykle obcujemy z wyjątkowym, prawdziwym albumem, trudnym w odbiorze, powstałym z dala od chłodnej kalkulacji list przebojów oraz tego co trendy i na czasie.
(1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Artyści totalni
(2009-03-29)
ejem
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
To już druga oficjalna kolaboracja Polly Jean z jej wieloletnim współpracownikiem, Johnem Parishem – tych dwoje Artystów na tyle silnie połączyła wspólna wrażliwość muzyczna, że tak naprawdę nieprzerwanie współpracują od 1992 roku.
Znając wspólne dokonania Parisha i Harvey, po prostu nie spodziewałam się złej płyty. Ale też nie spodziewałam się aż tak dobrej! Podobnie jak w przypadku „Dance Hall At Louse Point” PJ odpowiada za wokalizę oraz teksty, Parish za to jest kompozytorem i głównym muzykiem. Efekt ponownej współpracy Artystów przerósł moje najśmielsze oczekiwania – nowe kompozycje są naprawdę zaskakujące, nietuzinkowe, niezwykle urokliwe no i oczywiście na swój sposób przepiękne. Ten, kto myślał, że po „White Chalk” PJ Harvey złagodniała już na dobre, ten jest w błędzie bowiem lwia część albumu to drapieżne, mocne numery w których PJ lubię najbardziej – „Black Hearted Love”,”Chair”, „A Woman A Man Walked By” czy rewelacyjna „Pig Will Not” (przywodząca na myśl „Reeling” – jedyna i niepowtarzalna okazja, aby posłuchać szczekającej (!) PJ) tylko potwierdzają, że Polly nie straciła nic ze swojej zadziorności, jaką odznaczała się w początkach swej kariery. Dla kontrastu, na płycie odnaleźć możemy, a jakże, echa „White Chalk” – mam tutaj na myśli przecudne „Leaving California”, „The Soliders” oraz „Passionless, Polintless”. Są również utwory-nokauty, których nie da się opisać gdyż nie pozwala na to ich złożoność oraz ogólny performance – mówię tu o „Sixteen, Fifteen, Fourteen” które śmiało może konkurować w swej „dziwności” z „Taut”, „Cracks In The Canvas” – klimatem przypominająca „Is That All There Is?” no i wreszcie „April” jako numer, który wymyka się wszelkim klasyfikacjom, gdyż jest po prostu unikatowy i wręcz obłędny – gdybym usłyszała go przypadkowo nie znając wykonawcy, za nic na świecie nie uwierzyłabym, że śpiewa go właśnie Polly.
„A Woman A Man Walked By” to przykład płyty, która ukazuje jak przy minimalnych nakładach i środkach (głównie gitara akustyczna, perkusja i syntezator) z muzyki można uczynić prawdziwą sztukę, wstrząsającą dogłębnie słuchaczem. Tej dwójce udało się to po raz kolejny – nie wpasowując się na siłę w najnowsze trendy, robiąc konsekwentnie swoje i trzymając się maksymy, że powtarzalność ich nie interesuje – PJ Harvey i John Parish nagrali jedną z najważniejszych płyt tego roku.
(5 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji