W Lublinie na początku września 1938 roku policja znajduje zwłoki młodej służącej. Przed zamordowaniem zgwałcono ją, zostawiając na ciele dziwną wydzielinę. Równo rok później, kiedy miasto atakują wojska hitlerowskie, w podobny sposób ginie inna kobieta. Niewyjaśniona zbrodnia nie daje spokoju komisarzowi Zygmuntowi Maciejewskiemu. Żeby móc zbadać sprawę, wstępuje w szeregi niemieckiej policji. Polskie podziemie uznaje go za zdrajcę, więc Maciejewski musi działać ze zdwojoną ostrożnością. Zwłaszcza że ostatnie morderstwo nie oznacza końca tej serii...
Bombardowania, hitlerowcy, getto i obóz koncentracyjny na rogatkach - to wojenny krajobraz Lublina. Mimo wszystko miasto podskórnie tętni rozrywką i erotyką. Na posterunku pozostaje komisarz Maciejewski. Sprawiedliwości szuka nawet w czasach, w których zbrodnia jest na porządku dziennym. A na imię jej będzie Aniela, trzecia i najmroczniejsza powieść z retrokryminalnego cyklu Marcina Wrońskiego, zaskakuje więc i poraża. Koniec przedwojennego Lublina i zagłada Żydów zostały w niej przejmująco odmalowane i stanowią bardzo ważny element fabuły.
Wojna w Lublinie kontra śledztwo Maciejewskiego
(2011-05-02)
prowincjonalna
nauczycielka
Więcej o recenzencie
Najnowsza powieść, zatytułowana, "A na imię jej będzie Aniela" rozpoczyna się we wrześniu 1938 roku, by po chwili przenieść nas do pierwszych wojennych dni na Lubelszczyźnie. Scena, od której zaczyna się książka jest znamienna - młoda dziewczyna zostaje znaleziona martwa w dniu swoich imienin. Na jej ciele widać dziwne ślady. Zyga Maciejewski nie lubi mieć na koncie nierozwiązanych spraw i mimo braku jakichkolwiek poszlak, śladów, choćby cienia dowodów dąży do wyjaśnienia zagadkowej śmierci Anieli. Wybuch wojny nie ułatwia komisarzowi zadania, tym bardziej, że morderca nie zwraca uwagi na historyczną zawieruchę i ponownie morduje. I tak co roku, przez całą wojnę.
To, że Maciejewski, nie bacząc na okrucieństwo i ludobójstwo wokół siebie, szukał mordercy kobiet, a nawet - by go znaleźć - współpracował z Kripo, niemiecką policją, wydaje się być działaniem kontrowersyjnym. Lublin ogarnięty wojną, getto, Majdanek tuż za miastem, a były bokser szuka kogoś, kogo nie znalazł przed wojną. Urażona męska duma, czy rzetelność policyjna? Wroński nigdy nie twierdził, że jego bohater jest grzecznym chłopcem, a tym razem wystawił go na strzał wszystkim tym, którzy sądzą, że prawy polski policjant prędzej zginie niż powodowany nierozwiązaną sprawą zjednoczy się z wrogiem.
Losy Maciejewskiego są doskonałym wyjaśnieniem dla ukazania Lublina podczas okupacji. Miasto żyło kpiąc sobie z pewnych ograniczeń, wciąż byli w nim ludzie uczciwi i ci, którzy nie znali znaczenia tego słowa, były knajpy, grano jazz, odczuwano strach przed Niemcami, chowano się w piwnicach, stosowano się, przynajmniej oficjalnie, do ustaw rasowych. Miasto, niczym czuły organizm, pulsowano, reagowało na niebezpieczeństwa i trwało mimo wielu straconych ludzi.
Mam wrażenie, że "A na imię jej będzie Aniela" jest książką wymagającą więcej namysłu, pewnej dojrzałości, niż poprzednie historie (1,2) o komisarzu Maciejewskim. Bohater staje się postacią coraz pełniejszą, wielowymiarową, z całym bogactwem zalet i wad.
(6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji