-
-
-
Ten
- Pearl Jam
-
cena:
37,99
zł
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Above
Średnia ocena z 21 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Mad Season
- Firma fonograficzna:
-
Sony Music
, 1995
- Nr katalogowy:
- 4785072
- Sprawdź inne tytuły:
-
Mad Season
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Wake Up |
|
| 2. X-Ray Mind |
|
| 3. River Of Deceit |
|
| 4. I'm Above |
|
| 5. Artificial Red |
|
| 6. Lifeless Dead |
|
| 7. I Don't Know Anything |
|
| 8. Long Gone Day |
|
| 9. November Hotel |
|
| 10. All Alone |
|
- Above
- Wykonawca:
-
Mad Season
powiedzieć GENIALNA, to mało powiedzieć
(2012-05-04)
Krzysztof
Michalak
Więcej o recenzencie
W latach 90-tch powstało wiele wspaniałych płyt. Fani Depeche Mode powiedzą, że najgenialniejszym dziełem jest "Songs of the Faith and Devotion". Fani U2 jednym tchem wymienią "Achtung Baby". Curowcy zapodają "Wish". Dalej Alice in Chains, Nirvana, Red Hot Chili Peppers, Rage Against the Machine, Pearl Jam, britpop z Blur i Oasis na czele, wielki powrót Davida Bowie z genialnym "1.Outside", George Michael z przejmującymi "Listen Without Prejudice" i "Older". Wymieniać by długo. I wśród tych wszystkich perełek jest perełka nad perełkami, płyta zapomniana, nie uświadczysz jej na listach wszechczasów gdzie do znudzenia królują "Stairway to Heaven" czy inne "Bohemian Rhapsody". Naćpany Layne Staley ze słyszalnymi brakami w uzębieniu, wraz z innymi ćpunami: Mikem McCready z Pearl Jam na gitarze, Johnem Bakerem Saundersem na basie i perkusistą Screaming Trees, stworzyli dzieło absolutnie genialne. Mówi się, że ten album to epitafium dla grunge, choć tak naprawdę słychać w nim głównie bluesa, ale w najpękniejszej i zarazem najbrudniejszej, grunge'owej postaci. Wokal Staleya rozwala wszelkie inne wokale. Jego teksty nieodłącznie nawiązują do nałogu, który doprowadził go do smutnego końca. Jest w nich także echo wielkiej miłości, którą tenże nałóg mu odebrał. Demri Parrot, miłość Layne'a jest razem z nim na okładce i w piosence "Lifeless Dead". Demri można zobaczyć także na okładce równie genialnej "Dirt" Alice in Chains. Każda nuta z tej płyty to arcydzieło. Jaka szkoda, że jest tylko jedna, jedyna płyta Mad Season. I na dodatek zapomniana. Czy aby na pewno? Ja pamiętam. I Ty także, mój drogi przyjacielu, wszak nie bez powodu czytasz te słowa...
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(21)