Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Adrian Mole i broń masowego rażenia
Średnia ocena z 7 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Sue Townsend
- Tytuł oryginału:
- Adrian Mole and the weapons of mass destruction
- Wydawnictwo:
-
WAB
, Listopad 2006
- Seria:
-
Adrian Mole
- ISBN:
- 83-7414-229-4
- Liczba stron:
- 416
- Wymiary:
- 120 x 195 mm
- Tłumaczenie:
-
Tomasz Teszmar
- Sprawdź inne tytuły:
-
Sue Townsend
Adrian Mole jest już trzydziestoparoletnim samotnym ojcem, lecz wciąż nie stąpa twardo po ziemi. Mieszka w mikroskopijnej kawalerce, której okna wychodzą na brudny kanałek. Pracuje w antykwariacie. Złości go powiększająca się z dnia na dzień łysina oraz nieudany flirt z niejaką Marigold Flowers. Prowadzi bezwzględną wojnę z wrednym łabędziem o imieniu Gielgud. Odwołuje swoje wakacje na Cyprze, gdy dowiaduje się, że Saddam Husajn posiada broń masowego rażenia i może jej w każdej chwili użyć. Biuro podróży odmawia mu zwrotu zaliczki za wyjazd, chyba że przedstawi dowody na istnienie takiej broni. Adrian pisze więc do Tony'ego Blaira list z prośbą o ich udostępnienie...
Książka objęta patronatem Merlin.pl
- Adrian Mole i broń masowego rażenia
- Autor:
-
Sue Townsend
Mistrzostwo droga Sue
(2006-12-02)
Hubert
Siwecki
Więcej o recenzencie
To najlepsza książka z opowieści o losach Adriana Mola. Adrian zmienia się w czasie, a po części wciąż pozostaje taki sam. Tak jak jego świat, w którym żyje - jego Old Merry England. Adrian pozostaje wciąż niepoprawnym matołkiem - naiwnym, żyjącym w swym własnym świecie, w którym stawia siebie samego na wyżynach intelektualnych (co biorąc pod uwagę ludzi, wśród których się obraca nie jest do końca pozbawione uzasadnienia.), a jednocześnie momentami dostrzega mechanizmy tym światem operujące z bolesną jasnością. Jest strasznie irytujący, gdy brnie niczym dziecko we mgle w kolejne kłopoty, wybierając drogę, która oczywiście jest tą, której wybierać nie powinien. A zatem za co kocham Adriana? Bo jest do szpiku kości dobrym człowiekiem? Bo ze spokojem znosi nieustanne inwektywy ociemniałego przyjaciela przyjmując – w sposób niewysłowiony, że przyjaźń jest ważniejsza od osobistych uraz. Bo pozwala sobą manipulować, a opór przeciw temu rodzi się w nim niezwykle powoli i nigdy nie chce nikogo skrzywdzić – choć czasem, z naiwności swej mówi za wiele prawdziwych słów. Gdy czyta swemu niewidzącemu już przyjacielowi Dostojewskiego, a przyjaciel ów daje mu do zrozumienia, że wyżej ceni swego psa niż lektora Adrian przywodzi na myśl księcia Myszkina. Idiota wśród zła świata, w swej dobroci pozostaje bez grzechu. A wokół szalony świat, ogarnięty wojną. Wojną zbrojnych armii i wojną małych ludzi, tą toczoną w zaciszu rodzin. Gdy wszystko wokół się wali Adrian pozostaje do końca człowiekiem. Dlaczego go kocham? Po prostu chciałbym mieć takiego przyjaciela. I gdy w końcu powieści pojawia się nadzieja, że burze nad jego głową już przebrzmiały i że on także znalazł swój spokojny port, z drżeniem w sercu zamykam książkę, by nie zburzyć tej chwili spokoju. Na los szczęścia Adrianie! Jesteś nadzieją dla każdego z nas, którzyśmy cię poznali.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Czy z tego wypada sobie robić „jaja”?
(2006-11-27)
Marzena
Kowalska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Adrian Mole dorósł. Od czasu, gdy mierzył sobie... sami wiecie co, uciekło mu przede wszystkim sporo czasu. Teraz, jako prawie 35-latek, ze strachem uświadamia sobie, że wkracza właśnie w wiek średni, za którym jego dusza i portfel, chyba nie nadążają. Wkracza jako ojciec dwóch synów, z których jeden mieszka w Afryce z matką i ojczymem, a drugi właśnie wyrusza na wojnę. Samotny, pracownik niezbyt dochodowego antykwariatu, permanentnie zadłużony i jak zwykle beznadziejny. A wszystko rozgrywa się na tle wojny w Iraku. I tak naprawdę, razem tworzy książkę, której określenie jako zabawna i komiczna, to raczej szaleństwo. Ostatnia część (wydana, bo kolejna w toku) dziennika Adriana Mole'a, to raczej dość przejmująca satyra (krytyka) na politykę Wielkiej Brytanii, ale też na samych Brytyjczyków. Odniesienie się do przeszłości, która wciąż daje o sobie znać. Zbyt niedalekiej, by można się było z niej śmiać. Obraz frakcji politycznych, postrzegania szalonej rzeczywistości przez innych ludzi, a jednocześnie perypetii miłosnych naszego ciapowatego (w tym szczególnie) bohatera. Bohatera, który obraca się w znanym nam środowisku, pośród przyjaciół, którzy boleśnie dorośli, jakby nie zarażając go tą chorobą, z którą wiąże się odpowiedzialność i... rozum? Choć spoglądając na jego rodziców, czy syn takich ekstrawaganckich dzieci "wyżu demograficznego", może być... choć trochę normalniejszy? Zwyczajny? Nawet jeżeli łabędzie mają coś przeciw niemu, to czy o czymś już to nie świadczy? Wydaje się jednak, że Sue Townsend, pod przykrywką znanego, własnego tworu komicznego, chciała głośno wypowiedzieć swoje poglądy. I choć pozostała przy "pamiętnikowym" prowadzeniu narracji, ciekawych osobowościach i osobliwych ich połączeniach, przy Adrianie, który jakoś sam się nie chce zmienić, to jednak jej komizm, zdaje się być tylko reklamą. Właściwie, w tej książce tym razem, nie ma nic śmiesznego.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji