Książka dwójki młodych autorów, twórców wielokrotnie nagradzanych Wielkich Marzeń. Tym razem zajęli się literami alfabetu, które dzięki ich niezwykłej wyobraźni zamieniają się w prześmieszne postaci opowiadające swoje historie, dzielące się marzeniami i problemami.
Alfabet inaczej
(2011-06-07)
Be
El
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
A ja lubię takie eksperymenty. Bo Alfabet duetu Marta Ignerska i Przemysław Wechterowicz odbiega od stereotypowych słodkich kolorowych książeczek dla dzieci prezentujących literki. Tutaj litery są wkomponowane w ilustracje jako ich element składowy, jakaś część zaledwie. I tak D – to nie d jak dynia, deszcz czy drabina, ale brzuchy iście piwne dwóch panów opijających się właśnie (o dziwo) gruszkową lemoniadą, B – wypięta pupa miłośnika pachnących kwiatków, G – to wózek z budką, w którym gaworzy mały niemowlak, J – fantazyjna fryzura, K – paszcza wilka, M – para zakochanych przy blasku księżyca, W – góry, V – klatka napęcznianego z wysiłku ciężarowca. Dana litera pojawia się też wytłuszczona w tekście tuż obok. I nie są to teksty a’la: Ala ma kota. Co to, to nie. Wtedy ten Alfabet byłby przynajmniej w połowie taki jak inne A-L-F-A-B-E-T-Y. A on jest przecież w zupełności zupełnej inny niż inne A-L-F-A-B-E-T-Y.
A dzieci? Patrzą zaciekawione, przewracają kartki, pytają co to za litera, zgadują co przedstawia obrazek. Dzieci jak to dzieci – szczere, otwarte na nowości, bez żadnych uprzedzeń (to nic, że do tej pory było kolorowo i tak słodko), ciekawe wszelkich nowości, żądne urozmaicenia. Niektóre ilustracje takie jak dla dorosłych trochę (ta odsłonięta pupa przy literze M – śmiech, chichranie najpierw starszego, potem młodszego). Od razu go zaakceptowały. Nie to co dorośli przyzwyczajeni do prezentacji pana Falskiego (też ma swój urok). Na pewne sprawy można spojrzeć inaczej – zawsze w takich sytuacjach przypomina mi się scenka z życia psiapsiółki. Kupiła kiedyś na prezent maskotkę – słonia. Jak go (tego słonia) babcia psiapsiółki zobaczyła, to skomentowała – Ładny ten misiu, tylko nos ma trochę za długi. Duet Ignerska – Wechterowicz zamieszali w świecie A-L-F-A-B-E-T-U, zrobili to odważnie, z dużą wyobraźnią. Niektórych prowokują – jedni zobaczą litery, inni coś więcej, jeszcze inni - nie wszystko. Jak przy tej maskotce. Nam się podoba. Alfabet - inny niż inne, oryginalny, szary z mocną plamą koloru na każdej stronie. Bierzemy się ostro za czytanie. Zobaczymy jaki będzie efekt tych alfabetowych wygibasów – zakrętasów.
Jeśli na forum rodziny trwają dysputy – co kto widzi. Jeśli ilustracje i teksty wywołują emocje. Jeśli książka obraca się dookoła, bo czasem nie wiadomo jak na obrazek spojrzeć – to tak ma właśnie być. Tu nic nie jest jednoznaczne. Każdy może być odkrywcą.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji