Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: American Life
Średnia ocena z 24 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Madonna
- Firma fonograficzna:
-
Warner Music Poland
, 2003
- Nr katalogowy:
- 9362484392
- Sprawdź inne tytuły:
-
Madonna
Nowy album czterdziestoczteroletniej królowej popu. Pierwsza studyjna płyta Madonny od trzech lat, dziesiąta w karierze, kolejna nagrana przy współpracy francuskiego producenta Mirwais'a Ahmadzai. "Wszystkie te piosenki odzwierciedlają mój obecny stan umysłu. Mam wrażenie, jakbym właśnie obudziła się z głębokiego snu. Przeżywam całe spektrum uczuć od rozczarowania i gniewu po głęboką radość. Starałam się to co osobiste przekazać jak najbardziej uniwersalnie" - opowiada o swoim nowym krążku amerykańska gwiazda. Od otwierającego płytę, ilustrowanego kontrowersyjnym teledyskiem American Life, po finałowe Easy Ride nowy krążek Madonny to kawał rzetelnego, błyskotliwego popu, inkrustowanego rockiem i subtelną francuską elektroniką.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. American Life |
|
| 2. Hollywood |
|
| 3. I'm So Stupid |
|
| 4. Love Profusion |
|
| 5. Nobody Knows Me |
|
| 6. Nothing Fails |
|
| 7. Intervention |
|
| 8. X-Static Process |
|
| 9. Mother & Father |
|
| 10. Die Another Day [from the MGM Motion Picture Die Another Day] |
|
| 11. Easy Ride |
|
- American Life
- Wykonawca:
-
Madonna
arcydzieło
(2009-07-12)
Piotr
Łażewski-Banaszak
Więcej o recenzencie
Mimo, ze juz dlugo czasu minelo od wydania tego albumu to czseto do niego wracam. American Life to surowa, nafaszerowana elektronika, smutna, mroczna plyta. Nie znajdziecie tutaj kawalkow tanecznych, optymistycznych. Ta plyta mimo calej swojej surowosci jest dla mnie najbardziej prawdziwa i szczera ze wszystkich plyt Krolwej. Mimo krytyki American Life sam sie broni, wspanialymi tekstami, doskonalymi dzwiekami, czystym. Mimo duzo ekeprymentow elektronicznych album ma to cos, u mnie w dyskografii album zajmuje czolowe miejsce, nawet przed pamietnym Ray of Light. Sukces plyty byl maly dlatego ze jest ona stosunkowo ambitna i malo komercyjna, dal mnie to arcydzielo Krolowej i to najbardziej osobiste. Najlepsze kawalki: American Life, Hollywood, I'm so Stupid, Nothing Fails (dla mnie najlepszy i te chorki, no1.) no i oczywiscie filmowe Die Another Day (fenomenalne skrzypce i zabawa dzwiekami) Polecam goraco :)
(6 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Najlepsza płyta Madonny!
(2008-06-28)
Łukasz
Zalewski
Więcej o recenzencie
Do czasu wydania albumu "Hard Candy", to moim zdaniem najlepszy album królowej popu. Płyta może wydawać się trudna w odbiorze. Jest bardzo (!) elektroniczna, daleko odbiega od standardowych konwencji popu, ale naprawdę wciąga. Fenomenalne teksty - w tej sferze Madonna jeszcze nigdy nie była tak dobra. Bezlitośnie krytykuje amerykański konsumpcjonizm ("American Life"), jednak nie ucieka również od autoironii ("I'm So Stupid"). Madonna jeszcze nigdy nie wydawała się taka swojska. W prosty sposób opowiada o swojej przeszłości ("I'm So Stupid", "Mother & Father"), przemyśleniach ("Easy Ride"), niejednokrotnie wyciągając bardzo interesujące wnioski ("X-Static Process"). To zdecydowanie teksty dominują na tym albumie, a muzyka Mirwaisa jest jedynie tłem, ale za to pięknym tłem. Minimalistyczne kompozycje z akustyczną gitarą ("Intervention") przeplatają się z szalonymi dźwiękami rodem z "Disco Science" ("Nobody Knows Me"). Jest tu też kilka zaskakujących trików producenckich, które dodają albumowi kolorytu ("Hollywood", "I'm So Stupid", "Mother & Father") oraz chór gospel, który pojawia się nagle znikąd ("Nothing Fails"). To jeden z najmniej komercyjnych produktów Madonny, ale jednocześnie taki, którego chce się słuchać na okrągło. Polecam gorąco, ponieważ ten album stał się jedną z moich najulubieńszych płyt.
(4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Amerykańskie życie
(2007-04-09)
Art
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Madonna tym razem stawia na spójny ascetyzm formy i treści, zgłębiając osobiste tematy przede wszystkim dotyczące własnego ego. Minimalistyczne brzmienie "American Life" nie pasuje ani do Madonny jako do osobowości, narzucającej pewne prawa współczesnej muzyce popularnej, ani do artystki dostarczającej wciąż nowych hitów dla mas. Jedynym utworem z tego zbioru zasługującym na pochwałę jest "Hollywood", noszący znamiona wcześniejszych prowokacji gwiazdy, trącący umiarkowaną przebojowością. Reszta piosenek to bezwyrazowa rutyna, w której znalazły się przesadnie delikatne "Easy Ride", elektroniczne "Nobody Knows Me", "Die Another Day" i "Nothing Fails", nierobiące z perspektywy upływającego czasu, prawie żadnego, pozytywnego wrażenia.
(1 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Imponująca
(2005-04-03)
Ireneusz
Żukowski
Więcej o recenzencie
American Life, uważam ją za jedną z lepszych krążków Madonny. Wspaniałe teksty, niezwykle bezpośrednie i osobiste, a do tego piękny głos Madonny... i jak nie kochać tej płyty? Na mnie osobiście, duże wrażenie zrobiła różnorodność tekstów. W "American Life", "Hollywood", "I'm So Stupid" mamy surową ocenę rzeczywistości, coś jakby ówczesna ostra satyra, a z drugiej strony "Mother and Father" coś w rodzaju trenu, mówiącego o wielkiej stracie, jaką jest śmierć matki, dla dziecka, a z trzeciej strony "Nothing Fails", "Intervetion", piosenki pełne nadziei, ciepła... Natomiast puentą całego albumu, jest "Easy Rider", utwór melancholijny, mówiący o przemijaniu, nadziei, o tym, że życie jest kołem, które zatacza krąg przez pot, łzy...
(6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Nobody Knows Madonna
Undo
Phonic
Od wydania albumu "American Life" minął już ponad rok; dlatego, jako fan mający zdrowy dystans do ostatniego dzieła Madonny, piszę tę recenzję. "American Life", obok krążka "Erotica", jest chyba najbardziej niedocenioną płytą Madonny. Biorąc pod uwagę niebywałe sukcesy poprzednich dwóch wydawnictw z "Nowej Ery Madonny", w przypadku AL możemy mówić nawet o porażce komercyjnej. Krytycy krzyczą, że album jest monotonny, bez inspiracji; niezadowoleni fani mówią, że to "Music 2" i ubolewają nad tym, że ich "królowa" nie potrafi już ich zaskakiwać. Natomiast w moim odczuciu, "American Life" jest to najlepsza płyta, jaką mogła nagrać Madonna, nieporównywalna z żadną z jej wcześniejszych produkcji. W drugiej połowie lat 90. Madonna obmyśliła plan, który wstrząśnie krytyką do tego stopnia, że Madonna wreszcie będzie traktowana jak poważna artystka. Plan był genialny choć prosty: radykalna zmiana wizerunku i wzbogacenie swojego brzmienia, czyli pop-dance, o naleciałości stylu New Age. W ten sposób otrzymaliśmy "Ray of light". Ludzie byli zachwyceni, Madonna zyskała nową generację fanów, ale również wzrosły oczekiwania względem niej; ludzie chcieli, aby piosenkarka kontynuowała drogę w stylu "uduchowiona przebojowość". Tylko sama Madonna w swojej muzyce bardziej tęskniła do tej przebojowości niż uduchowienia. Piosenki na "Ray of light", mimo że piękne, były nieco zbyt patetyczne jak na Madonnę. Wielu fanów zastanawia się, dlaczego Madonna nie chciała stworzyć sequela kultowej dla nich pozycji. Odpowiedź jest prosta: "Dość udawania Bjork i Tori Amos. Chcę wrócić tam skąd pochodzę - do dyskoteki!". Kierując się tym przesłaniem Madonna zawarła muzyczne małżeństwo z francuskim producentem, Mirwaisem, które trwało ponad 3 lata (od "Music" do "American Life"). Surowa elektronika, taneczne rytmy, elemnty folkowe oraz nieskomplikowane, aczkolwiek wymowne teksty to kierunek, jaki Madonna obrała na "Music" (z 2000 r.) i kontynuowała właśnie na "American Life". Błędem jest porównywanie i odnoszenie ostaniego albumu Madonny do poprzednich. Świat się zmienia, Madonna się zmienia i jej muzyka również. Dla mnie to "American Life" jest najlepszym dziełem artystki, ponieważ pokazuje prawdziwą Madonnę - doświadczoną, a jednak potrafiącą się dobrze bawić, buntowniczkę i matkę, szczerą, ale czasem pozostawiającą niedomówienia. Jej teksty są teraz sarkastyczne bardziej niż kiedykolwiek, mniej rozmarzone, ale za to bardziej dojrzałe. Potrafi ona zdobyć się na ostrą samokrytykę, przyznająć, że była niegdyś próżna, powierzchowna, a nawet głupia (patrz: "I'm so stupid"). Ostrzega, że nic nie jest takie, jakim się wydaje, łatwo jest się zatracić w złudnym świecie marzeń, a sława i sukces mają wysoką cenę ("American Life", "Hollywood"). Jak my wszyscy Madonna bywa zmienna i całe życie próbuje odnaleźć swą prawdziwą tożsamość ("X-Static Process"). Na najnowszym krążku Madonny, która wreszcie odnalazła spokój i miłość nie mogło zabraknąć również przepięknych lirycznych momentów w postaci ballad ("Nothing Fails", "Intervention", "Love Profusion"). Z refleksyjnego nastroju wyciągną nas taneczne kawałki, których tu nie brakuje ("Nobody Knows Me", "Mother & Father", "Die Another Day"). Muzyka jest perfekcyjnie zaaranżowana i mistrzowsko wyprodukowana (tu ukłon w stronę Mirwaisa). Album może nie spodobać się po pierwszym przesłuchaniu, ale jego siła leży w tym, że jest na tyle niekonwencjonalny, iż nigdy się nie znudzi.
Madonna to jedna z nielicznych artystek, która budzi tak skrajne uczucia - znienawidzona i uwielbiana, wyszydzana i podziwiana, dziwka i dama. W swoim 46-letnim życiu spróbowała już chyba wszystkiego - "Byłam już chłopcem, byłam dziewczyną; byłam na szczycie, byłam nikim" - śpiewa w utworze tytułowym "American Life", poczym stwierdza - "Chcę wyrazić swój punkt widzenia. Żyję poza amerykańskim snem i wiem, że nic nie jest takie, na jakie wygląda..." Chcecie poznać jej punkt widzenia? Posłuchajcie albumu "American Life".
(8 z 11 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Amerykańskiej królowej pamiętniki w barwach ochronnych
(2004-06-15)
Marcin
Rećko
Więcej o recenzencie
Królowa ze złością ciska o ziemię własną koroną, jakby chciała wykrzyczeć: "K***a, szow-biznes jest do d...! Ja coś o tym wiem!". Ostre słowa, ale prawdziwe. I taki jest właśnie album "American Life"- nieoszlifowany, chropowaty, trudny do przełknięcia za pierwszym podejściem. Bojowo nastawiona Madonna nie patyczkuje się i wymierza siarczysty policzek w twarz amerykańskiego konsumpcjonizmu, któremu zresztą sama niegdyś uległa (bo wbrew pozorom to nie jest płyta o Ameryce, ale o Madonnie jako obywatelce Ameryki i jednej z jej najjaśniejszych gwiazd). Artystka bez żenady wyśpiewuje kąśliwe i zarazem bardzo osobiste teksty, które układają się w opowieść o jej drodze na szczyt (z którego, wbrew prognozom niektórych, Madonna nie da się tak łatwo zepchnąć) i o tym, że gdy już się na ten szczyt wdrapiesz, sępy (pod postacią tak samozwańczych krytyków, jak i własnych wewnętrznych demonów) krążą ci nad głową, by strącić cię w otchłań. Gniewne songi przeplatają się z delikatnymi folkowymi balladami miłosnymi, przez co M. chce dać do zrozumienia, że lekarstwem na rany zadane przez życie jest tylko miłość. Wyznania Madonny odziane są tym razem w surową, ascetyczną elektronikę z domieszką gitar (zarówno akustycznych, jak i elektrycznych). "American Life" nie jest mistyczną podróżą w stylu wybitnej płyty "Ray Of Light", nie jest też przebojową szafą grającą, jak świetny krążek "Music". To najbardziej niekomercyjna propozycja w dorobku Królowej. I wreszcie, "American Life" to album, który najpierw trzeba zrozumieć, a dopiero później polubić. Bo to naprawdę niezła płyta.
(4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(24)