Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: An Ancient Muse [Polska cena]
Średnia ocena z 6 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Loreena McKennitt
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, 2007
- Nr katalogowy:
- 1382109
- Sprawdź inne tytuły:
-
Loreena McKennitt
An Ancient Muse to kolejna wyprawa do świata celtyckich mitów i opowieści w wykonaniu Loreeny McKennitt.
Tym razem celem podróży jest poszukiwanie szlaków Celtów wysuniętych najdalej na wschód, od równin Mongolii po królestwo króla Midasa oraz Imperium Bizantyjskie. Nad całością dominuje motto zaczerpnięte z Odysei Homera: "Opowiedz mi, o Muzo, o tych, którzy zjeździli świat". Wspaniała muzyczna podróż Loreeny McKennitt wiedzie przez uwodzicielskie rytmy i motywy Jedwabnego Szlaku, oferuje cały skarbiec takich tajemniczych instrumentów jak harfa, hurdy-gurdy, akordeon, lutnia oud, lira, kanoun i nyckelharpę (skandynawskie skrzypce klawiszowe). Artystka umiejscawia swoją muzykę na styku kultur, wyczarowuje przed nami zapomniany świat Bliskiego Wschodu. Dźwięki irlandzkie miesza z orientalnymi oraz wyśpiewuje pean na cześć niewzruszonej miłości słowami poematu Waltera Scotta. Piękna, niespotykanie nastrojowa płyta. Koniecznie!
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Incantation |
|
| 2. The Gates Of Istanbul |
|
| 3. Caravanserai |
|
| 4. The English Ladye And The Knight |
|
| 5. Kecharitomene |
|
| 6. Penelope's Song |
|
| 7. Sacred Shabbat |
|
| 8. Beneath A Phrygian Sky |
|
| 9. Never-Ending Road (Amhrán Duit) |
|
- An Ancient Muse [Polska cena]
- Wykonawca:
-
Loreena McKennitt
Zachwyt bez granic
(2007-02-14)
Marcin
Morawski
Więcej o recenzencie
Tę płytę kupiłem już w Anglii w listopadzie i, jak widzę, dopiero teraz dotarła do Polski. Długo na nią czekałem, po ostatniej płycie Loreeny i jej milczeniu, spowodowanym osobistą tragedią, i muszę przyznać, że się nie rozczarowałem. Płyta jest zachwycająca, chociaż trzeba trochę czasu i wsłuchiwania się, aby się do niej przyzwyczaić. Początek - "Incantation" - jest niesamowity, kojarzy mi się z pewnym scenami z Tolkienowskiej "Ainulindale"; cudownie brzmi też "Caravanserai" i "Kecharitomene", nasuwająca skojarzenia z Anną Komneną, autorką "Aleksjady". Z kolei "Beneath the Phrygian Sky" to nie tylko wspaniała muzyka, ale i bardzo osobiste słowa, które bardzo do mnie przemawiają. (Loreena zresztą zawsze bardzo dba o treść, że tak powiem, werbalną swych utwórów). Wspaniała podróż, cudowna muzyka, która za każdym razem pozwala odkryć coś nowego.
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Błękitna, delikatna...
(2007-02-14)
Magdalena
Pudło
Więcej o recenzencie
Najnowsza płyta Loreeny różni się od poprzednich czymś szczególnym. Owszem, jak dawniej spotykamy tu piękne, liryczne ballady (zwłaszcza niesamowite "Caravanserai") i bogactwo cudownie brzmiących instrumentów. Całość przenika jednak jakiś dziwny smutek. Wśród utworów instrumentalnych nie ma znanych z wcześniejszych albumów radosnych tańców, porywających swoim rozmachem i zachwytem - "Kecharitomene" jest poważne i pełne zadumy, a delikatny głos Loreeny jest jeszcze bardziej delikatny, jak wszystkie dźwięki płynące z tej płyty. Sądzę, że jej nastrój doskonale oddaje okładka w kolorze głębokiego, chłodnego błękitu...
Tak sobie myślę, może przyczyną tych zmian jest osobista tragedia Loreeny (w 1998 r. zginął jej narzeczony), po której artystka zamilkła na 7 lat?... Teraz znowu słyszymy jej głos, jak zawsze piękny, lecz - nie mogę oprzeć się wrażeniu, że - smutniejszy.
(6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Najlepsza z dotychczasowych płyt Loreeny McKennitt
(2007-02-13)
Rafał
Chojnacki
Więcej o recenzencie
Dopiero gdy pierwsze takty wyśpiewane przez Loreene McKennitt na jej nowej płycie przebrzmiały z głośników, zdałem sobie sprawę, jak bardzo brakowało mi tej pani. Minęło sporo czasu od kiedy miałem okazję słuchać jakichś premierowych nagrań sygnowanych przez tę artystkę.
Płyta "Mask and the Mirror" została przeze mnie osłuchana we wszystkie strony. Jej następczynie - mini album "The Winter Garden" i pełnowymiarowa płyta "The Book of Secrets" - mimo że nie zdobyły u mnie aż takiego uznania jak poprzedniczka, też są już za dobrze znane. Koncertowe wersje uznałem raczej za ciekawostkę, a nawet gdyby stwierdzić, że "Live In Paris And Toronto" to pełnoprawna płyta w dyskografii Loreeny, to od jego premiery i tak minęło już siedem lat. A teraz wreszcie jest. Długo zapowiadany "An Ancient Muse" - album mający nieść ze sobą echa homeryckiej "Odysei".
Po pięknym "Incantation" pojawia nam się zasadnicza część albumu, którą otwiera transowa kompozycja "The Gates of Istanbul". W bardzo ciekawie zagrane etniczne brzmienia Wschodu wpleciona jest (obok bębnów) również rockowa perkusja. To nowość na płytach Loreeny. Trzeba jednak przyznać, że ciekawie brzmiąca. Dalej takich nowinek jest mniej, choć sama forma muzyczna albumu jest swego rodzaju nowinką.
Celtowie, których dobrze znamy z poprzednich nagrań tej artystki są tu jedynie epizodem. Pretekstem do muzycznej podróży są właśnie poszukiwania celtyckich śladów od Mongolii, przez kraje starożytnych cywilizacji Morza Śródziemnego, po Bizancjum.
Aby dobrze to sobie zobrazować wystarczy wsłuchać się i wyszukać celtyckich motywów w doskonałej kompozycji, jaką jest "Kecharitomene". Nie zabrakło też czegoś bardziej kojarzącego się z poprzednimi płytami. Taka jest choćby ballada "Penelope`s Song". Generalnie jednak słychać na nowej płycie spory progres i to zarówno, jeśli chodzi o kompozycje, jak i o aranżacje i wykonanie.
Nie ulega wątpliwości, że "An Ancient Muse" to najlepsza z dotychczasowych płyt Loreeny McKennitt.
(6 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Księga muzycznej podróży Loreeny McKennit
(2007-02-10)
Paulina
Pachulska
Więcej o recenzencie
Po 10 latach przerwy ukazał się album "An Ancient Muse" Loreeny McKennitt - kanadyjskiej pieśniarki i multiinstrumentalistki, która w 1985 roku założyła własną niezależną wytwórnię płytową "Quinland Road", aby promować szeroko pojętą kulturę celtycką na świecie. Najnowsza płyta - podobnie jak poprzednie - w pełni wpisuje się w tę ideę. Jest uzupełnieniem trylogii muzycznych dokumentów podróży ("The Visit" 1991, "The Mask And The Mirror" 1994, "The Book Of Secrets" 1997") - projektu, mającego na celu poszukiwanie szlaków Celtów. Tym razem Loreena zabiera nas w mityczną podróż do bajkowej krainy przodków, rozciągającej się od Mongolii, poprzez przestrzenie, bedące kolebką antycznej cywilizacji usytuowanej w basenie Morza Śródziemnego, aż po Bizancjum. Album otwiera urzekająca inkantacja będąca w starożytności rodzajem recytowanego zaklinania towarzyszącego obrzędom. Hipnotyczna kompozycja "The Gates Of Istanbul" łączy orientalne brzmienie z rockową perkusją. W skład bogatego instrumentarium (o co artystka zawsze bardzo dba) obok znanych już harfy, liry czy lutni wchodzą akordeon oraz skandynawskie skrzypce klawiszowe. Subtelne "Caravanserai" oraz przejmująca "Pieśń Penelopy" przypominają utwory z poprzednich płyt. I nie jest to w żadnym razie zarzut, ale dowód na pewną jednorodność stylistyczną, która cechuje artystów o oryginalnym, zindywidualizowanym profilu. 10 lat to długa przerwa. Jednak zamorskie podróże wymagają czasu - solidnych przygotowań i rzetelnych badań. Przynoszą wiedzę na temat wędrówki w jej różnych aspektach, przenikania się kultur jako uniwersalnego dziedzictwa ludzkości opartego na konflikcie i nadziei - jak to widzi artystka. Właśnie tu znajdujemy echa Homeryckiej "Odysei" - alegorii zarówno zbiorowego, jak i jednostkowego losu nas wszystkich. Ta płyta przekonuje, że twórca tej klasy co Loreena McKennitt nie musi obawiać się 10-letniej nieobecności na rynku muzycznym. Zwłaszcza, jeśli ma niezmiennie anielski głos i wiarę w wartość oraz moc muzycznej narracji, którą kreuje.
(12 z 15 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji