-
-
-
-
Boso
- Zakopower
-
cena:
36,09
zł
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Ania Teliczan
Średnia ocena z 6 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Anna Teliczan
- Firma fonograficzna:
-
Sony Music
, Styczeń 2012
- Nr katalogowy:
- 88697822132
- Sprawdź inne tytuły:
-
Anna Teliczan
Ania Teliczan ma niewiele ponad 20 lat, głos jak dzwon i dalekosiężne plany. Ma też talent - o czym wiedzą wszyscy, którzy śledzili popularne muzyczne show telewizji TVN. Bo choć pochodząca z Ostródy wokalistka nie zwyciężyła w "Mam Talent", wszystkim zapadła w serca. Skromnością, urodą, ale przede wszystkim odważnymi interpretacjami - jak choćby "Rehab", która przyniosła jej miano "polskiej Amy Winehouse". Pakowanie Teliczan do takiej szufladki byłoby jednak niesprawiedliwe. Bo choć potrafi swingować jak niegrzeczna Amy, umie i lubi też śpiewać lirycznie i prosto. Pewnie dlatego debiutancki album wokalistki - zatytułowany po prostu "Ania Teliczan" - pięknie łączy te dwie tradycje. Z jednej strony najczystszej postaci rock'n'rolla, ale też r'n'b i podszyty jazzem anglosaski pop, z drugiej polską piosenkę estradową. Ten pierwszy żywioł pomógł Ani opanować Troy Miller, producent płyty (na co dzień perkusista i współpracownik m.in. Marka Ronsona, Macy Grey, Adele, czy nieodżałowanej Amy Winehouse, przy jej dwóch płytach). Jak poruszać się w tym drugim świecie, Teliczan mogła się dowiedzieć od Seweryna Krajewskiego, na którego ostatnim albumie gościnnie zaśpiewała. Debiut fonograficzny na płycie króla polskiej piosenki - takie rzeczy nie zdarzają się każdemu.
Na swoim debiucie Ania śpiewa po polsku i po angielsku, a część tekstów napisał dla niej Andrzej Piaseczny. Sama też sięgnęła po długopis. Tak, napisałam dwa i pół tekstu - śmieje się. - Oczywiście, żeby napisać tekst, trzeba nie tylko potrafić to robić, ale i mieć coś do powiedzenia, więc choć to są proste rzeczy, dla mnie są naprawdę ważne. Myślę, że w przyszłości będę pisała więcej. Będę próbowała. To bezpretensjonalne, przebojowe piosenki, które połączą pokolenia i fanów muzyki o najbardziej odmiennych gustach. Ani natomiast pozwolą ruszyć w trasę, bo o niczym innym teraz bardziej nie marzy. - Bardzo wiele obiecuję sobie po koncertach, one są najważniejsze. Nie mogę się doczekać.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Między nami |
|
| 2. Miłość albo śmierć |
|
| 3. Can't You Get Enough |
|
| 4. One True Lover |
|
| 5. Miłość to muzyka |
|
| 6. Był taki ktoś |
|
| 7. Tomorrow |
|
| 8. For Your Love |
|
| 9. K |
|
| 10. Nie znasz dnia |
|
- Ania Teliczan
- Wykonawca:
-
Anna Teliczan
Niedojrzałość
(2012-03-09)
ŁUKASZ
DĘBOWSKI
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Pomimo pewnych pomysłów zawartych na debiutanckim albumie Ani Teliczan całość jawi się niestety dosyć płytko. Krążek zatytułowany po prostu "Anna Teliczan" to zbiór piosenek w modnym ostanio stylu retro lat 60, gdzie żywe instrumenty miały nadawać charakteru i oryginalności. Nie stało się tak ponieważ wybrzmiewanie tych kompozycji jest oschłe, omijając jakąkolwiek emocjonalność, nie oddaje w żaden sposób tamtejszego klimatu. Infantylność przewijająca się przez te utwory rujnuje namiastki przyzwoitości tego wydarzenia. Owszem być może nie najgorzej prezentuje się "One True Lover" nacechowany pewnymi zadowalającymi znamionami przebojowości, gdzie osobowość wokalistki nie do końca została schowana pod skostniałą produkcją tej płyty. Jednak ciężko doszukiwać się na siłę innych pozytywów. Do tego pojawiają się momenty wręcz irytujące. "Miłość to muzyka" kuleje tak mocno, że nawet głos staje się w tym kawałku drażniący. Zresztą już początek całości staje się kontrowersyjny i ciężki do opiewania optymizmem w zaprezentowaniu idei tego albumu. "Między nami" tnie słuchacza ciętymi dźwiękami pozbawionymi przyjaznej aury i konstruktywnej wyrazistości. Do tego za każdym razem pojawia się pytanie, gdzie podział się ten świetny wokal ujmujący swoją intensywną barwą? Pozostał jedynie przedszkolny pop zabarwiony nieśmiałym pobrzdękiwaniem szlachetnych instrumentów. Ani Teliczan nawet przez chwilę nie udała się sztuka oddania kolorytu odmiennej muzyki, która miała wykraść się ze szpon wszechogarniającej nas sztampy. Brak na debiucie pięknego nastroju, który nieprzerwalnie potrafi tworzyć Ania Dąbrowska oraz dojrzałości w zaprezentowaniu niedzisiejszego klimatu, tak wyraźnie cechującego pierwszą płytę Ani Rusowicz. I jeśli chcemy posłuchać pełnych emocji wyrażonych pełnokrwiście to lepiej sięgnąć po płyty tych pań, a także światową ligę tj. Adele, Amy Winehouse lub Duffy. Płyta Ani Teliczan została skrojona pod standardy komercyjnych programów typu talent show, nie oddając w żaden sposób odmiennej specyfiki niewspółcześności twórczej oraz wrażliwości, którą na pewno wokalistka posiada.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
No i nie zgodzę się z innymi recenzjami.
(2012-03-04)
Krzysztof
Przytulski
Więcej o recenzencie
Przeczytałem kilka razy wcześniejsze recenzje, potem przesłuchałem płytę jeszcze kilka razy i ... pozwolę się z Szanownymi Recenzentami nie zgodzić. Czytając recenzje można odnieść wrażenie, że Ania Teliczan naobiecywała ludziom, że będzie polską Amy Winehouse, a nie jest. I bardzo dobrze. Po drugie, z recenzji wynika, że płytę nagrano w stodole, głos słaby, aranżacje beznadziejne i w ogóle totalna porażka. No i ten Piasek, rozumiem że dno ostatnie i niżej tylko Rubik. Ludzie kochani, jest to płyta dwudziestoletniej dziewczyny, płyta w kilku fragmentach zgrabnie wystylizowana na lata 60-te XX wieku. Utwory podobne do siebie ? A cóż to za odkrycie - na płycie każdego artysty utwory są podobne do siebie jak dwie krople wody. Sting zawsze zaśpiewa jak Sting, Peter Gabriel - choćby się wściekł - już po paru taktach jest rozpoznawany jako Peter Gabriel, a Nirvana zawsze będzie tylko i aż Nirvaną. Zarzućcie mi ignorancję - mi osobiście płyta się podoba, słucha się jej lekko i coś z niej zostaje w głowie i gdzieś się po niej błąka (a nie każdej płycie się to zdarza), ponadto ładnie wpisuje się w nadchodzącą wiosnę. Pani Aniu, z przyjemnością poczekam na Pani kolejną płytę.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ania Dąbrowska wciąż niezagrożona
(2012-02-09)
dawid
kosiedowski
Więcej o recenzencie
Debiut gwiazdy "Mam Talent" ochrzczonej przez wielu polską Amy Winehouse.
Ania Teliczan naznaczona stemplem "Mam Talent" to zacny chwyt marketingowy czy to jednak wystarczająco dużo do osiągnięcia sukcesu ?
Debiut trwa tylko 35 minut co jest zaskoczeniem. Czyli jest to EPka przemycona jako pełnoprawny album.
Teliczan chwali sie iż w albumie pomagał Jej perkusista Amy Winehouse jednak niestety nic takiego nie ma miejsca.
Dobre strony tej płyty to smaczki typu smyczki, saksofony, trąbki, czy hammond.
Inspiracje wokalistki są bardzo oczywiste Amy Winehouse, Duffy i Adele.
Na debiucie pomagał Teliczan Piasek co niestety widać w sferze tekstowej która lekko mówiąc jest miałka.
Produkcyjnie również jest kiepsko niedopracowane wokale i męcząca się wokalistka.
Kompozycyjnie różowo też nie jest , słabe pomysły niestety "ściągać" od najlepszych tez trzeba potrafić.
Debiut nie powala na kolana. Może tak jak w przypadku Alicji Janosz , Teliczan pomilczy parę lat doszlifuje wokal , popracuje bez presji , i powróci z czymś nowym i świeżym.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji