Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Aniołek
Średnia ocena z 5 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Beata Pawlak
- Wydawnictwo:
-
Prószyński i S-ka
, Czerwiec 2003
- Seria:
-
Owocowa
- ISBN:
- 83-7337-396-9
- Liczba stron:
- 188
- Wymiary:
- 142 x 202 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Beata Pawlak
Bohaterką "Aniołka" jest Karolina. Karolina nie jest osobą młodą i wydawałoby się, że swoje w życiu osiągnęła. A jednak zdąży jeszcze pochować swego męża (który mimo to wcale nie stanie się w jej życiu mniej obecny), pokochać i być kochaną. Zdąży też nam opowiedzieć o swoich jakże zwykłych, a jednak to niezwykłych losach. Ta niesamowita książka zaczyna się od zdania: "W piątek Karolinie przyśniło się, że jest trupem" i mimo że śmierć jest w niej wszechobecna, "Aniołek" to czysta afirmacja życia. Historia opowiedziana przez Beatę Pawlak jest zaskakująco dojrzała, napisana z pogodnym dystansem i znakomitym poczuciem humoru, a przy tym, co rzadkie w literaturze współczesnej, porusza sprawy ostateczne.
Jest to tym bardziej niezwykłe, że autorki nie ma już wśród nas. Beata Pawlak zginęła na Bali podczas terrorystycznego zamachu. Była dziennikarką (jak córka Karoliny) Gazety Wyborczej. Przygotowywała kolejny zbiór reportaży, który ukaże się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka na jesieni br.
"Aniołek", choć nie opowiada o Beacie, to jednak historia bardzo osobista. I jest w tym coś niezwykłego, jak autorka traktuje śmierć i jak o niej pisze. Mottem do "Aniołka" stał się wiersz, który zaczyna się od słów: "Ci, którzy umarli, nigdy stąd nie odeszli"...
Książka objęta patronatem Merlin.pl
- Aniołek
- Autor:
-
Beata Pawlak
Pięknie o śmierci- w sam raz na jesień
(2003-11-08)
karolina
rodzaj
Więcej o recenzencie
"W piątek Karolinie przyśniło się, że jest trupem." Tak zaczyna się powieść Beaty Pawlak "Aniołek". Książka to pierwsza (?) i ostatnia. Pośmiertnie wydana. Pawlak zostawiła ją w wydawnictwie przed wyjazdem do Azji. Zginęła w zamachu terrorystycznym na Bali. I tu można by mieć wątpliwości- czy książka jest dobra, czy wydawca publikuje ją ze względu na okoliczności śmierci autorki i gwarantowany rozgłos.
"Aniołek" to świetna książka! Szkoda, że następnych nie będzie. Podobno w plecaku Pawlak znaleziono fragmenty następnej powieści. Żałuję. A jakie jest motto tej powieści? To afrykański wiersz, zaczynający się słowami: "Ci, którzy umarli, nigdy stąd nie odeszli." I coś w tym jest.
"Aniołek" to świetna książka! Nikt jeszcze w Polsce (a może i na świecie) nie pisał o śmierci w tak piękny sposób. A przecież umieranie to nieuchronna część życia, to, co czeka każdego
Bohaterka- Karolina ma siedemdziesiąt lat i bogaty życiorys. Co prawda przyśniło jej się, że jest trupem, ale to nie ona umiera. Ze światem przynajmniej teoretycznie pożegna się jej mąż. I każdy przedmiot, zdarzenie będzie pretekstem do snucia wspomnień. I z całej pajęczyny wyłania się metafizyczny pejzaż polskiej prowincji.
Rok z duchem. Tak można opisać życie miasteczka po śmierci starego stolarza. Mateusz nieobecny ciałem pojawi się w snach ponad stu kobiet. To będzie początek rewolucji.
Mimo sensacyjnej fabuły "Aniołek" to powieść o śmierci. O ludzkim podejściu do niej- Mateuszowi jest wszystko jedno, gdzie go pochowają, a Karolina martwi się, by nie umrzeć z zadartą koszulą. Ma odłożone pieniądze, schowane ubrania i ściśle zaplanowany pogrzeb. Córka Karoliny- Maciejka jest reporterką. Zdaje mi się, że jej pierwowzorem była sama Pawlak. Maciejka uwrażliwia swoją matkę i rodzinę na postrzeganie śmierci i Boga przez inne religie.
"Aniołek" to powieść o radości i zadowoleniu z życia. Bohaterka przywodzi mi na myśl starszą panią z "Czekolady". "Aniołek" to powieść w sam raz na listopad. Taka książka na miesiąc (niestety, czyta się dużo, dużo szybciej), który rozpoczyna się świętem zmarłych, szybko zapada zmrok, a pogoda zgniła. Pod ciepłym kocem, z kubkiem herbaty można uronić łzę za bohaterkę.
"Aniołek" to wzruszająca i bardzo refleksyjna powieść. Wzruszająca w prawdziwy i autentyczny sposób. Tak jak tylko książki o śmierci i miłości mogą poruszać. Zdecydowanie polecam.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Recenzja "Gazety Wyborczej"
Kazia
Szczuka
Więcej o recenzencie
"Aniołek" to opowieść o tym, co się komu śni i jak się komu umiera. To próba wyśnienia śmierci, zgłębienia kształtu, w jakim nadejdzie, medytacja, a zarazem dociekliwe śledztwo.
"W piątek Karolinie przyśniło się, że jest trupem" - czytamy pierwsze zdanie i odkrywamy w nim najważniejsze tematy powieści. Jednak "Aniołek" nie jest specjalnie smutny. Jest raczej zabawny, trochę nostalgiczny, trochę satyryczny. Ot, taka sobie bajeczka o różnych sposobach istnienia i nie-istnienia - we śnie, w marzeniach, we wspomnieniach, podczas żałoby i po śmierci. Historia, streszczona i zapowiedziana na samym początku, będzie rozwijała się w cyklu powtórzeń i dopowiedzeń. Zajmie rok między śmiercią męża i żony, która przed odejściem "chciała zapiąć na ostatni guzik swoje życie". Karolina to emerytowana magister farmacji, skrzętna gospodyni, zdradzana żona, rozsądna, zapobiegliwa i trochę zgorzkniała. Dociekliwa, nieugięta, w kwestiach wiary konserwatystka, w dziedzinie domowej technologii "motor postępu".
"Twój ojciec nawet po ludzku umrzeć nie umiał"- zrzędzi Karolina, która po aptekarsku ma śmierć zaplanowaną w najdrobniejszych szczegółach, od majtek po rodzaj wieka trumny. "Aniołek" jest pytaniem o zagadkę tego, w jaki sposób dziedziczymy po rodzicach swoje życie, a przede wszystkim sposób umierania. Oprócz Karoliny poznajemy jej córkę. Maciejka to wkomponowana w powieść figura narratorki i autorki - pisarka, podróżniczka, niespokojny duch, reporterka, która "pisze o wojnach i terroryzmie". Autorka Beata Pawlak
wkrótce po złożeniu powieści w wydawnictwie zginęła jako jedna z ofiar ataku terrorystycznego na Bali.
Umarła zaskakująco, "skandalicznie", niespodziewanie, przed śmiercią napisała jednak "Aniołka" - swoją drobiazgową kronikę zapowiedzianej śmierci.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Recenzja-Gazeta Wyborcza
Więcej o recenzencie
Trudno się oprzeć wrażeniu, że cząstka duszy Beaty Pawlak żyje w bohaterce tej powieści - dziennikarce, która jeździ po świecie, poznaje religie, filozofie, obyczaje i nie potrafi zdecydować się na jedną interpretację rzeczywistości
Tytułowy Aniołek - jeśli pojmować go dosłownie - to figurka "o mięsistej pupie", którą bohaterka powieści Beaty Pawlak siedemdziesięcioletnia Karolina otrzymała kiedyś od córki Maciejki. Figurka, którą lubiła bardziej niż wszystkie liczne figurki aniołków w swoim domu i którą wzięła do rąk tuż przed swoją śmiercią. Aniołek - mówiąc ironicznie - to również mąż Karoliny Mateusz, którego za życia wszyscy mieli za dobrotliwego człowieka, a który po nagłej i niespodziewanej śmierci ukazał wreszcie prawdziwe, wiarołomne oblicze. Mateusz, o którym Karolina jako wdowa dowiaduje się wszystkiego już na pewno. Który po śmierci nachodzi kobiety, zdobywa je i uprzytomnia im życiowe rozczarowania i seksualne potrzeby, przeprowadzając wśród nich rewolucję obyczaju, sumień i spełnień. Aniołkiem jest bez wątpienia pani Podkolanko, która długo udawała przyjaciółkę Karoliny, aż wreszcie wyznała, że była ostatnią (za życia, bo po śmierci miał ich jeszcze wiele) kochanką Mateusza. Aniołkiem - mówiąc pieszczotliwie - jest Anioł Stróż, do którego Karolina wzdycha w każdym trudniejszym do zniesienia lub zrozumienia życiowym momencie. Aniołkiem jest sama Karolina, która dochowuje wierności niewiernemu mężowi, a po jego śmierci podejmuje wielki wysiłek, żeby wygrzebać z pamięci mężczyznę, którego nie dość poznała w czasie wojny, i otworzyć się na miłość, na której spełnienie nie pozwoliła historia. A tak najpoważniej mówiąc, to Aniołkiem jest Karolina nie tylko w ironicznym znaczeniu. Obyczajowy sens - owszem - wybija tonacja opowieści, gdzie nawet najbardziej ponure konstatacje, jak ta o życiu zmarnotrawionym na chybioną miłość, przebiegają pogodnie, sznurem barwnych szczegółów, kpiarskich podpatrzeń i frywolnych uwag. Tonacja pozbawiona patosu, sentymentalizmu i przemądrzałych wzruszeń. Ale w śmiertelnie poważnej książce Beaty Pawlak Karolina jest aniołkiem przede wszystkim w najgłębszym tego zdrobniałego słowa znaczeniu, które przekłada się na pojęcia zwiastun, wysłannik, pośrednik. Świat, jaki Beata Pawlak maluje życiem Karoliny, jest światem światów Światem, w którym wpływ na rzeczywistość mają w równym stopniu nieświadome sny i świadome wybory Światem, którego równouprawnionymi bohaterami są żywi i umarli Karolina nieustępliwie trzyma nici wszystkich tych stron, warstw i bytów Kiedy śni jej się własna śmierć, w zagadkowy sposób następuje po niej śmierć męża Kiedy umiera mąż, jego śmierć jest w nieodgadniony sposób początkiem jej narodzenia Pośmiertne odkrycie jego niewierności jest nie tylko podniecającym początkiem wolności Karoliny, lecz również narodzeniem do pełnego życia ponad dwustu kobiet w mieście, które u boku mężów nie są w stanie przeżyć spełnienia, a doświadczają go, obcując z duchem Mateusza Ba, śmierć Mateusza poprzez to, że jest narodzeniem tylu kobiecości, jest również źródłem zazdrości mężów, wstrząsem, który zmusza ich do kochania żon w sposób odkrywczy i waleczny Co więcej - własne narodzenie Karoliny jest początkiem radosnej śmierci zapomnianego na długie lata mężczyzny, który z niepamięci rodzi się do miłości, żeby potem umrzeć naprawdę Ale narodzenie Karoliny po śmierci męża jest nie tylko chwilowym szczęściem, które można utracić ze śmiercią nowej miłości.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji