Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Antymatrix
Średnia ocena z 2 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Edwin Bendyk
- Wydawnictwo:
-
WAB
, Sierpień 2004
- ISBN:
- 83-7414-020-8
- Liczba stron:
- 344
- Wymiary:
- 130 x 200 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Edwin Bendyk
Jak opisać i zrozumieć nową, dynamiczną rzeczywistość, która skutecznie wymyka się najnowszym teoriom poznawczym? Odpowiedzią może być sieciowy paradygmat opisu zjawisk otaczającego nas świata -- od mód, poprzez funkcjonowanie rynków finansowych, aż po działanie genomu. Sieciowy paradygmat nie jest teorią lokalną, ale metodą opisu globalnych zjawisk społecznych i naturalnych nowego społeczeństwa sieciowego, nowej rzeczywistości technicznej. Publikacje podejmujące tę tematykę powstają na świecie od niedawna i jest ich ciągle bardzo niewiele. Historia naturalna i społeczna sieci ma więc charakter pionierski nie tylko na gruncie polskim. Edwin Bendyk jest publicystą od lat zajmującym się problematyką cywilizacyjną i wpływem technologii na życie społeczne. Łączy on w swoich tekstach naukową wiedzę, pasję odkrywcy i bezpośredni, nieskomplikowany, skierowany wprost do czytelnika język wypowiedzi.
Książka objęta patronatem Merlin.pl
- Antymatrix
- Autor:
-
Edwin Bendyk
Recenzja ResPubliki
Justyna
Sobolewska
„Precz z systemem” - ten stary napis na warszawskim murze ktoś niedawno poprawił farbą na nowo. Znowu pasuje. Idea zniewalającego jednostkę systemu nie zmienia się, tylko system bywa różnie rozumiany: jako kapitał, biurokracja, międzynarodowy spisek, sieć komputerowa. Albo po prostu Matrix, czyli wszechogarniający system produkujący iluzję. Tytuł książki Edwina Bendyka: „Antymatrix. Człowiek w labiryncie sieci” nawiązuje właśnie do potocznego przekonania, że żyjemy w Matrixie. Ten bezosobowy system nie jest jednak, u Bendyka, jakąś nieludzką siłą. Za kapitałem, korporacjami stoją ludzie i ich interesy. Matrix to my - mówi efektownie Bendyk. I popiera to twierdzenie rozmaitymi przykładami i analizami. Cała książka balansuje między wiedzą popularno - medialną a „twardą” nauką. Czytelnik ma wrażenie, że to książka o wszystkim, o wszystkich sferach rzeczywistości społecznej. Procesy globalizacyjne spotykają się tu z aferą Rywina, a hakerzy ze Spinozą. Bendyk napisał książkę popularną, która jednocześnie ma być wprowadzeniem do nowej nauki łączącej rozmaite dziedziny: od biologii po socjologię - do nauki sieci, odpowiedniej do badania współczesnego społeczeństwa sieciowego. Jaki jest związek między rozprzestrzenianiem się wirusa HIV, a metodami średniowiecznych inkwizytorów? W rozdziale „Niebezpieczne wirusy” Bendyk ciekawie łączy te wydawałoby się zupełnie odległe zjawiska. Okazało się, że inkwizycja szczególnie interesowała się technikami upowszechniania wrogich idei, czyli siecią międzyludzkich relacji. Zamiast ścigać na oślep we wszystkich podejrzanych, szukali najbardziej aktywnych „węzłów”, czyli nauczycieli. Dzisiaj wskazówki z „Księgi Inkwizycji” można odczytać w języku nowoczesnych teorii sieci. Okaże się wtedy, że inkwizytorzy stosowali metody epidemiologiczne oparte na modelu sieci bezskalowych. Podobne techniki stosowano przy rozpracowywaniu wirusa HIV w 1981 roku. Znaleziono wtedy nawet „Pacjenta Zero”, który był odpowiedzialny za zakażenie kilkuset osób. Bendyk w tym rozdziale (równie dobrze można go czytać jako zupełnie osobną, fascynującą historię) zajmuje się również sposobami rozpowszechniania idei czy mód. Struktura sieci jest kluczem do rozumienia rozmaitych zjawisk. Czy społeczeństwo sieciowe może by otwarte? - pyta Bendyk. Całej książce patronuje Karl R. Popper i jego fundamentalne dzieło. Sieci mogą być według Bendyka otwarte, zdolne do adaptacji, i zamknięte, niezdolne do zmian w razie awarii systemu. Popperowski adaptacyjny model tworzenia wiedzy przydaje się przy analizie „sieci adaptacyjnych”, czyli takich, w których przerwane jedno połączenie może być przejęte przez inne węzły i sieć nadal pracuje. (...) Przykładem zaś sieci zamkniętej jest dla Bendyka nowa doktryna „Natwork-Centric Warefare” - sieciocentrycznej wojny, zastosowana przez Amerykanów w Iraku. Wojsko połączone siecią i podłączone do Internetu miało stanowić potęgę. Bendyk za analitykami francuskimi (niezbyt wiarygodnymi, bo z gruntu krytycznymi wobec wojny) pokazuje, że ta sieć nie była zdolna do adaptacji w niesprzyjających warunkach. A sieciowe społeczeństwo otwarte? Od nas zależy jak wykorzystamy wolnościowy potencjał chociażby sieci teleinformatycznych. Dopóki człowiek nie jest jedynie bezwolnym konsumentem, dopóty może uruchomić potencjał rewolucyjny - twierdzi Bendyk.
W pewnym miejscu czytamy: „Intelektualne zabiegi filozofów sprzed ponad trzystu lat mogą wydawać się współcześnie nieco zabawne(...)”. Cóż, dla części czytelników słowo „interfejs” brzmi o wiele zabawniej niż pomysły Kartezjusza.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Recenzja-Gazeta Wyborcza
Konrad
Godlewski
Więcej o recenzencie
Co piszczy w telewizji i internecie? Wiesław Godzic i Edwin Bendyk z pasją opisują media i ich wpływ na nasze życie
Patologia, libertynizm, upadek obyczajów i dobrego gustu - tak określali program "Big Brother" jego krytycy, kiedy trzy lata temu ruszała jego polska edycja. Dziś reality show, niby-prawdziwe widowisko telewizyjne, stało się elementem ramówek stacji komercyjnych, tak oczywistym jak wiadomości, teleturniej czy powtórka "Czterech pancernych" w telewizji publicznej. W książce "Telewizja i jej gatunki" medioznawca z UJ Wiesław Godzic zastanawia się, co stało się na szklanym ekranie po triumfalnym przemarszu "Wielkich Braci". Śmierć tradycyjnie pojmowanych gatunków to jego zdaniem jeden z ważniejszych efektów nowej mody.Dziś telewizyjni spece najchętniej mówią o "formatach", które są wytrychami do serc widowni w każdym zakątku świata. "Kasia i Tomek", "Milionerzy", "Ananasy z naszej klasy" czy "Bar" to lokalne mutacje uniwersalnych wzorów. Niemniej format, w przeciwieństwie do gatunku, jest niewyraźny, bo niczym kameleon dopasowuje się do nowego środowiska. Czasami zmiany idą bardzo daleko - "Kasię i Tomka" z kanadyjskim oryginałem łączy tylko sposób filmowania bohaterów i epizodyczność pozostałych postaci. W dobie wszechobecnych badań telemetrycznych twórcą programu zostaje publiczność. "Big Brother dowiódł, iż autorytarny styl przekazu paleotelewizji legł w gruzach" - pisze Godzic, który zamiast dostrzegać w niej kredens z szufladami gatunków, proponuje traktować telewizję jako "strumień obrazów". Z jego spostrzeżeniem, że owe strumienie coraz mniej się między sobą różnią (autor porównał BBC, naszą publiczną Jedynkę i czeską telewizję) - zgodzi się chyba każdy. "Telewizja i jej gatunki" to syntetyczne podsumowanie najważniejszych ostatnio zjawisk ze szklanego ekranu w Polsce. Książka zawiera m.in. uwagi nad wykreowaną przez Tomsza Lisa popularnością "Faktów" TVN; nad "polityczną reality TV", czyli sejmową komisją śledczą; analizę zaskakującej popularności polsatowskiego sitcomu "Świat według Kiepskich" (40 proc. jego widowni to inteligenci, a 40 proc. to osoby z wykształceniem podstawowym i zawodowym) czy wreszcie opis zjawiska docu-soap. To świetny bryk dla tych, którzy nie dołączają do milionów Polaków i opuszczają obowiązkowe zajęcia przed szklanym ekranem.Ale skąd się wzięła moda na udawany realizm w telewizji? Już w 1996 r. Amerykanka Jennifer Kate Ringley zamontowała w swoim domu kamerę, przez którą internauci mogli przez 24 godziny na dobę oglądać jej życie. Pomysł podchwycili inni, a w 1999 roku zdyskontował go holenderski koncern Endemol, który dziś zbija kokosy, sprzedając całemu światu licencję na "Big Brothera". Tak więc zarzewiem telewizyjnej rewolucji była sieć. "Antymatrix" Edwina Bendyka to pasjonujący esej o tym, jak sieć zmienia nasze życie i sposób myślenia. Medium jest przekazem - ogłosił przed laty McLuhan, a publicysta "Polityki" opisuje świat, który ogląda się przez okulary globalnej pajęczyny. Tak jak wynalazek druku stał się prototypem taśmy produkcyjnej i rewolucji przemysłowej, tak internet wywraca do góry nogami dotychczasowe koncepcje przestrzeni, czasu i organizacji. Dziś uczeni w społeczeństwie i języku dopatrują się sieciowej struktury. Dzięki takiej strukturze przedsiębiorstwa zwiększają konkurencyjność, a globalne sieci przestępcze i Al Kaida - rzucają wyzwanie światu. Samodzielne poszukiwanie sensu w labiryncie sieci staje się siłą nowego medium.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji