-
Apocalypto, Mel Gibson,
Filmy,
DVD,
cena:
19,99
zł
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Apocalypto [OST]
Średnia ocena z 4 recenzji
(Dodaj własną)
- Firma fonograficzna:
-
EMI Music Poland
, 2006
- Nr katalogowy:
- 3838782
Ścieżka dźwiękowa do filmu Apocalypto w reżyserii Mela Gibsona przedstawiającego historię upadku cywilizacji Majów. Autorem muzyki jest legendarny kompozytor James Horner, twórca oprawy muzycznej między innymi do takich filmów jak Braveheart, Titanic, Piękny umysł, czy Obcy. Znajdziemy tutaj czternaście nastrojowych, ilustracyjnych tematów zbudowanych za pomocą rozbudowanych sekcji smyczkowych oraz zawodzącego głosu śpiewaka Qawwali Rahana Nusrat Fateh Ali Khana. Całość daleka jest od popularnego w Hollywood muzycznego patosu, operuje na wyciszonych, nieco minimalistycznych melodiach i bardzo często w głównej roli eksponuje ludzki głos.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. From The Forest |
|
| 2. Tapir Hunt |
|
| 3. The Storeyteller's Dream |
|
| 4. Holcane Attaca |
|
| 5. Captives |
|
| 6. Entering The City With A Furture Fo... |
|
| 7. Sacrificial Procession |
|
| 8. Words Through The Sky - The Eclipse |
|
| 9. The Games and Escape |
|
| 10. An Illustive Quarry |
|
| 11. Frog Darts |
|
| 12. No Longer The Hunter |
|
| 13. Civilisations Brought by Sea |
|
| 14. To the Forest |
|
- Apocalypto [OST]
Recenzja portalu MuzykaFilmowa.pl
(2007-03-04)
Łukasz
Waligórski
Więcej o recenzencie
"Apocalypto" to ścieżka dźwiękowa tendencyjna i banalna. Nie ma tutaj absolutnie nic godnego polecenia. Zachwycanie się rytmiką i chaotycznymi dźwiękami piszczałek byłoby desperacją mającą na celu dostrzeżenie resztek nadziei na przebłysk talentu Hornera. Mogłoby się wydawać, że w swoim pragnieniu stworzenia muzyki ambitnej kompozytor zwyczajnie przekombinował. Jedyną jej zaletą jest to, że solidnie spełnia swoją funkcję w filmie. Tyle, że nie jest to znowu nic zachwycającego. Muzyka absolutnie nic do obrazu nie wnosi. Zachowuje się jak jakaś tandetna tapeta, która uzupełnia zieleń amazońskiej dżungli – a tej nie brakuje w filmie Gibsona. Dzieło Hornera nie wywołuje żadnych uczuć a nawet nie próbuje uwypuklać tych, które stara się nam przekazać obraz.
(1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dowód na to, że James Horner powraca do sił
(2007-01-02)
Jakub
Gortat
Więcej o recenzencie
Po soundtracku do ,,Pięknego umysłu" James Horner, jeden z naprawdę najlepszych kompozytorów hollywoodzkich, zapadł na groźną chorobę zwaną niemocą artystyczną. Do jej głównych objawów należało tworzenie muzyki, po której nie moglibyśmy się domyślić, że to ten sam człowiek, a poza tym upieranie się przy jednym, jedynym motywie i powtarzaniem go w nieskończoność. Tę niemiłą cechę Horner ma w jeszcze wyższym stopniu niż niemniej tandetny John Williams, którego motywy muzyczne są jednak lepsze i żywsze, łatwiej wpadające w ucho. Horner długo przeżywał rekonwalescencję. Stał się niemal akustycznym widmem. O jego kompozycjach takich jak "Braveheart" wszyscy zdążyli dawno zapomnieć. Jego rekonwalescencja trwała ponad 4 lata, a pierwszą oznaką powrotu do zdrowia była ścieżka do "The New World - Podróż do Nowej Ziemi", dzieła T. Mallicka. Ta kompozycja nie była zachwycająca, ale pobiła na głowę wszystkie wcześniejsze niepowodzenia. Łagodne flety, miły wokal i przejmujące, subtelne dźwięki smyczków tchnęły w ten album naprawdę ładną i godną uwagi lirykę. Choć kompozytor znów postawił na jeden czy dwa główne i trochę banalne motywy, to cała ścieżka jest warta wysłuchania i można się przy niej odprężyć. Przechodząc wreszcie do Apocalypto... Ta ścieżka definitywnie poświadcza wielki talent Hornera. Kompozytor nareszcie (chyba po raz pierwszy) wyzwolił się od skupiania na jednym motywie. Ta ścieżka nie ma żadnego głównego motywu. Gdy wysłuchałem jej po raz pierwszy, nie wzbudziła we mnie żadnych emocji. Dlatego słuchałem jej coraz częściej i częściej - i tak należy postepować z tą muzyką. Włączanie każdego kolejnego utworu to, jak wchodzenie coraz głębiej w mroczną, ogromną i tajemniczą dżunglę. Słychać jak ona żyje - odległymi fletami, piszczałkami, głosami zwierząt. Nastrój tworzą zwłaszcza nieprzeciętne kawałki wokalne. Gdy trzeba, Horner potrafi nas przerazić - groźnymi bębnami i nachalnymi, wręcz złośliwymi fujarkami lub innymi instrumentami, których brzmienia dotychczas nie słyszałem. Można to zaobserwować zwłaszcza w utworze ,,The Sacrificial procession", które idealnie oddaje seny rozgrywające się w tym momencie - a więc wkroczenie bohaterów w nowy, okrutny świat. Film zaskakuje widza - całkowicie - obce stroje mieszkańców miasta - ich tatuaże, kolczyki, makijaże - wszystko to jest zupełnie nieznane, podejrzane, niebezpieczne. Wtedy kamera przenosi nas na widok piramid, a wraz z nią muzyka nabiera tempa, staje się coraz straszniejsza, aż objawia się niczym najgorszy koszmar. Z drugiej strony nie brak w tym dziele nuty spokoju i liryczności, mam tu na myśli na przykład trzeci utwór z albumu - "The Storyteller's Dream". Horner jakby siedzi przy starym Indianinie i na swój muzyczny spokój opowiada historię stworzenia świata i sojuszu pradawnego człowieka z siłami natury. Tu znów wspaniałe flety i fujarki oraz bębny, które zanim będą groźne, są miłe i pogodne. Ten album to muzyka filmowa w prawdziwym tego słowa znaczeniu, jest muzycznym dopełnieniem tego niezwykłego filmu. Choć ścieżka nie jest dziełem genialnym i rzucającym na kolana, to należy do naprawdę dużych osiągnięć Hornera. Mam nadzieję, że jest to początek odrodzenia się jego talentu.
(6 z 13 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji