-
-
Ten
- Pearl Jam
-
cena:
37,99
zł
-
-
-
Above
- Mad Season
-
cena:
24,99
zł
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Appetite For Destruction
Średnia ocena z 21 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Guns N' Roses
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, 1991
- Nr katalogowy:
- 4241482
- Sprawdź inne tytuły:
-
Guns N' Roses
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Welcome to the Jungle |
|
| 2. It's So Easy |
|
| 3. Nightrain |
|
| 4. Out Ta Get Me |
|
| 5. Mr. Brownstone |
|
| 6. Paradise City |
|
| 7. My Michelle |
|
| 8. Think About You |
|
| 9. Sweet Child O' Mine |
|
| 10. You're Crazy |
|
| 11. Anything Goes |
|
| 12. Rocket Queen |
|
- Appetite For Destruction
- Wykonawca:
-
Guns N' Roses
Król jest nagi
(2012-05-18)
Kuba
Jarząbek
Więcej o recenzencie
Debiutancka płyta Guns N’ Roses jest owocem zmagań zespołu z destruktywnym stylem życia i (jeśli wierzyć biografiom) zrodziła się w bolesnych kompromisach i degrengoladzie. Mimo tych pieczołowitych przygotowań i rzekomych starań, by płyta zabrzmiała jak najlepiej w dniu premiery... właściwie nic się nie stało. MTV odmówiła emisji teledysków, a sama płyta uplasowała się w drugiej połowie setki billboardu, co zupełnie nie spełniało oczekiwań zespołu i wytwórni. Dopiero po jakimś czasie album zaczął piąć się w górę, aż w końcu wylądował na miejscu pierwszym i z czasem stał się najlepiej sprzedającym debiutem muzycznym wszech czasów. Niestety.
Gdyby „Appetite For Destruction” przepadło gdzieś w tłumie równie kiepskich płyt nagrywanych w tamtym czasie przez zespoły z Sunset Strip nie stałoby się nic złego. Jednak ktoś kiedyś powiedział, że ta płyta przywraca prawdziwego rocka na wyżyny wyrafinowania i zadaje kres mnożącym się wciąż natapirowanym zespołom ze słonecznego L.A. grającym pop metal. Ktoś powiedział, inni powtórzyli i drogą przekazów ustnych, wieść ta przetrwała do czasów dzisiejszych, przez co wciąż panuje powszechne przekonanie, iż „Appetite For Destruction” to absolutne arcydzieło, klasyk i legenda. Mało tego – sam zespół również jest w ten sposób określany. Te, nie poparte żadnymi argumentami opinie, powtarzane są najchętniej przez gimnazjalną część społeczeństwa, która swoimi głębokimi przemyśleniami na temat muzyki lubi się dzielić na stronach internetowych typu kwejk. No cóż, na czymś trzeba się wychować.
„Appetite For Destuction” to płyta nudna, miałka, bez polotu, okraszona nudnymi solówkami i riffami. Przy pierwszym przesłuchaniu można dobić do „Paradise City” i nie zasnąć, później już może być z tym problem. Nie ma już chyba wątpliwości, że zespół w żadnej piosence nie wykracza poza standardowe power chordsy (no chyba, że gra na cleanie lub crunchu) – i tu wyraźny ukłon zespołu w stronę początkujących gitarzystów (poświęcono im aż całą płytę!). Jeśli chodzi o solówki, to z pewnością poradziłby sobie z nimi nawet Angus Young – więcej chyba nie trzeba mówić?
Na „Appetite For Destruction” wyraźnie słychać, iż Gunsom brakuje pomysłu na muzykę i charakterystyczne brzmienie (a zespołów posiadających ten twórczy pierwiastek w tamtym czasie nie brakowało). Wiele zespołów z tamtych lat inspirowało się chociażby Sonic Youth, natomiast Gunsi woleli zasłuchiwać się w rynsztokowym rzępoleniu Aerosmith czy The Rolling Stones. No cóż, szkoda.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Klasyka
(2011-05-20)
karolina83
Więcej o recenzencie
Kupując tę płytę nie wiedziałam czego się spodziewać. Wcześniej znałam z niej zaledwie trzy piosenki: Welcome to the Jungle, Paradise City oraz Sweet Child O'Mine. Wtedy jeszcze uważałam, że są na tyle dobre, że inne nie mają szans, aby je pobić, jednak bardzo się myliłam. Na Appetite for Destruction można znaleźć wiele - wg mnie - nie tylko równie dobrych, ale i lepszych utworów. Do moich ulubionych należą: otwierający krążek, energiczny i uzależniający Welcome to the Jungle, napisany przez Slasha i Izy'ego Mr. Brownstone, opowiadający o kłopotach zespołu z uzależnieniem od narkotyków, Naightrain oraz kończący płytę Rocket Queen. Subiektywnie twierdzę, że to najlepsze z piosenek zespołu na tej płycie i kolejnych. Po wielokrotnym przesłuchaniu płyty, ku radości mojej, ale już nie moich wspólokatorów, którzy preferują zdecydowanie inny rodzaj muzyki, postanowiłam obejrzeć nagrania koncertów GnR z okresu, kiedy powstała płyta, czyli końcówki lat 80tych, co jeszcze w większym stopniu mi uświadomiło talent członków tej rockowej kapeli. Jeśli chodzi o krążek jako całość, bardzo istotne było dla mnie to, że jest on niezwykle spójny, nie ma niepotrzebnych utworów, gorszych, które chce się omijać, wszystko tworzy zsynchronizowaną całość i na koniec zachęca do ponownego przesłuchania, gdyż piosenki z Appetite na długo pozostają w pamięci i napełniają pozytywną energią i chyba nie ma szansy, aby się znudziły. Przy pierwszych utworach zostałam wprowadzona w błąd, zwłaszcza przy It's so easy oraz Mr. Brownstone, ponieważ sądziłam, że to nie Axl je wykonuje, tylko ktoś gościnnie zaproszony, ale w końcu się przyzwyczaiłam, zresztą bardzo mi jego wokal przypadł do gustu. Teraz sądzę, że płyta ta nie może się nie podobać i ponieważ odegrała tak istotną rolę w historii rocka, jest to mój must have i najlepszy ostatnio zakup.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Taki debiut chciałaby mieć każda rockowa kapela!!!
(2009-01-11)
Przemysław
Drzymała
Więcej o recenzencie
Kiedy "Appetite For Destruction" ujrzało światło dzienne, świat muzyczny podzielił się na dwa obozy. Jedni byli zszokowani zarówno brzmieniem kapeli jak i ich wyglądem. Inni zaś piali z zachwytu, że w końcu jest zespół, który definicję grania rocka wziął sobie głęboko do serca. Debiutancka płyta Guns n' Roses to autobiograficzna opowieść piątki "dzieciaków" od czasu powstania kapeli do czasu wydania właśnie tej płyty. "Appetite For Destruction" charakteryzuje się ostrymi, brutalnymi wręcz dźwiękami jak i tekstami. Jednak warto pamiętać, że życie tych panów nie rozpieszczało i świat, w którym żyli w latach 80-tych, w wielkim mieście jakim jest niewątpliwie Los Angeles właśnie taki był. Mocne kawałki na "Appetite...", zahaczające nieraz o heave metal jak "Welcome To The Jungle" czy "Paradise City" mieszają się z punk rockiem między innymi w "It's So Easy" jak i równie ostrym, ale jednocześnie melodyjnym rockiem jak w przypadku "Sweet Child O'Mine". Mimo różnych kontrowersji w okół pierwszego albumu Guns n' Roses (pierwsza wersja okładki czy piosenka o narkotykach "Mr. Browstone"), "Appetite For Destruction" stał się czymś na czym młode zespoły uczyły się definicji grania rocka. Płyta idealna pod każdym względem. Świetna muzyka i szczere, czasem aż do bólu teksty. Dla miłośników dobrego, prawdziwego rocka pozycja obowiązkowa. Nawet jeśli miałby to być jedyny album Gunsów jaki posiadają. Wart każdych pieniędzy.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Muzyka jak narkotyk!
(2008-07-18)
Faq
Więcej o recenzencie
Z zespołem Guns N'Roses zapoznałem się płytą Gratest Hits i to od niej radzę zacząć, jeśli ktoś tego zespołu nie zna a chce poznać. "Appetite for destruction" to legenda, a dla współczesnych muzyków rockowych po prostu mit, którego powtórzyć się nie da. Oprócz "Welcome to the jungle", "Paradise city" i "Sweet child o'mine", które są prawdziwymi hitami na płycie bardzo urzekła mnie piosenka "Nightrain". Moim zdaniem jedna z najbardziej niedocenianych piosenek Gunsów. Oprócz tego jeszcze "Think about you", "Rocket queen", "Anything goes" i wiele, wiele innych. Każda piosenka ma w sobie to "coś". Właśnie przed chwilą przesłuchałem tę płytę i na pewno jeszcze wieczorem do niej wrócę. Guns N'Roses to zespół, który ma duże możliwości i wykorzystał je jak należy (szkoda tylko, że jedynie w dwóch płytach "Appetiite for destruction" i "Use your illusion").
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Sex , drugs & rock'n'roll!!!
(2007-06-19)
Rafał
Żebrowski
Więcej o recenzencie
Taka właśnie jest ta płyta - według niektórych ostatnia prawdziwa rockowa płyta w historii. Album wprost kipi seksualności , bezczelnością i arogancją, ale czyż nie za to kochamy ten gatunek? W warstwie muzycznej rewelacja - Slash na gitarze przechodzi sam siebie i udowadnia, że w pełni zasługuje na miano boga gitary. Zadziorne, rockowe riffy, ocierające się miejscami o bluessowe zagrywki świetnie uzupełniają się z perkusją Adlera. Już otwierający album "Welcome To The Jungle" zwiastuje z czym mamy do czynienia, później jest równie dobrze - świetny "Mr Brownstone" o zmaganiach zespołu z dragami, "Paradise City" z wpadającym w ucho motywem, no i najlepszy chyba na płycie - "Sweet Child O'Mine" z doskonałym intro i wspaniałą linią melodyczną - co ciekawe tekst napisał nie AXL, a jego dziewczyna. Mówiąc o AXL-u trzeba powiedzieć, że prezentuje się z doskonałej strony, jako typowy, energiczny rockowy zawadiaka, przy czym czaruje swoją barwą głosu i niekiedy (shananannananana z "Welcome To The Jungle") osiąga rejestry niedostępne dla zwykłych śmiertelników. Absolutna rewelacja, płyta, która daje niesamowitego kopa - polecam!!!
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(21)