Anti-aircraft, anti-tank and anti-social - przeciwlotnicze, przeciwpancerne i aspołeczne - tak nazywali Anglicy niemieckie działo uniwersalne kal. 88 mm. Jego dobrze znany, suchy huk rozbrzmiewał na wszystkich frontach II wojny światowej, od bitwy nad Bzurą we wrześniu 1939 r. aż po finałowe walki toczone w stolicy III Rzeszy. Zaprojektowana pierwotnie jako broń przeciwlotnicza "osiemdziesiątka ósemka" stała się jednym z najskuteczniejszych środków zwalczania czołgów, bunkrów, artylerii, a nawet okrętów. Działo to, będąc składnikiem ciężkiej artylerii przeciwlotniczej, trafiało do wojsk w stale ulepszanej formie jako 88-milimetrowa armata przeciwlotnicza wzór 18, 36, 37, 41 i 37/41. Pod względem wagi i osiągów batalistycznych model 41 nie miał sobie równych aż do lat 50. XX wieku. W niniejszej, bogato ilustrowanej książce Janusz Piekałkiewicz, znany autor literatury faktu, przedstawia możliwości "osiemdziesiątki ósemki" w zwalczaniu celów naziemnych. Z około 230 ilustracji możemy dowiedzieć się m.in. jak wyglądał dzień powszedni artylerzysty przeciwlotnika i jak radzono sobie z wcale nieprostą obsługą tego działa. Przedstawiono tu na przykład w sposób systematyczny zajmowanie stanowisk ogniowych przez baterię tych armat oraz poszczególne fazy osiągania przez nią pełnej gotowości bojowej. ta frapująca dokumentacja zarówno pod względem technicznym, jak i z punktu widzenia historii współczesnej.
Mogłoby być lepiej
(2010-08-23)
wrm
Więcej o recenzencie
Przede wszystkim zdjęcia. Działa jadące i stojące, strzelające i nie, całe i rozbite, niektóre nawet bardzo. Na początek nawet ciekawe, ale potem nudne i nic nie wnoszące. Bo ile razy można pokazywać tę samą armatę. Raz na piachu, potem wśród gruzów, w krzakach, na defiladzie i znowu w krzakach, tym razem z boku… I teksty, typu „jak 88-ka wygrała wszystkie kampanie drugiej wojny światowej”. No dobrze, kpię sobie. Działo było dobre, nadawało się do strzelania do wszystkiego, to i strzelano, trafiano i były sukcesy. Ale o tym można na 30 stronach napisać, a nie na 130. Poza tym w książce mamy instrukcję, jak strzelać do czołgów (owszem, ciekawą), instrukcję prowadzenia działań bojowych (pełne uznanie), dane techniczne poszczególnych typów działa, trochę rysunków i już.
O tym, że działo występowało jako armata czołgowa – nic, jako działo samobieżne – jedno (!!!) zdanie. O stosowanej amunicji – dwa rysunki, o skuteczności, celności, przebijalności – informacje śladowe. O ciągnikach artyleryjskich – tyle co komentarze pod zdjęciami, a szkoda, bo dwie sztuki oryginalne miałem okazję widzieć.
Żeby nie marudzić zbyt długo, to książka jest całkiem niezła, ale widać, że została napisana przez historyka, który chciał „zagospodarować” posiadane materiały, a nie przez pasjonata uzbrojenia.
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji