Australia to film, w którym potęgę swoich talentów łączą Nicole Kidman, Hugh Jackman i wizjonerski reżyser Baz Luhrmann. Jest to epicka i romantyczna, pełna akcji przygoda osadzona u progu II wojny światowej. Kiedy angielska arystokratka (Nicole Kidman) przybywa na odległy kontynent, poznaje tu nieokrzesanego dostawcę bydła (Hugh Jackman) i urocze aborygeńskie dziecko (Brandon Walters). Nietuzinkowe trio podejmuje wspólne działania i wyrusza na pełną przemian podróż, by przeprowadzić stado bydła przez setki kilometrów pięknego, jednak bezlitosnego terenu. Gdy ich świat zostaje rozdarty na strzępy przez potężnych wrogów, muszą oni odnaleźć siebie w zbombardowanym przez odpowiedzialne za Pearl Harbor japońskie siły mieście Darwin. Nowym filmem, reżyser Baz Luhrmann prezentuje obszerną i złożoną wizję wydarzeń tamtego okresu, tworząc filmową ucztę łączącą w sobie komedię, romans, dramat, przygodę i wielki, niezapomniany spektakl.
Miłość w krainie kangurów
(2009-08-07)
Sparkling1986
Więcej o recenzencie
Australia to kolejny film duetu Luhrmann i Kidman. Para spotkała się wcześniej na planie Moulin Rouge! i jak pamiętamy ich współpraca zaowocowała statuetką Złotego Globu i nominacją do Oscara dla Nicole za najlepszą rolę pierwszoplanową i nominacją do Złotego Globu dla Baza w kategorii najlepszy reżyser. Ich kolejny film zapowiadany był już od dawna. Miało to być wielkie wydarzenie i film na miarę największych kinowych produkcji wszech czasów. Czy jest?
Nicole Kidman wciela się w postać Lady Sarah Ashley – bogatej angielskiej arystokratki, która przybywa do Australii, aby przyspieszyć sprzedaż swojej farmy. W jego prowadzeniu pomaga jej poganiacz bydła (Hugh Jackman), do którego początkowo kobieta czuje niechęć, lecz z czasem przekonuje się, a nawet otwiera dla niego swe serce. Kiedy dowiadują się, że ich posiadłość nie jest bezpieczna, postanawiają przetransportować 2000 sztuk bydła aż do Darwin i sprzedać. Na swojej drodze spotkają wiele przeciwności, którym będą musieli się przeciwstawić oraz pokonać swoje lęki. W tym samym czasie wybucha wojna, która może na zawsze zmienić losy naszych bohaterów.
Film owszem jest widowiskowy i nakręcony z wielkim rozmachem, lecz wyraźnie czuć, że czegoś brakuje. Baz Luhrmann próbuje połączyć film przygodowy, western, romans i film wojenny w jedną całość. I o ile dwa pierwsze gatunki uzupełniają się znakomicie, o tyle dwa kolejne są wmieszane na siłę – pomiędzy dwójką bohaterów trudno wyczuć chemię, a krótkie romantyczne sceny działają tylko na niekorzyść kochanków. Również wątek wojny wydaje się być zbędny i niepotrzebnie wydłuża film, co nie zmienia faktu, iż jest doskonale wyreżyserowany.
Perfekcyjna obsada i jeszcze lepsza gra aktorów to jeden z mocniejszych punktów filmu, choć powiedzmy sobie szczerze to nie są oscarowe role. Nicole Kidman idealnie sprawdza się w swojej roli, przechodząc całkowitą transformację od zimnej i nieprzystępnej damy do wrażliwej i pełnej dobroci kobiety. Po mistrzowsku łączy komedię z dramatem, przypominając tym swoją rolę w Moulin Rouge! Również partnerujący aktorce Hugh Jackman nie ustępuje jej na krok. Wielkie brawa należą się ponadto debiutującemu na ekranie Brandonowi Walterowi – odtwórcy roli aborygeńskiego chłopca Nullah.
Kolejnym atutem obrazu jest muzyka, która pozwala nam się wczuć w klimat filmu. Jest wesoła, kiedy ilustruje komiczne sceny, emocjonująca podczas poganiania bydła i wzruszająca w końcowych scenach. Jej autorem jest David Hirschfelder, kompozytor i twórca ścieżki dźwiękowej m.in. do Elizabeth. Soundtrack, prócz muzyki instrumentalnej, zawiera również utwory w wykonaniu m.in. samego sir Eltona Johna.
Na szczególną uwagę zasługują zdjęcia, które wspaniale uzupełniają film. Widz ma wrażenie, jakby oglądał przepiękne pocztówki z krainy kangurów. Podczas seansu nierzadko mamy okazję podziwiać niecodzienne widoki i krajobraz Australii, który jest jednym z bohaterów filmu. Jest obecny w każdej scenie, a każde kolejne ujęcie zachwyca jeszcze bardziej niż poprzednie.
Australia próbuje łączyć w sobie wiele gatunków, co pośrednio się udaje, lecz jako całość zawodzi. Wyraźnie widać tutaj rękę reżysera, a niektóre sceny od razu przywodzą na myśl jego poprzedni obraz. Lecz to, co zadziałało w Moulin Rouge! Nie sprawdza się w Australii. Film przypomina jedzenie ulubionego tortu – na początku jest przyjemnie, lecz w miarę jedzenia apetyt spada. Nie oznacza to, iż film jest zły. Jest dobry, ale nie rewelacyjny.
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji