-
-
2012
- Roland Emmerich
-
cena:
29,99
zł
-
-
Incepcja
- Christopher Nolan
-
cena:
28,49
zł
-
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Avatar
Średnia ocena z 38 recenzji
(Dodaj własną)
- Reżyseria:
-
James Cameron
- Czas trwania:
- 02:42:00
- Dźwięk:
- DD 5.1 angielski, polski (lektor)
- Format:
- 16:9
- Występują:
-
Giovanni Giovanni
,
Michelle Rodriguez
,
Sigourney Weaver
,
Sam Worthington
- Sprawdź inne tytuły:
-
James Cameron
- Dystrybucja:
-
Imperial CinePix
- Napisy:
- angielskie, polskie, bułgarskie, greckie, rumuńskie, serbskie
Oczekiwany z ogromnym zainteresowaniem pierwszy od czasu "Titanica" film Jamesa Camerona. Zrealizowana z niezwykłym rozmachem - w nowej technice kina trójwymiarowego - opowieść o komandosie, który uwikłany zostaje w wojnę dwóch pozaziemskich cywilizacji. W rolach głównych: Sigourney Weaver, Michelle Rodriguez (serial TV "Zagubieni"), Giovanni Ribisi ("Szeregowiec Ryan"), Wes Studi ("Tańczący z wilkami"), Zoe Saldana ("Terminal") i CCH Pounder ("Bagdad Café").
- Avatar
- Reżyseria:
-
James Cameron
Wizualny majstersztyk z przesłaniem
(2011-07-24)
Jakub
Haska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Śmiałem się z samego siebie, gdyż nie sądziłem wcale, że ten film przypadnie mi do gustu. Moje nastawienie do tej kosmicznej bajki było od samego początku negatywne, w najlepszym razie co najmniej sceptyczne. A jednak dałem się oszukać fenomenalnej magii Camerona, jego bajkowym wizjom odległej planety, w której wszystko zachwyca cudowną wprost kolorystyką i bujnością natury. Mimo, że wiedziałem jeszcze przed seansem o występującym w filmie "wątku z samiczką", to i tak dałem się ponieść tkliwemu romantyzmowi z happy endem. Cameron bodaj jak nikt inny potrafi urzec swoim sposobem widzenia świata fantastyki. I z całą pewnością jego filmy nie są tak przeraźliwie płytkie i głupie, jak chociażby "Dzień niepodległości" czy "Pojutrze" Emmericha. Film niesie ze sobą przesłanie, które jest zarazem ostrzeżeniem przed drapieżną, ekspansywną naturą człowieka. Oglądanie dzieła Camerona jest po trosze dla nas - ludzi - przeglądaniem się w lustrze. Tacy właśnie jesteśmy: chciwi, zachłanni, okrutni, egoistyczni, bezwzględni, mściwi, prymitywni, głupi. Nie zgodzę się z przeciwnikami tego filmu, że jest to li tylko tani dydaktyzm. Nie. To coś więcej. To prawda o człowieku, jego naturze i dążeniu do samozagłady ubrana w komercyjny kostium kapiący od zachwycających kolorów w bardzo prostym celu: po pierwsze, by poruszyć widzów i zmusić ich do refleksji, a po drugie, by przynieść twórcom krociowe zyski. Wszystko przecież co robimy, robimy dla pieniędzy. Czyż nie? To jedna z podstawowych prawd o człowieku zawarta w tym filmie.
Warto zobaczyć.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Jak nakręcić niezły film bazujący na stereotypach
(2011-05-03)
Jellycrusher
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Ten film Jima Camerona budził kontrowersje od samego początku. Przeciwnicy zarzucali mu, że jest tylko nową wersją Pocahontas (i rzeczywiście fabuła jest prawie dokładną kopią tamtej historii), zwolennicy wynosili pod niebiosa jego widowiskowość, rozmach, drobiazgowość w odtworzeniu obcego środowiska itd. O ile ci drudzy mieli rację, a wizualnie "Avatar" broni się nawet w wersji DVD/BD, pod warunkiem oglądania filmu na odpowiednio dużym telewizorze, o tyle zarzuty koncentrujące się na wtórności, pomijały inne wady, może nawet ważniejsze, ale trudniej dostrzegalne dla przeciętnego widza. Po pierwsze, główne postacie filmu, zwłaszcza negatywne, są przeraźliwie schematyczne: naukowiec, który poza swoimi badaniami nie dostrzega niczego; prymitywny wojak mądrzejący (pod wpływem kobiety); głupi trep, który potrafi walczyć, ale na odrobinę myślenia go już nie stać; no i tępy przedstawiciel koncernu, modelowy menedżer, dla którego liczy się tylko zysk. Po drugie, Cameron forsuje mit szlachetnego dzikusa żyjącego w harmonii z naturą - czyli kogoś, kto nigdy nie istniał. Współżycie człowieka z przyrodą nigdy nie jest harmonią, to zawsze chwiejna równowaga, którą lada impuls może przechylić w dowolną ze stron, z najczęściej katastrofalnymi skutkami (dla obu). Z ludzkiej historii wiemy, że do momentu pojawienia się cywilizacji technicznej ludzkie społeczności balansowały na krawędzi zagłady, którą mogło spowodować byle załamanie pogody prowadzące do klęski nieurodzaju. Po trzecie wreszcie, "Avatar" zawiera wiele dziwności oczywistych dla przyrodnika. Dlaczego Na'vi, zamieszkujący glob odległy od Ziemi o ponad 4 lata świetlne, są ssakami łożyskowymi tak jak ludzie (mają sutki i pępki)? Dlaczego cała fauna Pandory ma 6 kończyn i 4 oczu, a tylko Na'vi - 4 kończyny i dwoje oczu? Już prędzej mogę uwierzyć w istnienie "bogini" Eywy, czyli nadorganizmu sterującego życiem całego globu. Przecież królowe pszczół i mrówek w taki sam sposób sterują życiem całej społeczności owadów, wydzielając odpowiednie substancji chemiczne - nie potrzeba do tego metafizyki. Ogólnie rzecz biorąc film Camerona jest całkiem przyzwoitym filmem SF, dobrą produkcją rozrywkową, która nie urąga inteligencji widza tak przeraźliwie jak "dzieła" pana Emmericha. Wyjąwszy końcową piosenkę, muzyka Hornera również wydaje się dość dobra (pomimo oczywistych momentami zapożyczeń z "Titanica"). Piękno tego obrazu sprawia, że chce się do niego wracać. Jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy popadają w depresję nie mogąc osiedlić się na Pandorze, choć mam wrażenie, że takie osoby nie zdają sobie sprawy, iż życie szlachetnego dzikusa nie jest w istocie żadną sielanką, tylko jest przepełnione strachem i mozołem, bezlitosne dla słabych...
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Pocahontas w opowieści bardziej science-fiction
(2011-02-01)
Kamil
Stasiewicz
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Filmy, które pokryły się kasowym sukcesem, mają to do siebie, że albo się je kocha, albo po prostu nienawidzi. "Avatar" to zarazem nowe oblicze kina i nowe pokolenie kinomaniaków. Teraz trzeba więcej, zresztą można więcej, więc po co się oszczędzać. Zrealizowany z olbrzymim rozmachem, w technice 2D i 3D jednocześnie film jako wydarzenie techniczne to rewolucja. Oznacza to chyba jednak jednogłośnie, że trudno byłoby teraz liczyć na obraz stworzony zwyczajną techniką jeśli mówimy o świecie fantasy, filmie przygodowym, czy sensacyjnym. Czasy się zmieniły. Nastała epoka "Avatara", kina nowatorskiego. No dobrze, ale ile z tego wszystkiego ma sama fabuła? A no właśnie. Na "Avatara" nie nastawiałem się jak masy wygłodniałych psychopatów kinowego ekranu, a na spokojnie obejrzałem film w rok po premierze. Trochę długo, ale mówi się, że im wino starsze tym lepsze. W przypadku „Avatara” powiedziałbym, że połowicznie. Sam pomysł; świat, który został przedstawiony przez solidnego rzemieślnika Jamesa Camerona błyszczy i skrzy się od przekazów, wartości i morałów. Ale to za mało, aby film ten mógł stać się zwycięzcą gali oscarowej. I słusznie. Film przegrał z kretesem pogoń po statuetki, i zgarnął ich niewielką ilość, mimo że apetyt bukmacherów i samego Camerona był znacznie większy. Gdyby rozliczać "Avatara" z samych efektów, to przyznaję się bez bicia – wysiadłem! Ale gdyby zabrać się za fabułę… za wiele to nowego w niej nie ma. Wartości, które ja pamiętam z kultowej, disnejowskiej "Pocahontas" jeszcze się nie zastarzały na tyle, by można je było pokazywać w konwencji kina dla starszego widza i jeszcze obsypywać to nagrodami. Uznanie się należy. Pandora to ładnie opakowane widowisko, które żyje swoim życiem, a widzowie razem z nim. Ale fabularnie nadal pozostaje jedną z wielu milionów zapałek do wykorzystania w wielkim pudełku.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Nie taki znowu doskonały
(2011-01-10)
Kamil
Stasiewicz
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Filmy, które pokryły się kasowym sukcesem, mają to do siebie, że albo się je kocha, albo po prostu nienawidzi. "Avatar" to zarazem nowe oblicze kina i nowe pokolenie kinomaniaków. Teraz trzeba więcej, zresztą można więcej, więc po co się oszczędzać. Zrealizowany z olbrzymim rozmachem, w technice 2D i 3D jednocześnie film jako wydarzenie techniczne to rewolucja. Oznacza to chyba jednak jednogłośnie, że trudno byłoby teraz liczyć na obraz stworzony zwyczajną techniką jeśli mówimy o świecie fantasy, filmie przygodowym, czy sensacyjnym. Czasy się zmieniły. Nastała epoka "Avatara", kina nowatorskiego. No dobrze, ale ile z tego wszystkiego ma sama fabuła? A no właśnie. Na "Avatara" nie nastawiałem się jak masy wygłodniałych psychopatów kinowego ekranu, a na spokojnie obejrzałem film w rok po premierze. Trochę długo, ale mówi się, że im wino starsze tym lepsze. W przypadku „Avatara” powiedziałbym, że połowicznie. Sam pomysł; świat, który został przedstawiony przez solidnego rzemieślnika Jamesa Camerona błyszczy i skrzy się od przekazów, wartości i morałów. Ale to za mało, aby film ten mógł stać się zwycięzcą gali oscarowej. I słusznie. Film przegrał z kretesem pogoń po statuetki, i zgarnął ich niewielką ilość, mimo że apetyt bukmacherów i samego Camerona był znacznie większy. Gdyby rozliczać "Avatara" z samych efektów, to przyznaję się bez bicia – wysiadłem! Ale gdyby zabrać się za fabułę… za wiele to nowego w niej nie ma. Wartości, które ja pamiętam z kultowej, disnejowskiej "Pocahontas" jeszcze się nie zastarzały na tyle, by można je było pokazywać w konwencji kina dla starszego widza i jeszcze obsypywać to nagrodami. Uznanie się należy. Pandora to ładnie opakowane widowisko, które żyje swoim życiem, a widzowie razem z nim. Ale fabularnie nadal pozostaje jedną z wielu milionów zapałek do wykorzystania w wielkim pudełku.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Nowa generacja
(2010-12-28)
Kamil
Stasiewicz
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Filmy, które pokryły się kasowym sukcesem, mają to do siebie, że albo się je kocha, albo po prostu nienawidzi. "Avatar" to zarazem nowe oblicze kina i nowe pokolenie kinomaniaków. Teraz trzeba więcej, zresztą można więcej, więc po co się oszczędzać. Zrealizowany z olbrzymim rozmachem, w technice 2D i 3D jednocześnie film jako wydarzenie techniczne to rewolucja. Oznacza to chyba jednak jednogłośnie, że trudno byłoby teraz liczyć na obraz stworzony zwyczajną techniką jeśli mówimy o świecie fantasy, filmie przygodowym, czy sensacyjnym. Czasy się zmieniły. Nastała epoka "Avatara", kina nowatorskiego. No dobrze, ale ile z tego wszystkiego ma sama fabuła? A no właśnie. Na "Avatara" nie nastawiałem się jak masy wygłodniałych psychopatów kinowego ekranu, a na spokojnie obejrzałem film w rok po premierze. Trochę długo, ale mówi się, że im wino starsze tym lepsze. W przypadku „Avatara” powiedziałbym, że połowicznie. Sam pomysł; świat, który został przedstawiony przez solidnego rzemieślnika Jamesa Camerona błyszczy i skrzy się od przekazów, wartości i morałów. Ale to za mało, aby film ten mógł stać się zwycięzcą gali oscarowej. I słusznie. Film przegrał z kretesem pogoń po statuetki, i zgarnął ich niewielką ilość, mimo że apetyt bukmacherów i samego Camerona był znacznie większy. Gdyby rozliczać "Avatara" z samych efektów, to przyznaję się bez bicia – wysiadłem! Ale gdyby zabrać się za fabułę… za wiele to nowego w niej nie ma. Wartości, które ja pamiętam z kultowej, disnejowskiej "Pocahontas" jeszcze się nie zastarzały na tyle, by można je było pokazywać w konwencji kina dla starszego widza i jeszcze obsypywać to nagrodami. Uznanie się należy. Pandora to ładnie opakowane widowisko, które żyje swoim życiem, a widzowie razem z nim. Ale fabularnie nadal pozostaje jedną z wielu milionów zapałek do wykorzystania w wielkim pudełku.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(38)