Babcia robi na drutach
okładka: twarda
nośnik: druk
liczba stron: 50
Ocena klientów:
Luty 2009 - Co to za książka? To mądra przypowieść o nietolerancji, pod postacią rymowanej bajki. Dla dzieci? Zapewne. Ale także dla nas, dorosłych. Uri Orlev, jak prawdziwy cudotwórca, w krótkiej fabule zamknął opowieść o sumieniu, nieczułości, głupocie i krzywdzie. Czytamy te (na pozór) niefrasobliwe...
Pełny opis produktu...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Babcia robi na drutach
Ocena klientów. Nadesłano 1 recenzję
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Uri Orlev
- Wydawnictwo:
-
Wytwórnia
, Luty 2009
- ISBN:
- 978-83-923486-6-5
- Liczba stron:
- 50
- Wymiary:
- 300 x 210 mm
- Redaktor:
-
Marcin Sendecki
- Sprawdź inne tytuły:
-
Uri Orlev
Co to za książka? To mądra przypowieść o nietolerancji, pod postacią rymowanej bajki. Dla dzieci? Zapewne. Ale także dla nas, dorosłych. Uri Orlev, jak prawdziwy cudotwórca, w krótkiej fabule zamknął opowieść o sumieniu, nieczułości, głupocie i krzywdzie. Czytamy te (na pozór) niefrasobliwe rymy, a z bajki, jak z ciasno zwiniętego kłębka włóczki, rozwija się długa opowieść - splątana, dziergana różnymi ściegami, gęsta, pełna dygresji, wspomnień, bolesnych epizodów. To nie bajka, to zaledwie zaczyn baśni, która opowiada się sama w naszych głowach. Młoda graficzka Marta Ignerska znakomicie odczytała charakter tej bardzo szczególnej, wieloznacznej historii. Zilustrowała ją surowymi, groteskowymi obrazami. I oto mamy książkę znaczącą i ważną.
Treść:
"Babcia robi na drutach" to historia babci, która przybywa do pewnego miasteczka. Nie znajduje tam jednak nikogo, kto by ją przyjął pod własny dach. Babcia nie ma nic oprócz wełny i dwóch drutów. Dzierga z tej wełny własny świat: dom, w nim wszystkie sprzęty, a na koniec... wnuczków. Ich szczęście trwa do czasu, kiedy dzieci mają pójść do szkoły. Okazuje się, że dzieci z wełny nie przystają do obowiązujących norm, inność naraża ich na szykany i wykluczenie. Szczęście pryska, a babcia przeżywa bolesne rozczarowanie.
- Babcia robi na drutach
- Autor:
-
Uri Orlev
Babcia power!
(2010-06-10)
Tina
Oziewicz
Więcej o recenzencie
Bajka wyjątkowa przez swoją wielowarstwowość i niewymuszoną oryginalność. Opowieść, którą słyszy dziecko, i ta, którą czyta dorosły, to chyba dwie całkiem odmienne historyjki, ale obie są tak świetnie poprowadzone, że wciągają do ostatniej strony. Zakończenie jest w gruncie rzeczy otwarte, co daje sposobność do wymyślenia (wspólnie z dzieckiem) kontynuacji przygód babci, tym razem z happy endem, bo przyznam, że można się przygnębić, gdy stworzony przez babcię świat (nie ex nihilo, tylko z włóczki) zostaje, nie owijając w bawełnę, spruty.
To, co szczególnie przykuwa uwagę dziecka, to niezwykle atrakcyjnie pokazany proces stwarzania małej, kameralnej rzeczywistości krok po kroku, od rzeczy najmniejszych do największych. Wiadomo, że w stwarzaniu kameralnych światów babcie są mistrzyniami świata. A jednak umiejscowienie babci w centrum tak sensacyjnych wydarzeń jest odbierane jako zabawne i niezwykłe, bo o ile babcie stanowią często centralną część dzieciństwa, nie bywają zbyt często bohaterkami kina akcji.
Dorosły z kolei usłyszy tu żywiołowo podaną anegdotę osnutą wokół kolizji indywidualnej wyobraźni z normami społecznymi, a już na pewno rozpozna stary szlagier o konflikcie między jednostką a instytucjami biurokratycznej machiny państwowej. A wyśpiewać taki protest song w tak bajkowej aranżacji naprawdę nie jest łatwo. Uri Orlev to po prostu autor z najwyższej półki literatury dziecięcej (laureat nagrody Andersena, zwanej "małym Noblem"). Sekwencja, w której pojawiają się kolejne organy władz, z jakimi musi zmierzyć się babcia, by jej włóczkowe wnuki miały prawo do nauki, ma w sobie tempo i surrealistyczny klimat "Rzepki", ale i rozmach klasycznych baśni (gdzie każdy kolejny smok ma coraz więcej głów).
Szacie graficznej należy się osobny akapit: większość dzieci, a i dorośli (co bardziej podatni na promieniowanie twórczej energii, emanującej z ilustracji Marty Ignerskiej) w trakcie lektury zaczyna odczuwać tęsknotę za kawałkiem mechatego kartonu, pudełkiem kredek i miękkim ołówkiem (co najmniej 5B, żeby osiągnąć efekt jak z książki). Radzę zaopatrzyć się w te przybory jeszcze przed rozpoczęciem czytania, bo ta książka to ogromna zachęta do rysowania.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji