"Baby blues" to komiks, który powinien znaleźć się na półce w każdym domu, gdzieś między poradnikiem "Pierwszy rok życia dziecka" a albumem z pierwszymi zdjęciami i odciskiem maleńkiej stópki. "Baby blues" to komiks, który świeżo upieczonym mamie i tacie powinien być dostarczony w zestawie obowiązkowym wraz z próbką pieluszek i hipoalergicznego proszku do prania. "Baby blues" to nie teoria dla statystycznych rodziców i ich idealnych dzieci. Lecz życie, które zaskakuje i zadziwia. Tylko zdrowy rozsądek z odrobiną humoru pozwalają przeżyć.
Ratunku! Mamy dziecko!
(2010-05-26)
Rafał
Śliwiak
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Choć rodzicielstwo staje się udziałem większości z nas, to nie przestaje być olbrzymim wyzwaniem. Szczególnie mocno odczuwamy jego uciążliwości w pierwszych dniach, tygodniach i miesiącach w nowej roli. Choć na przekór tym subiektywnym doznaniom, mądrość ludowa głosi: „małe dzieci – mały kłopot, duże dzieci – duży kłopot”. Tak czy inaczej, w oswojeniu blasków i cieni początków rodzicielskiej kariery pomoże nam znakomity komiks „Baby blues”. Dzięki wysokiej zawartości rozbrajającego humoru, ten antydepresyjny lek przeznaczony jest do stosowania w nieograniczonych ilościach. Skutkiem ubocznym przedawkowania może być jedynie charakterystyczny skurcz mięśni twarzy.
Wanda i Darryl to para, która pierwszą młodość ma już za sobą, zaś podjęta przez nich decyzja o posiadaniu potomstwa jest poważna i przemyślana. Choć więc ich rodzicielstwo nie jest przypadkowe, pojawienie się w ich życiu małej Zoe można porównać do katastrofy żywiołowej. A to dlatego, że ta najzupełniej w świecie normalna dziewczynka ma – typowe dla niemowlaka – przejściowe kłopoty w komunikacji z otoczeniem. W związku z niemożnością wyrażenia swoich potrzeb w inny sposób – informuje o nich donośnym płaczem. Z kolei Wanda i Darryl, starając się być wzorem zaangażowanego rodzicielstwa, z niejaką przesadą reagują na każdy dźwięk wydany przez ich pociechę.
W drugim tomie komiksu, obydwoje rodzicielski chrzest mają już za sobą. Otrzaskali się trochę w nowej roli i przyzwyczaili do nowych obowiązków. Ale nadal bardzo emocjonalnie przeżywają kolejne etapy rozwoju swojej córeczki: raczkowanie, ząbkowanie czy naukę mówienia. Pomimo narzekania na rodzicielskie uciążliwości i całkowitego braku czasu dla siebie, w ostatecznym rozrachunku okazują się być absolutnie uzależnieni od swojej pociechy. Choć więc od pierwszych dni jej życia dostają od Zoe mocno w kość, to nie wyobrażają sobie już życia bez niej. I są to odczucia, które zapewne stają się udziałem wielu rodziców.
Czytelnicy, którzy jeszcze nie przekonali się o tym na własnej skórze, dzięki „Baby blues” mogą zyskać pewne pojęcie o czekających ich w przyszłości atrakcjach. Ci zaś, którym rodzicielstwo nie jest obce, przypomną sobie ekscytujące i frustrujące momenty w nowej życiowej roli. Wszyscy natomiast będą znakomicie bawić się przy lekturze komiksu, śledząc dowcipnie puentowane perypetie bohaterów, powodujące napady nieposkromionej wesołości.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji