Zrealizowana z ogromnym rozmachem, pełna akcji i znakomitych efektów specjalnych mroczna wizja świata na krawędzi upadku. Jest niedaleka przyszłość. Przez świat przetoczyła się fala wyniszczających wojen. Władza jest w rękach organizacji przestępczych fanatycznych sekt religijnych. Wszystko wskazuje na to, że Apokalipsa jest bliska. Toorop nie zna innego życia niż wojna. Sztukę zabijania doprowadził do mistrzostwa. Jego światem rządzi prosta zasada: zabijasz albo giniesz. Toorop nie zabija w imię żadnej idei, robi to dla pieniędzy. Przyjmując kolejne zlecenie nie spodziewa się, że tym razem ryzykuje znacznie więcej. Z pozoru zadanie wydaje się proste: w ciągu 6 dni trzeba przemycić pewną przesyłkę z Europy Wschodniej do Nawego Jorku. Przesyłką jest tajemnicza dziewczyna o imieniu Aurora.
Wielkie nadzieje, wielkie zawody
(2009-02-20)
MarS
Więcej o recenzencie
To miał być drugi "Łowca androidów". Podobno Mathieu Kassovitz zrobił niesławny knot "Gothika" tylko po to, by mieć finanse na projekt "Babylon". Niestety wpływy były niskie i w efekcie reżyser potrzebował jednak jakiegoś producenta. I tu już można było film skreślić w myśl zasady - kapitał biznesmenów psuje kino. Ja jednak wciąż udawałem, że nie wiem, co się dzieje. Ignorowałem gorzkie wypowiedzi Kassovtiza, wzmianki o zmianach w scenariuszu. Nie chciałem widzieć nacisków producenta, by z kina autorskiego zrobić lekkostrawną szmirę. Więc może słów o niej kilka. Kino akcji, szykowane pod publikę i duży popcorn, przyzwyczaiło nas do rzemiosła wysokich lotów. Oglądając to ‘dzieło’ przynajmniej tego się po nim spodziewałem. Niestety nawet i tu (patrz: rozrywkowe kino science fiction) nowa produkcja zawodzi. Miałkie kadry, nieprzyjemne kolory (zapomnijcie o inwencji pokroju Tony’ego Scotta), brak interesujących scen walki. Myślałem, że kino amerykańskie i europejskie nauczyło się już, że warto korzystać z azjatyckiego baletu kopania, i coś w tym rodzaju będzie tu miało miejsce. Otóż nie. Nawet aktorka znana z mistrzowskich pojedynków w „Przyczajonym tygrysie, ukrytym smoku” - Michelle Yeoh - zawodzi, i to dokładnie, na całej linii, pokazując w krótkim czasie przeciętność (także tych, którzy nie dali się jej wykazać). Z samego podobieństwa do „Łowcy androidów” „Babylonowi” zostały jakieś szkielety pomysłów na fabułę (nota bene wręcz koszmarnie płytką i przewidywalną). I oczywiście wielkie spluwy, które nosi Toroop (tak się tą idiotyczną ksywkę pisze?). Postać, jaką odegrał Diesel, razi sztampą i miałkością. Serce miłośnika kina popularnego wręcz boli, gdy słyszy te idiotyczne dialogi. Nie podejrzewałem nawet, że można pisać taką żenadę, gdy się wie, kto będzie to mówić. Jakie nazwisko (przypomnijmy: Riddick). I choć mam wiele sympatii do kina fantastycznego, jak złe by nie było, i aktorów, jak fatalnie by nie zagrali, i także samego reżysera (choćby za „Nienawiść”), to film wywołuje we mnie mdłości. A „Gothika” przy tym to, niestety, prawie arcydzieło. Muszę przyznać, że z całego filmu podobał mi się tylko jego zwiastun i pan Diesel, mój imiennik.
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji