Barbarzyńca w ogrodzie wraz z Labiryntem nad morzem i Martwą naturą z wędzidłem tworzy trylogię - niezwykłą opowieść o "złotych wiekach" sztuki i cywilizacji europejskiej.
"Przeraźliwa cisza południa. Rolety opuszczone, miasto śpi, domy też, pod tynkiem unosi się i opada zwolniony oddech kamieni. [...] Ulice są puste, tylko na murkach śpią koty. Dotknięte ręką otwierają oczy, w których - jak na zatrzymanych zegarach - zapisane jest nieruchomo południe wąską wskazówką źrenicy. [...]
Miasta włoskie różnią się między sobą kolorem. Asyż jest różowy, jeśli to banalne słowo może oddać ton lekko czerwonego piaskowca; Rzym utrwala się w pamięci jak terakota na zielonym tle. Orvieto natomiast jest brązowozłote.
Czym jest ta książka w moim pojęciu? Zbiorem szkiców. Sprawozdaniem z podróży". Zbigniew Herbert
To prawdziwy rarytas dla tych wszystkich, których świat jest jeszcze w stanie zadziwić
(2007-01-02)
Grzegorz
Tkaczyk
Więcej o recenzencie
Książki Zbigniewa Herberta nie da się w żaden sposób zamknąć recenzją. To już klasyka i każda próba jej krytycznego ogarnięcia skazana jest na niepowodzenie, bo przypomina balansowanie nad przepaścią banału i własnej niewiedzy. Może ktoś, kto znał osobiście Autora i miał podobne doświadczenia mógłby pokusić się o skondensowaną opinię na ten temat. W innym przypadku będzie to jedynie zapis własnych impresji.
„Barbarzyńcę w ogrodzie” znam od ponad 15 lat. To dla mnie niemal połowa życia. Pierwszy raz kupiłem tę książkę przez przypadek. Choć znałem nieźle wiersze Zbigniewa Herberta, nie zwracałem dotąd większej uwagi na inną Jego twórczość. Podobnie jak teraz, książka była raczej skromnie wydana, co tłumaczyłem sobie wyjątkowymi cechami jej Autora. Nie przypuszczałem więc, że za małym, zwartym drukiem i miękką okładką kryje się maszyna do podróży w czasie i przestrzeni. Nie wiedziałem, jak bardzo ta książka „pasuje” do życia i poezji Herberta.
Teraz wracam do „Barbarzyńcy w ogrodzie” niemal co roku. Szczególnie wtedy, gdy wyjeżdżam gdzieś dalej. Poza potężnym ładunkiem pozytywnych emocji, artystycznych spostrzeżeń i inspiracji podróżowanie z Herbertem daje poczucie bezpieczeństwa, bo pozwala odnaleźć się w każdym zakątku Europy, nabrać dystansu, ale i szacunku do tego wszystkiego, co nazywamy europejską tożsamością. Herbert uczy też czegoś więcej – pokazuje, jak czerpać przyjemność z podróżowania i jak korzystać z możliwości, jaką daje konfrontacja własnych wyobrażeń i oczekiwań z rzeczywistością. Subtelnie pokazuje czytelnikowi starą prawdę, że podróże kształcą. Jego refleksja staje się naszą refleksją.
„Barbarzyńca w ogrodzie” jest zdaniem Autora „zbiorem szkiców”, „sprawozdaniem z podróży”. Dla mnie jest niezwykłą, ozdobną procesją rycerzy, wojowników i władców, mecenasów sztuki, artystów i biskupów (ale i heretyków) kroczącą przez historię, która dzięki Herbertowi staje się bliska i zrozumiała. Książka oczywiście nie startuje w żadnej konkurencji z przewodnikami turystycznymi, bo nie ułatwia zwiedzania konkretnych miejsc czy obiektów, ale pozwala na własne świadome poszukiwania, czyli na coś więcej. To prawdziwy rarytas dla tych wszystkich, których świat jest jeszcze w stanie zadziwić.
(15 z 17 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji