Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Barbarzyńska Europa
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Karol Modzelewski
- Wydawnictwo:
-
Iskry
, Czerwiec 2004
- ISBN:
- 83-207-1758-2
- Liczba stron:
- 516
- Wymiary:
- 160 x 240 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Karol Modzelewski
Chrzest był początkiem końca świata barbarzyńców, ale ten świat nie przeminął bez śladu. Jego dziedzictwo, obecne w rozmaitym stopniu w różnych krajach, pozostaje ważnym czynnikiem kulturowej różnorodności Europy.
- Barbarzyńska Europa
- Autor:
-
Karol Modzelewski
Kupą, mości barbarzyńcy
(2006-10-26)
wrm
Więcej o recenzencie
Właściwie nie będzie to recenzja, a luźna uwaga na marginesie książki. Modzelewski nie zajmuje się opowiadaniem dziejów, lecz analizą przemian w społeczeństwach średniowiecznych. Jego książka jest więc pozycją dla amatora, nieco ciężką w odbiorze. Jeśli jednak ktoś chce zrozumieć choć trochę barbarzyńskie widzenie świata, powinien ją przeczytać. Autor pokazuje rolę wspólnoty w wiekach średnich. I nie chodzi mi o podobne obyczaje od Lombardii po Ruś, bo w czasach "wspólnej Europy" szukanie wspólnego mianownika jest modne. Rzecz w tym, że przez długie wieki człowiek nie był postrzegany jako indywidualność, lecz jako element pewnej grupy. Ród, opole, plemię, te pojęcia stanowiły o istnieniu jednostki. Stąd kara wykluczenia, wygnania - odrzucenia w społeczny niebyt. Uświadomienie sobie siły tych powiązań i ich długowieczności w kulturze ludów Europy pozwala zrozumieć szereg zjawisk społecznych (jak choćby pozycja kobiet) i politycznych (rozwój samorządu). Ten system splecionych wspólnot rozbiło chrześciaństwo, dając w zamian ekumeniczną jedność indywidualnych bytów. Ciekawe, że podobny temat poruszał Feliks Koneczny, taki prawicowy historyk sprzed stu lat prawie. Jako symboliczną cezurę między przewagą rodu (wspólnota), a zwycięstwem rodziny (indywidualizm chrześciański) daje on, w Polsce oczywiście, bitwę pod Mozgawą. Ale to już zupełnie inna historia. Podsumowując, uważam, że "Barbarzyńską Europę" warto poznać, nawet jeśli nam się nie spodoba.
(14 z 16 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Recenzja-Gazeta Wyborcza
Adam
Leszczyński
Więcej o recenzencie
"Barbarzyńska Europa" Karola Modzelewskiego to fascynujący opis jednego z najbardziej zapomnianych okresów w europejskiej historii. To także historia wyłaniania się z barbarzyńskiej rodowo-plemiennej wspólnoty europejskiego indywidualizmu
Trud historyka zajmującego się wczesnym średniowieczem najłatwiej porównać do próby układania puzzli, w których ktoś złośliwie zniszczył 90 proc. elementów. O ile o starożytnych Grekach i Rzymianach wiemy stosunkowo dużo, z ponad trzech stuleci, które upłynęły pomiędzy upadkiem władzy rzymskiej na Zachodzie a rządami Karola Wielkiego, nie zachowało się prawie nic. Dosłownie: mamy kilka niezbyt obszernych kronik, często o bardzo podejrzanej wiarygodności, oraz spisy praw barbarzyńców - i to właściwie wszystko. Co o tych ludach - przodkach nas, dzisiejszych Europejczyków - może więc powiedzieć historyk?Żeby załatać potężne dziury w tej układance, prof. Karol Modzelewski przyjął założenie rzadko spotykane we wcześniejszych książkach o barbarzyńcach: uznał, że "barbaricum" stanowiło całość (czyli że np. ludy germańskie i słowiańskie żyły naprawdę w bardzo podobny sposób) - a ich zwyczaje i prawa podlegały bardzo powolnej ewolucji. Jako źródło wiedzy o władzy królewskiej czy zwyczajach barbarzyńców wykorzystuje zatem zarówno "Germanię" rzymskiego historyka Tacyta, jak i późniejsze o tysiąc lat z okładem zbiory praw ruskich i skandynawskich. Czemu służą te rozległe poszukiwania? Przedstawieniu niezwykle ważnego procesu historycznego, o którym nawet wykształcony Europejczyk nie wie dzisiaj nic. Wspólnoty barbarzyńców były bowiem wspólnotami w bardzo ścisłym sensie tego słowa: człowiek liczył się w nich na tyle, na ile liczył się jego ród, a jego indywidualny los był całkowicie podporządkowany interesowi rodziny - wzrostowi jej prestiżu i majątku. Odzwierciedlały to prawa barbarzyńców, w których fundamentem społecznego porządku były okupy za wyrządzone krzywdy - np. mord, czyli zabójstwo połączone z ukryciem zwłok, uszkodzenie ciała czy zniewagi. Za przestępstwo krewniaka płacili powinowaci; zadośćuczynienie otrzymywali także krewni ofiary. Ciężary i rekompensaty dzielono według skomplikowanych algorytmów uwzględniających złożone stosunki pokrewieństwa. Jeżeli zapłata nie została uiszczona, pokrzywdzony - bądź jego kuzyni - miał prawo i obowiązek dokonania krwawej zemsty. Edykty barbarzyńskich królów opisujące szczegóły tego systemu brzmią dla współczesnego ucha równie egzotycznie co antropologiczne opisy dziedziczenia żon wśród ludów Bantu.Ponieważ nieustanne rodowe wojny destabilizowały społeczeństwo, dwie najpotężniejsze instytucje tamtych czasów, Kościół i władza królewska, dążyły do ograniczenia ich zakresu. Modzelewski pokazuje, jak królowie podczas spisywania praw starali się zmieniać dawne zwyczaje i jak opornie im to szło. Z dociekliwością detektywa historyk śledzi meandry tego trwającego tysiąc lat procesu, który w istocie był próbą gigantycznej przebudowy fundamentów życia społecznego, przykładem - jak powiedzielibyśmy dzisiaj - inżynierii społecznej zastosowanej na ogromną skalę. To w jej przemianie leżą korzenie naszego myślenia o winie, karze i odpowiedzialności. Odkrywanie ich źródeł to fascynująca lektura.
(13 z 14 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji