Pewnego dnia pod wpływem wielu nieszczęśliwych wydarzeń Barbie postanawia przeprowadzić się do Paryża! Zatrzymuje się u swojej ciotki, która prowadzi rodzinny Dom Mody. Wraz z nowymi przyjaciółmi postanawia pomóc ciotce uratować to wspaniałe miejsce, gdzie wraz z przyjaciółką o imieniu Marie-Alecia? odkrywają niezwykłą szafę, w której mieszkają Ognistowłose mające pewien magiczny talent... Barbie? wkracza w przygodę pełną wrażeń i magii. Czy uda jej się uratować rodzinny Dom Mody i odzyskać Kena? Zobacz film i przeżyj fantastyczną przygodę, dzięki której okryjesz, że jeśli wierzysz w siebie, wszystko jest możliwe!
Barbie po raz osiemnasty
(2010-09-26)
Kamil
Stasiewicz
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
To już osiemnasty film ze słynną lalką. Królowa różu przybrała tym razem fabularne barwy w miejscu, w którym powstała – w warsztacie projektanckim. Barbie wyrusza do samego Paryża by stać się ikoną stylu, a zarazem słynną projektantką mody. W kolejnym filmie nie zobaczymy nic nowego. U Barbie cały czas bez zmian. Lekki humor, opowieść bez przemocy, kolorowo, wesoło, no, a w tym filmie przede wszystkim stylowo. Jest to czwarty film z serii, gdzie akcja rozgrywa się w czasach współczesnych, ale i tu nie brakuje zjawisk nadprzyrodzonych: w przypadku pamiętników mieliśmy magiczne pióro, mieliśmy malutką Calineczkę, współczesną opowieść o Małej Syrence, na plażach Malibu, a teraz trzy elfy, bez skrzydeł, które elfami się nie tytułują. Jak w każdym filmie o Barbie naczelną rolę ogrywa magia. Tutaj mamy magię używaną wyłącznie w dobrej wierze. Myślę, że dziewczynki dostały w końcu to, na co czekały. Film lekki, bardzo przewidywalny, obdarzony popową muzyką, posmakiem Paryża, no a przede wszystkim tonący w świecie krojów, strojów i fleszy. Teoretycznie każda w tym wieku marzy by być księżniczką w obiekcie aparatu. A praktycznie może się to stać, gdy dziatki zanurzą się na tę małą godzinkę z hakiem w świecie panny Barbary Milicent Roberts (warto podkreślić, że dom Mody cioci naszej bohaterki nosi właśnie nazwę Milicent). Jak zwykle obejrzałem kolejny film z uroczą lalką z czystego sentymentu jak i też chciałem się upewnić jak radzi sobie kino bez przemocy. Przemocy jak zwykle nie widać, ale sama formuła zdaje się wyczerpywać. Twórcom już dawno skończyły się pomysły i szablony. Calineczka i Trzy Muszkieterki wprowadziły jakąś nowość, ale zaraz po nich nastąpił powrót do słabszego okresu. Jeśli jesteś rodzicem i dobrze znasz filmy z tą lalką, to wynudzisz się jak mops na seansie z córeczkami. Jak na razie "Opowieść wigilijna" była najlepszą z nowych filmów. Ale czekamy, może Mattel jeszcze nas czymś zaskoczy. Póki co, dziewczynki będą zachwycone, a chyba o to przede wszystkim chodzi.
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji