Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Baśnie - Andersen
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Hans Christian Andersen
- Tytuł oryginału:
- Eventyr
- Wydawnictwo:
-
Media Rodzina
, Marzec 2005
- ISBN:
- 83-7278-138-9
- Liczba stron:
- 352
- Wymiary:
- 190 x 240 mm
- Tłumaczenie:
-
Bogusława Sochańska
- Ilustracje:
-
Flemming B. Jeppesen
- Sprawdź inne tytuły:
-
Hans Christian Andersen
W 200-lecie urodzin Hansa Christiana Andersena pierwszy kompletny przekład z języka duńskiego
Nowy przekład 29 najbardziej znanych "Baśni" H. Ch. Andersena po raz pierwszy bezpośrednio z języka duńskiego, powstał specjalnie z okazji 200 rocznicy urodzin wielkiego Duńczyka.
Świeże tłumaczenie jest godne uwagi z kilku względów. Nieścisłości i nieporozumienia narosłe przez ponad 150 lat wokół tłumaczeń z języków trzecich, przeróbek i skrótów spowodowały, iż recepcja twórczości Andersena została mocno zawężona.
Przekład z oryginału przywraca właściwy Andersenowi naturalny dialog i narrację charakterystyczną dla prostego języka mówionego - w jego czasach rewolucyjnych w literaturze. On sam tak pisał o baśniach: "W stylu miało być słychać, że ktoś baśń opowiada, dlatego język musiał się zbliżać do opowieści ustnej".
Jako że konwencja literacka domagała się podniosłości - za każdym razem język baśni był upiększany, a to, co według tłumaczy nie pasowało do wyobrażeń - zmieniano, przez co, utwory niosły często przesłanie odwrotne do zamierzonego.
Dodatkowo, konsekwentnie powtarzane błędy i językowe nieudolności wynikające z niedostatecznej znajomości języka i realiów kulturowych, pozbawiły przekład dynamiki i dramaturgii, a także ironii i finezyjnego humoru atrakcyjnego dla dorosłego czytelnika, który miał być odbiorcą baśni na równi z dzieckiem. Na szczęście przekład z oryginału daje okazję do poznania innego oblicza Andersena - humorysty i kpiarza, który twierdził, że to właśnie humor nadaje jego baśniom smak.
Autorce nowego przekładu, dyrektorce Duńskiego Instytutu Kultury, absolwentce filologii duńskiej i znawczyni duńskiej kultury, udało się zachować zarówno pierwotny wydźwięk baśni, jak i uniknąć błędów poprzedników.
Nowe wydanie "Baśni" zostało zilustrowane pięknymi akwarelami znakomitego duńskiego grafika, Flemminga B. Jeppesana.
- Baśnie - Andersen
- Autor:
-
Hans Christian Andersen
Jestem za, a nawet przeciw
(2012-01-20)
Kamil
Stasiewicz
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Baśni Andersena przedstawiać nie trzeba. Polacy znają je dostatecznie dobrze. W zasadzie w naszym kraju cieszą się większą popularnością niż dokonania braci Grimm. Z kolei jeśli chodzi o pana Perraulta znajdą się jednostki, które nie będą wiedziały o kogo chodzi. W naszej kulturze Andersen zadomowił się na dobre. Solidnie wsiąkł w naszą świadomość, tak iż nowe wydanie zbioru jego baśni, może nastręczać kłopotu. Mianowicie są to baśnie bezpośrednio z oryginału. Do tej pory mieliśmy już wydane baśnie Grimm bezpośrednio z niemieckiego i baśnie Perraulta bezpośrednio z francuskiego. To samo musiało w końcu spotkać Andersena, jednak ku zdumieniu wydawców, jubileuszowe, specjalne tomisko opowieści Andersena nie jest tak kuszące jakby się mogło wydawać. Powód? Polacy kochają się w przekładach Sawickiego, czy Iwaszkiewicza, które rzadko były przepisywane żywcem z francuskich, czy niemieckich wersji. Mało tego! Zdarzało się Iwaszkiewiczowi, że nie konsultował się z zapiskami i sam coś dopisywał. Ostatecznie jednak Baśnie Andersena z ilustracjami Szancera cieszą się niesłabnącą popularnością. Ja czytając je w przekładzie pani Sochańskiej nabrałem sporego szacunku do osoby Duńczyka. "Mała syrenka", "Calineczka", czy "Królowa śniegu" dostały trochę nową jakość. W dodatku pojawiły się także opowieści mniej znane, ale bardzo ważne w swej tematyce. Andersen był gawędziarzem. Nie omijał ironii, ani kąśliwych uwag w stronę złośliwych konwenansów. Na kartach baśni w tym właśnie przekładzie da się dostrzec Andersena kpiarza – jak i Andersena, dobrego wujka. Obie te postacie znakomicie ze sobą współgrają. Ja staram się kupować nowy język i grafikę pana Jeppesena. Może nie jest to Szancer, ani zakurzony, podniszczony tom starego Andersena. A może tak naprawdę nostalgia bierze nade mną górę i nie chcę do końca się przekonać? Nie mam pojęcia. Póki co, pani Sochańska otrzymuje ode mnie 4 gwiazdki, a wydawnictwo Media Rodzina jeszcze jedną, za super wydanie (twarda oprawa, solidny papier, ładna grafika). Czyli w sumie 5 gwiazdek. Nie jest źle. Trudno mi się zdecydować. Jestem chyba za, a nawet przeciw.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Znane „Baśnie” w nowej odsłonie
(2006-01-20)
Marzena
Kowalska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Moje wydanie „Baśni” Hansa Christiana Andersena jest już tak stare, że wymaga pomocy introligatora. Zaczytane, niedługo będzie obchodziło trzydzieste urodziny. Ilustrowane przez J. M. Szancera, tłumaczone przez S. Beylin, S. Sawickiego oraz J. Iwaszkiewicza., jest chyba jednym z najbardziej cenionych i znanych przekładów.
Wydawałoby się, że niepotrzebne są kolejne tłumaczenia, a jednak wydawnictwo Media Rodzina pokusiło się o wielką rzecz. Nie tylko fascynuje nas w tym wydaniu cudowna oprawa graficzna, rysunki Flemminga B. Jeppesena, ale przede wszystkim pierwsze tłumaczenie wprosto z duńskiego – dzieło pani B. Sochańsiej. A wszystko z powodu dwusetnej rocznicy urodzin naszego genialnego autora, wiecznego dziecka i poety słowa.
Są tacy krytycy, którzy uważają, że jednak Hansa Christiana Andersena nie da się opowiedzieć swoimi własnymi słowami. I rzeczywiście miliardom ludzi, w tym i nam, bajki tego autora przedstawione zostały jako tłumaczone z kolejnego języka: angielskiego, francuskiego czy niemieckiego. Nie rozumiem dlaczego nagle Polacy wymyślili sobie, że należy przełożyć opowieści Andersena z oryginału. Niestety nastąpiło to kosztem pewnej magii. Jako „tłumacz przysięgły”, pani Sochańska dokonała bardzo poprawnego przekładu, ale niestety muszę się zgodzić, iż „zabrakło tu Andersena”. Bajki nagle przybrały dziwny odcień sztywności, pomimo dosyć frywolnego języka. Może rację mają ci, którzy uważają, iż Andersen przełożony zostanie poprawnie dopiero wtedy, gdy zabierze się za to 6 osób, po trzy z każdej strony, czyli tłumacz, filozof języka i poeta.
Jako dziecko widzimy w bajkach tajemnicze historie. Jako dorośli zauważamy skrzący się język, fabułę, dowcip i autoironię, zauważamy krytykę świata i „prześmiewczość”. To, co odkryjecie w „Baśniach”, będzie naprawdę wyłącznie waszą sprawą. I to jest w tym najcudowniejsze! Ale jednak nadal wolę dawniejsze tłumaczenia. Może to przyzwyczajenie, a może zwyczajny sentyment, nie wiem. Po prostu są jakieś bardziej malownicze, niewymuszone w swej nieidealności.
(14 z 19 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji