Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Beczka soli
Średnia ocena z 8 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Bartosz Łapiński
- Wydawnictwo:
-
Prószyński i S-ka
, Sierpień 2005
- Seria:
-
Sensacja polska
- ISBN:
- 83-7469-057-7
- Liczba stron:
- 176
- Wymiary:
- 145 x 205 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Bartosz Łapiński
Świnoujście, początek słonecznych wakacji. Dla Larsa i Szymona, dwójki wyluzowanych przyjaciół, nie może być lepszej perspektywy na najbliższe dni. Nawet zaskakująca prośba sąsiadki nie zdoła zepsuć im humoru. Chodzi o zakopanie kota, który akurat postanowił odejść na zawsze. Kto mógł przypuszczać, że niewinna wyprawa za miasto zmieni się w koszmar? Że trzeba będzie walczyć o życie - i nie tylko swoje?
Ta książka to przede wszystkim dynamiczna akcja i przygoda, okraszone dużą dawką humoru. Autor nie unika też jednak spraw poważnych. W istocie jest to opowieść o sile przyjaźni. Żeby się przekonać, czy jest to przyjaźń prawdziwa, trzeba zjeść beczkę soli, która ma wyjątkowo słony smak...
- Beczka soli
- Autor:
-
Bartosz Łapiński
Słabizna
(2009-05-01)
Jawnogrzesznica
Więcej o recenzencie
Strasznie mi przykro, ale nie podzielam pozytywnych opinii poprzednich recenzentów. Książka jest po prostu... słaba. Akcja byłaby może i całkiem smakowita, ale niestety fatalny styl powoduje, że książka jest zupełnie niestrawna. Język autora przypomina mi moje szczenięce lata, kiedy to w podobny sposób pisałam wypracowania na lekcjach języka polskiego. Koszmar - zero polotu, finezji, zdania zupełnie "się nie kleją". Akcja - hmmm... na ten temat ciężko się wypowiadać, bo to kwestia gustu, ale mi osobiście się nie podobała.
Moim zdaniem książka może się podobać nastolatkom. Bardziej wyrobieni czytelnicy nie tylko nie znajdą tam ciekawej akcji, a w dodatku będą zmuszeni przedzierać się przez mocno kanciasty styl autora.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Humor i trochę grozy
(2008-09-26)
Piea
Więcej o recenzencie
Do autora: Panie Bartku, brawo za poczucie humoru! Tak trzymać! Nie wnikam, czy ta historia jest prawdziwa, czy to zwykła fikcja będąca wyłącznie wyobraźnią autora, ale muszę przyznać, że dawno się tak nie uśmiałam. Druga część książki jest już w mniej śmiesznym tonie, raczej w mocno sensacyjnym, ale czyta się bardzo szybko. Autor to przedstawiciel młodego pokolenia pisarzy, ale ma smykałkę do pióra. Chętnie bym coś jeszcze przeczytała, więc - do pracy! Panie Bartku.
(5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Beczka miodu dla misia
(2007-06-14)
Dorota Iwona
Krychowiak
Więcej o recenzencie
Ta książka to w dużym stopniu dokładnie to, czego nam potrzeba: wrażliwy autor (zdumiewające tym bardziej, że rodzaju męskiego, hi, hi), zgrabny styl, obrazowe opisy i generalnie coś, co nazwę prosto: talent i inteligencja. Nie kierujcie się okładką, skądinąd niezłą, ale pasującą moim zdaniem do sensacyjnej książki dla nastoletniej młodzieży. To wprawdzie też książka od młodzieży i dla młodzieży (autor i ja w każdym razie jesteśmy z tego samego rocznika), ale bardziej tej "młodzieży" po trzydziestce. Występuje tu parę razy słowo na "k", akcja jest też mało "młodzieżowa", ale przede wszystkim czuje się, że autor nie ma pusto w głowie (nie żeby młodzież miała, ale już z samej definicji nie jest przecież dojrzała). Byłam parę razy w Świnoujściu, więc to mi pewnie pomogło, ale nawet i bez tego książka jest moim zdaniem na tyle obrazowa i mocna w treści, że nie sposób sobie tu tego Świnoujścia nie wyobrażać. A wyobrazić sobie trzeba to mniej więcej tak: miasto na wyspie, odcięte w sztuczny sposób od reszty wyspy granicą z Niemcami, które co prawda tak samo jak i my są w Unii, ale i tak na środku drogi widnieje szlaban, którego nie da się przekroczyć samochodem (dla bohaterów książki czytaj: nie da się uciec) - słowem klapa. Z resztą świata natomiast można się witać jedynie po odbyciu przeprawy promowej: często w towarzystwie, które niekoniecznie jest człowiekowi miłe... Na promie jest ciasno, samochody stoją jeden obok drugiego i pozostaje tylko przyglądać się sobie nawzajem i... knuć. Czy już poczuliście klaustrofobię? Chwała autorowi za to, że umiał w topografii Świnoujścia odnaleźć ten sensacyjny potencjał. Nagle powiało chłodem ze Świnoujścia, strach się bać! Jasne, nie wszystko jest takie idealne. Co tu dużo gadać: sama akcja mogłaby być lepsza. Tzn. jaka? Bardziej pomysłowa, trochę już mi za dużo było tych "zbiegów okoliczności" a historie z babcią i dziadkiem też jakoś mnie nie do końca przekonały (może tylko za krótko były opisane?). Osobiście wolałabym więcej mroku a mniej sensacji i krwi, ale wiecie co? Sama akcja może mieć poboczną rolę, choć teoretycznie głównie o nią tu chodzi. Dla mnie jednak bardziej istotne były relacje Larsa z Mateuszem, nawiązania do muzyki i literatury oraz psychologia postaci samych w sobie. Że tak zabawię się słowami: interesowały mnie reakcje bohaterów na akcję, która zresztą w dużej mierze dzieje się wbrew ich woli. No i warto dodać, że autor potrafi rozbrajać, co sądzicie np. o tym: "I to już naprawdę wszystko. Przydałaby się jeszcze jakaś piosenka na koniec. Wiem, że nie ma ścieżek dźwiękowych do książek, ale co z tego?". Dokładnie: co z tego, no to najwyższy czas by się pojawiły! Jestem za synestezją sztuk. Zresztą może powstanie kiedyś z tego słuchowisko. A, no i książka ma oczywiście potencjał filmowy, tylko jeśli mogę być mądrzejsza "od kury" (tak naprawdę to oczywiście nie jest Pan kurą panie Bartku, to przecież jasne): to dla mnie nie płaski Quentin Tarantino, to raczej David Lynch pomieszany z Jonathanem Carrollem. I jeśli to niejednoznaczne, to wyjaśniam, że to ma być komplement. Atmosfera grozy na prowincji - bez obrazy za tę prowincję, sama pochodzę ze Szczecina, to jak powszechnie wiadomo też nie pępek świata - powiązana z elementami "magii" przypomina mi "Twin Peaks"; psy znające się na ludziach i wizjonerskie sny to jakby żywcem wzięte z Carolla... A co do "patriotyzmu lokalnego" to bardzo mi się podoba, każdemu z nas dobrze by zrobiła jego zdrowa odmiana. A podobieństwo głównego bohatera do autora (wiek, pisanie książki, miejsce zamieszkania itd.) dodatkowo trzymała w napięciu: ulegamy złudzeniu, że historia zdarzyła się naprawdę. A może ona rzeczywiście...? Miłej lektury!
(5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji