Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Białe na czarnym
Średnia ocena z 6 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Ruben Gonzales Gallego
- Wydawnictwo:
-
Znak
, Luty 2005
- ISBN:
- 83-240-0529-3
- Liczba stron:
- 188
- Wymiary:
- 130 x 200 mm
- Tłumaczenie:
-
Katarzyna M. Janowska
- Sprawdź inne tytuły:
-
Ruben Gonzales Gallego
Książka uznana za najlepszą rosyjską powieść 2003 roku.
Ta historia jest zupełnie nieprawdopodobna. Tymczasem zdarzyła się naprawdę. A hiszpańskie nazwisko autora rosyjskiej książki to najmniej zaskakujący w tym wszystkim element.
Opowieść o tym, jak przejść przez piekło i zwyciężyć.
Autor jest synem Wenezuelczyka i Hiszpanki, wnukiem szefa Komunistycznej Partii Hiszpanii, który przez wiele lat ukrywal się w Rosji przed reżimem generała Franco. Gallego urodził się częściowo sparaliżowany, a lekarze powiedzieli matce, ze zmarł przy porodzie. Wychowywał się jako sierota w sowieckich domach dziecka. Był więc niejako potrójnie wykluczony - jako odmieniec (ze względu na południowy typ urody), sierota i osoba niepełnosprawna fizycznie. Z tej perspektywy opisał swoje dzieciństwo i młodość, które upłynęły pod znakiem walki z chorobą, ale i walki z okrucieństwem sowieckiego systemu, kierującego zdolnych intelektualnie, lecz upośledzonych fizycznie, młodych ludzi z sierocińca bezpośrednio do... domu starców.
Rubenowi udało się jednak przetrwać, wydostać z Rosji, a nawet założyć rodzinę. Traumatyczne doświadczenia przekuł w wysokiej próby literaturę. Skomponowana z krótkich, filmowych sekwencji książka nie ma w sobie cienia ckliwości. Napisana ostrym, wyrazistym stylem, nie pozostawia czytelnika obojętnym. Boli i daje nadzieję. Książka objęta patronatem Merlin.pl
- Białe na czarnym
- Autor:
-
Ruben Gonzales Gallego
Ludobójstwo na oczach świata!
(2010-09-20)
Izabella
Urbańska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Nawet pies był w tym Domu Dziecka kaleką – miał tylko trzy nogi, co czyniło go idealnym towarzyszem zabaw tych wszystkich opóźnionych w rozwoju, pozbawionych kończyn, czy sparaliżowanych dzieci, z którymi tyle kłopotów miały opiekunki. Nic dziwnego, że tym prostym kobietom często nie starczało cierpliwości, skoro dni mijały im na zmianie zafajdanych ubrań, noszeniu ciężkich „niechodzących”, karmieniu tych kilkunastoletnich niemowląt, których nie chcieli nawet ich rodzice. Nic dziwnego, że często darły się ordynarnie, ubliżały, a nawet odmawiały pomocy. Toteż Ruben Gonzales Gallego – syn Wenezuelczyka i Hiszpanki, chłopiec od urodzenia przebywający w rosyjskich domach dziecka najbardziej marzył o tym, żeby żyć w Ameryce, ponieważ mówiono, że tam zabija się kaleki zastrzykiem, a on miał serdecznie dość swego życia wymagającego nieustannej opieki innych. Niestety, znajdował się w Związku Radzieckim, który nikogo nie zostawia na pastwę losu. Po pobycie w domu dziecka każdy, o ile nie był w stanie poruszać się samodzielnie, trafiał do domu starców, gdzie przebywał do końca życia. Jeśli na swoje nieszczęście skierowano go tam na trzecie piętro, za miesiąc, najdalej trzy umierał pozbawiony najbardziej elementarnej opieki. O tym wszystkim opowiada w swojej książce Ruben, który jako jeden z wielkiej rzeszy „wychowanków” rosyjskich domów dziecka miał okazję być za życia w piekle. Swoją gehennę przedstawił najprościej jak to było możliwe, pozornie beznamiętnie przedstawiając konkretne fakty, z jednej strony unikając oskarżeń, z drugiej broniąc się przed martyrologią. W sumie czytelnik otrzymał suchą relację, która poraża przedstawionym w niej okrucieństwem. Bezbronne, kalekie dzieci oraz bezbronni, kalecy dorośli „pensjonariusze” domów starców stanowią dowód na istnienie usankcjonowanego prawnie, cichego ludobójstwa, o którym nie wie lub nie chce wiedzieć świat.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Póki żyjesz, nie zdechłeś
(2009-05-19)
Agnieszka
Wesołowska
Więcej o recenzencie
"Ale masz ręce? Nawet jeśli masz jedną, to przecież więcej niż ten, który ich nie ma. A jak nie masz rąk - to pewnie masz nogi. Nie masz nóg? - to nie szkodzi, masz głowę. Jeśli masz głowę, to masz język. Masz oczy, kto wie, może nawet widzisz. Może mówisz? No to nie zginiesz, bracie, bo możesz krzyczeć o pomoc, możesz czepiać się zębami, możesz językiem poślinić kartkę książki i przewrócić stronicę. Powiadasz, że ci ciężko? Powiadasz, że zły świat? Ale żyjesz, co? No to jeśli żyjesz, bracie, to nie zdechłeś. A ja ci bracie, z niesprawnymi nogami i rękami, gwoździe do ściany powbijam. Do autobusu wsiądę i w świat pojadę. Jeśli się nie zatrzyma na mój widok, to zatrzymam następny. Bo ja, bracie, póki nie zdechłem, to żyję." A ja czytam i jestem wdzięczna Bogu, że jeszcze świat odmienię, choć nie wiem jak. Ale się dowiem. Mam czas. Mam dwie ręce i głowę i póki żyję, nie zdechłam. Czego i tobie życzę, czytalniku.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Podpisując się pod tym, co napisała pani Dagmara Gorczyńska...
(2007-01-22)
Ela
Krzemińska-Owczarz
Więcej o recenzencie
Chciałam dodać, że ta książka uczy doceniać to, co się ma - zrdrowie, zdrowe ręce i nogi. Ma się wtedy o wiele większe możliwości i trzeba się z tego cieszyć. Często tego nie doceniamy, narzekamy, usprawiedliwiamy się, że czegoś nie możemy... a możemy. Kupiłam dwa egzemplarze tej książki, by pożyczać innym, żeby koniecznie przeczytali i zobaczyli, ile potrafią, bo nie dźwigają takiego balastu, jaki miał Ruben Gallego... człowiek niezwykły!!!
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji