Wielka Macy
(2007-08-16)
Art
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
"Big" czwarty (nie licząc wątpliwej składanki) album Divy soul, niestety, nie zaskakuje, jak moglibyśmy się tego spodziewać po artystce tej rangi. Jedynie debiutanki krążek "On How Life Is" był (i jest wciąż) ważki, świeży, odkrywczy i zaskakujący kompozycyjnie. Kolejne płyty były jedynie powielaniem sprawdzonych schematów i nie posiadały już w sobie takiego ładunku emocjonalnego jak debiut. Gray pozostała jednak wierna soulowym tradycjom, przeplatając swoją muzyczną wizję, równie tradycyjnym rhythm`n`bluesem, funky i ambicjonalnym pop - music. Więcej tutaj żywych instrumentów i organicznego grania. Więcej prostoty i typowo piosenkowych schematów, w ramach których śpiew a`la mniej drapieżna Turner, zawodzi aż miło słuchać. Te kompozycje niosą i oszczedne brzmienia gitar i staroświecki klawisz, funkująca pulsacja, smyczki, ale i też subtelna elektronika. Wszystko to jednak zbyt ułożone, mało spontaniczne, nazbyt przewidywalne, bez dawnych dreszczy i śmiałych rozwiązań brzmieniowych. Komuś takiemu jak Macy Gray, nie jest potrzebna żadna asekuracja.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Fenomenalnie!!!
(2007-04-02)
YarK
YarK
Więcej o recenzencie
Ojj, długo przyszło nam czekać na kolejny krążek czarnoskórej wokalistki rodem z USA, ale warto było czekać jak nigdy wcześniej. Od debiutu Macy Gray zaskakiwała, wszystkie jej kolejne płytki emanowały czymś nowym, świeżym, oryginalnym - nie bez znaczenia wokalistka nazwała swój nowy album "Wielkim", bo "Big" - rzeczywiście wielkim jest. Macy Gray to wokalistka o najbardziej charyzmatycznych, brudnych i przyciągających strunach głosowych, jaką do tej pory usłyszeć można było (z szacunkiem dla poprzedniczek, które słabo wypadają na jej tle). Nie udaje, nie sprzedaje się i stroni od komercjalizmu, nie udziela wywiadów, skrupulatnie wybiera miejsca koncertów oraz ludzi, z jakim współpracuje - Macy to statek, który płynie pełną parą, niszczy swoim kadłubem wszelkie inne stateczki i opiera się wszelkim falom - łudzą się ci, którzy spodziewają się zobaczyć kiedyś wrak tego statku na dnie, gwarantuję wam, że do tego nie dojdzie, ale dość już o fenomenie osobowościowym tej artystki, wracamy do nowego albumu. "Big" - to 13 różnorodnych klimatycznie piosenek, opowiadających o tym wszystkim, co wydarzyło się pod nieobecność Macy na rynku muzycznym, czyli: nieszczęśliwej miłości i rozstaniu z mężczyzną, fałszywych przyjaciołach, samotnym wychowywaniu dziecka, o trudach dnia codziennego i pierwiastkach szczęścia, które rozświetlają na pozór tylko szarą rzeczywistość dnia codziennego. Macy dzieli się z nami tymi przeżyciami w sposób bardzo osobisty i intymny, nie ukrywa swoich uczuć i emocji, kiedy trzeba jest melodyjna, spokojna i liryczna, ale kiedy trzeba potrafi także wywrzeszczeć i wyrzucić wszystko to, co leży jej na wątrobie. Singiel, czyli "Finally Made Me Happy", jest dobrany i dopracowany w sposób absolutnie kunsztowny, numer jeden zestawienia billboardu, jak się patrzy. Album odstaje troszeczkę muzycznie od poprzednich krążków artystki, ale jest to wynikiem chęci odświeżenia swojego wizerunku, nie daje także szans krytykom na zaszufladkowanie artystki, bo tego zrobić ewidentnie się nie da. Mocne strony albumu to utwory: 1,2,6,7, i 8, brak jednak w nim tzw. "wypełniaczy", płyta jest bardzo różnorodna. Kołysze i podrywa do tańca, uspokaja i wyzwala adrenalinę w odpowiednich momentach. Wielkim plusem jest niesamowicie trafnie dobrana kolejność utworów, ale to już jest wynikiem po prostu pełnego zaangażowania artystki w tworzenie dzieła, jakim na pewno jest "Big". Moi drodzy, sięgamy do portfeli, zadłużamy się, bierzemy kredyty i zamawiamy w Merlinie krążek, który na długo pozostanie w pamięci tych, którzy Macy Gray cenią, ale i tych, którzy niekoniecznie życzą jej dobrze. Płyta jest na pewno jednym z najważniejszych wydarzeń muzycznych roku 2007, a na pewno najbardziej oczekiwaną premierą tego roku. Darujmy sobie nijakich Timberlaków i nudnawych Rubików - mamy przecież wielki talent i mieszankę wybuchową w zasięgu ręki.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji