-
-
Clapton
- Eric Clapton
-
cena:
34,99
zł
-
-
-
-
-
Tough
- John Mayall
-
cena:
44,49
zł
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Black Rock
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Joe Bonamassa
- Firma fonograficzna:
-
Provogue
, Marzec 2010
- Nr katalogowy:
- PRD73002
- Sprawdź inne tytuły:
-
Joe Bonamassa
Joe Bonamassa, jeden z najlepszych obecnie bluesowo-rockowych gitarzystów powraca z nowym, dziesiątym, studyjnym albumem "Black Rock". Joe postanowił nagrać płytę w Grecji, w mieszczącym się na Santorini Black Rock Studios; na płycie gościnnie zagrają także gościnnie najlepsi greccy muzycy. Kolejną niespodzianką i wybitnym gościem na "Black Rock" jest sam, legendarny B.B. King. Panowie zagrali razem kompozycję Willie Nelsona "Night Life". Ponadto, poza autorskimi kompozycjami Bonamassy, na płycie usłyszymy między innymi interpretacje utworów Jeffa Becka "Spanish Boots" czy "Bird On A Wire" Leonarda Cohena. Producentem płyty "Black Rock" jest Kevin Shirley.
| Posłuchaj utworów: |
MP3 |
WMA |
| 1. Steal Your Heart Away |
 |
 |
| 2. I Know A Place |
 |
 |
| 3. When The Fire Hits The Sea |
 |
 |
| 4. Quarryman's Lament |
 |
 |
| 5. Spanish Boots |
 |
 |
| 6. Bird On A Wire |
 |
 |
| 7. Three Times A Fool |
 |
 |
| 8. Night Life (With Special Guest BB King) |
 |
 |
| 9. Wandering Earth |
 |
 |
| 10. Look Over Yonders Wall |
 |
 |
| 11. Athens To Athens |
 |
 |
| 12. Blue And Evil |
 |
 |
| 13. Baby You Gotta Change Your Mind |
 |
 |
- Black Rock
- Wykonawca:
-
Joe Bonamassa
Black Rock
(2010-08-03)
Bartosz
Domagała
Więcej o recenzencie
Okazuje się, że wartościowe nuty po raz kolejny wypłynęły spod rąk cenionych gitarzystów z wieloletnim stażem. Nagrana w Grecji płyta "Black Rock" Joe Bonamassy to prawdziwa "śródziemnomorska perła". Nowa muzyka artysty momentami przenosi nas myślami na greckie plaże, lecz nawet na chwilę nie pozostaje na drugim planie i nie pozwala o sobie zapomnieć. Oprócz bardziej lirycznych kompozycji doprawionych lokalnym kolorytem Bonamassa przypomina, że nadal potrafi powalić mięsistym i riffowym graniem. Ten wciąż młody gitarzysta już wiele lat temu uzyskał miano wirtuoza, a kolejnymi płytami udowadnia, że droga do panteonu gwiazd muzyki bluesowe jest już bliska końca.
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Prawdziwy blues mocno zabarwiony męskim rockiem
(2010-04-20)
Sławek
Widor
Więcej o recenzencie
Gitarzysta, który w wieku 7 lat grał utwory młodszego Vaughana i Hendrixa, a w wieku 12 lat otworzył koncert B.B. Kinga, musi żyć z wielkimi wymaganiami i presją. Nie inaczej było teraz, rok po wydaniu "Ballads of John Henry". "Black Rock" to twór dojrzały, prawdziwie męski, jednocześnie nietuzinkowy. Joe Bonamassa, bo o nim mowa, zaprezentował na w.w. płycie kawał ciekawego, nowoczesnego bluesa o posmaku rocka.
Płytę otwierają trzy pełne wigoru kawałki, odpowiednio bujające słuchacza. Prezentujące bardziej rockowe wydanie Bonamassy, pokazując równocześnie klimat płyty. Jednakże dopiero przy czwartej piosence, tj. "Quarryman’s Lament" możemy wprost usłyszeć gdzie płyta była nagrywana. Ten najlepszy kawałek na płycie jest pełen greckiego folku, bo właśnie tam zarejestrowano "Black Rock". Bonamassa jednak nie przesadził z folkiem, okraszając utwór bardzo dobrą solówką. Przemyślane solo słyszymy także w rockowym "Spanish Boots". Grecję czuć także w "Bird On a Wire", coverze piosenki Leonarda Coehna. O ile pierwowzór był fatalny, o tyle w ujęciu Bonamassy jest to bardzo klimatyczny kawałek. "Three Times a Fool" świetnie nadaje się na singiel, ze swoim pulsującym bluesowym klimatem. Szkoda, że trwa tylko 2 minuty! W końcu dochodzimy do wspaniałego duetu z B.B. Kingiem. W "Night Life" King niestety prezentuje się w słabej formie wokalne, nie jest to ta potęga co kiedyś. Warto zauważyć jeszcze "Blue and Evil", który słuchany powinien być jedynie głośno. Dopiero wtedy będzie można odkryć siłę ciekawego riffu, który towarzyszy przez cały utwór. Ostatnia piosenka jest utrzymana w nieco żartobliwym tonie, bardzo oszczędna w aranżacji, wycisza słuchacza po wyprawie jaką sprezentował Bonamassa.
"Black Rock" ma dwie twarze. Jedną z nich jest męski, konkretny rock. Druga to spokojne ballady, pełne smaczków aranżacyjnych, folkowych. Spoiwami tych dwóch twarzy są właśnie elementy pełne folkloru Grecji oraz wszechobecny blues. Panie i Panowie, za sprawą 32-letniego obecnie Bonamassy blues ma się dobrze, nie jest skostniały. Album polecić można zarówno osobom ceniącym wysoki kunszt gitarzysty, jak i wielbicielom zwartych, łatwo wpadających w ucho piosenek. W kategorii "blues" może być bardzo ciężka do przebicia w tym roku, a kto wie, może nawet w całej dekadzie?
(6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Prawdziwy blues mocno zabarwiony męskim rockiem
(2010-04-20)
Sławek
Widor
Więcej o recenzencie
Gitarzysta, który w wieku 7 lat grał utwory młodszego Vaughana i Hendrixa, a w wieku 12 lat otworzył koncert B.B. Kinga, musi żyć z wielkimi wymaganiami i presją. Nie inaczej było teraz, rok po wydaniu "Ballads of John Henry". "Black Rock" to twór dojrzały, prawdziwie męski, jednocześnie nietuzinkowy. Joe Bonamassa, bo o nim mowa, zaprezentował na w.w. płycie kawał ciekawego, nowoczesnego bluesa o posmaku rocka.
Płytę otwierają trzy pełne wigoru kawałki, odpowiednio bujające słuchacza. Prezentujące bardziej rockowe wydanie Bonamassy, pokazując równocześnie klimat płyty. Jednakże dopiero przy czwartej piosence, tj. "Quarryman’s Lament" możemy wprost usłyszeć gdzie płyta była nagrywana. Ten najlepszy kawałek na płycie jest pełen greckiego folku, bo właśnie tam zarejestrowano "Black Rock". Bonamassa jednak nie przesadził z folkiem, okraszając utwór bardzo dobrą solówką. Przemyślane solo słyszymy także w rockowym "Spanish Boots". Grecję czuć także w "Bird On a Wire", coverze piosenki Leonarda Coehna. O ile pierwowzór był fatalny, o tyle w ujęciu Bonamassy jest to bardzo klimatyczny kawałek. "Three Times a Fool" świetnie nadaje się na singiel, ze swoim pulsującym bluesowym klimatem. Szkoda, że trwa tylko 2 minuty! W końcu dochodzimy do wspaniałego duetu z B.B. Kingiem. W "Night Life" King niestety prezentuje się w słabej formie wokalne, nie jest to ta potęga co kiedyś. Warto zauważyć jeszcze "Blue and Evil", który słuchany powinien być jedynie głośno. Dopiero wtedy będzie można odkryć siłę ciekawego riffu, który towarzyszy przez cały utwór. Ostatnia piosenka jest utrzymana w nieco żartobliwym tonie, bardzo oszczędna w aranżacji, wycisza słuchacza po wyprawie jaką sprezentował Bonamassa.
"Black Rock" ma dwie twarze. Jedną z nich jest męski, konkretny rock. Druga to spokojne ballady, pełne smaczków aranżacyjnych, folkowych. Spoiwami tych dwóch twarzy są właśnie elementy pełne folkloru Grecji oraz wszechobecny blues. Panie i Panowie, za sprawą 32-letniego obecnie Bonamassy blues ma się dobrze, nie jest skostniały. Album polecić można zarówno osobom ceniącym wysoki kunszt gitarzysty, jak i wielbicielom zwartych, łatwo wpadających w ucho piosenek. W kategorii "blues" może być bardzo ciężka do przebicia w tym roku, a kto wie, może nawet w całej dekadzie?
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji