Pełny opis produktu: Blackout
Średnia ocena z 43 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Britney Spears
- Firma fonograficzna:
-
Sony Music
, 2007
- Nr katalogowy:
- 88697190732
- Sprawdź inne tytuły:
-
Britney Spears
Magazyn Entertainment Weekly zawyrokował, że 25 letnia Britney Spears na nowej płycie uwolniła drzemiące wcześniej w niej pokłady muzycznej dojrzałości. Młoda wokalistka, znajdująca się obok Celine Dion, Mariah Carey, czy też Shanii Twain w panteonie sław - kobiet, które w historii przemysłu fonograficznego sprzedały najwięcej płyt, znów jest na topie, serwując kolejną porcję przebojowych hitów. Już sam tytuł albumu nawiązuje do blokowania negatywnych i krępujących aspektów życia i do skupienia się na przyjaznej, tanecznej naturze piosenek na nim zawartych. Iście królewski powrót w najlepszym stylu.
| Posłuchaj utworów: |
MP3 |
WMA |
| 1. Gimme More |
 |
 |
| 2. Piece Of Me |
 |
 |
| 3. Radar |
 |
 |
| 4. Break The Ice |
 |
 |
| 5. Heaven On Earth |
 |
 |
| 6. Get Naked (I Got A Plan) |
 |
 |
| 7. Freakshow |
 |
 |
| 8. Toy Soldier |
 |
 |
| 9. Hot As Ice |
 |
 |
| 10. Ooh Ooh Baby |
 |
 |
| 11. Perfect Lover |
 |
 |
| 12. Why Should I Be Sad |
 |
 |
- Blackout
- Wykonawca:
-
Britney Spears
Płyta jest bardzo dojrzała
(2007-11-04)
Agnieszka
Dudek
Więcej o recenzencie
Mimo, że album znacznie odbiega od wcześniejszych wydanych krążków, zdążył już zadomowić się na listach najlepiej sprzedających się płyt. Britney przestaje być grzeczną dziewczynką z "OOpps, I did it again" i na naszych oczach ex-blond piękność przeistacza się w dojrzałą kobietę, demona seksu i namiętności, co doskonale podkreśla piosenka "Gimme more". Teledysk do tej piosenki został poddany ostrej krytyce. Większa część teledysku przedstawia Britney eksponującą swoje smukłe ciało przy niezwykle uwodzicielskim tańcu na rurze. Świeżo upieczona mamusia świetnie odnajduje się w tych namiętnych rytmach. Ośmielę się twierdzić, że ta płyta najbardziej oddaje jej naturę i prawdziwe oblicze. Szkoda, że odkrycie tej prawdziwej natury wokalistki zaowocowało takimi dramatycznymi wydarzeniami z pierwszych stron gazet.
Rytmy mieszają się z melodycznym popem, r'n'b, muzyką klubową i namiętnymi nutami. Na szczególną uwagę zasługuje utwór "Radar", który jest bardzo melodyczny, taneczny i sprawia, że po jakimś czasie przyłapujemy się słuchając tej piosenki dziesiąty, jedenasty raz. Wciągającą bombą okazuje się także utwór "Ooh Ooh Baby".
Na płycie usłyszymy także głos Pharrella Williams w piosence "Why Should I be sad?" oraz wielu innych mniej znanych muzyków, którzy postanowili pomóc Britney.
Płyty nie polecam ludziom, którzy szukają w Britney dawnych, typowo popowych klimatów. Szczególnie polecam ludziom, którzy są miłośnikami uwodzicielskich rytmów lub po prostu ludzi, którzy chcą spróbować czegoś nowego.
(9 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
She gives us more....
(2007-10-23)
Piotr
Grabarczyk
Więcej o recenzencie
Ostatnie kilkanaście miesięcy życia panny Britney Spears to pasmo samych niepowodzeń osobistych. Hollywood zmienia. Na szczęście zmienia tylko osobowość, bowiem kontraktów z producentami i wytwórnią Spears nie straciła, czego efektem jest jej najnowszy krążek - "Blackout". Tytuł jak najbardziej ironiczny, typowy "tongue in cheek" w najlepszym amerykańskim wydaniu. Zanim przejdę do konkretów to mogę śmiało powiedzieć, że oto otrzymaliśmy równie doskonałą, żeńską wersję "Future Sex" Justina Timberlake'a. A chyba o jakości albumu byłego narzeczonego amerykańskiej gwiazdki nie muszę przekonywać. Przejdźmy zatem do konkretów. "Blackout" otwiera pierwszy singiel, czyli doskonale już nam znane "Gimme More", jeden z większych hitów ostatnich miesięcy. Świetne połączenie elektro, popu i modnego ostatnimi czasy amerykańskiego brzmienia. Numer ten wylądował na miejscu trzecim Bilboard HOT100, a jedyną przeszkodą w drodze na sam szczyt okazały się radiostacje, które bojkotują tenże utwór z powodu niechlubnego zachowania Britney w ostatnich tygodniach, co z precyzją odnotowują tabloidy i zdjęcia paparazzich. I to właśnie o tych ostatnich traktuje druga piosenka na "Blackout" - "Piece Of Me". Piosenkarka rozlicza się tutaj z nagonką prasową na swoją osobę i stara się bronić muzyką przed ostrą krytyką. I trzeba przyznać, że udaje się jej to nieprzeciętnie! W tym bowiem utworze upatruję drugiego singla, gdyż ma spory potencjał, aby być hitem. Podobnie rzecz się ma z "Radar", trzecim w kolejce. Tutaj mamy do czynienia z nieco bardziej europejskim, dance'owym brzmieniem, które porywa wprost na parkiet. W swojej strukturze przypomina "Gimme More", ale ciężko go nazwać wtórnym. "Heaven on Earth" z kolei brzmi, jakby nagrała go Gwen Stefani, co absolutnie nie jest wadą. Słychać tu inspirację disco disco lat 70-tych, a prosty, jakże słodki tekst tylko dodaje uroku. Cukru brak natomiast w "Get Naked". Śmiało można powiedzieć, że dobitnie słychać tutaj rękę Danji, producenta, który współpracuje z Timbalandem. Utwór przypomina bardzo "Summer Love" Justina i "Miscommunication" wspomnianego Timbalanda, co może trochę przeszkadzać. Po nim następuje najsłabsza piosenka na albumie "Freakshow". Jako jedna z nielicznych nie przedostała się do Internetu na długo przed premierą i chyba nie mamy czego żałować, bo jest to zwykły "album filler", o którym ciężko coś powiedzieć konkretnego, przeciętność pod każdym względem. Inaczej sprawa ma się z "Toy Soldier", które również długo pozostawało w "ukryciu" - refren jest niezwykle chwytliwy i mimo że tytuł sugeruje związek z piosenką Eminema, spekulowano nawet, iż jest to ten sam utwór, to na tym absolutnie podobieństwa się kończą. Szkoda, że zwrotki pozostawiają trochę do życzenia, ale jak już pisałem, refren jest przedni. Z ostatnich czterech utworów można wyróżnić Perfect Lover, popowo-electro utwór, doskonale wpisujący się w obecne standardy. Podsumowując, "Blackout" to doskonała popowa płyta dla szerokiej publiczności. Polecam!
(8 z 11 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Good job, Brit!
(2008-02-03)
Dominik
Gołąb
Więcej o recenzencie
Po wielkim wyczekiwaniu, w którym nie brakowało skandali ukazała się płyta Britney. Nie oczekiwałem niczego specjalnego i tu się pomyliłem. Z pewnością jest to najlepszy album wokalistki, chociaż, niektóre piosenki z tamtych płyt też są niezłe. Zaczynając od początku "Gimme More" otwiera płytę i jest to całkiem niezły początek. Bardzo ostry kawałek, w którym jest dużo dźwięku na przykład mnie od razu porywa, gdy to słyszę. "Piece Of Me" nie tak dobry jak pierwszy singiel. Tu spodobał mi się styl tej piosenki, czyli electro. Na miano najlepszej piosenki z tego album zasługuje "Break The Ice". Można się przyczepić, że jest tu jeden motyw, który leci przez całą piosenkę, może wydawać się to nudnym, ale mi strasznie się to spodobało. Na wyróżnienie zasługuje również "Hot As Ice". Jest to wesoła melodyjka, jednych ciesząca, drugich denerwująca. Jedyna w stylu dawnej Britney. Na płycie są jeszcze 3 piosenki zasługujące na pochwałę, czyli "Get Naked", "Freakshow" i "Radar". Ten drugi bardzo wyzywający. "Get Naked" może być niezłym hitem. Natomiast "Radar" to świetny dance. Teraz czas na słabe punkty. Piosenka "Ooh Ooh Baby" ma fajny początek i niesamowicie drażniący koniec. Jest to zlewka dźwięku jakby sprzęt się popsuł. Myślałem, że mi się to spodoba, ale nie idzie przy tym wytrzymać. Na płycie jest jedna słaba ballada "Why Should I Be Sad". To zdecydowana pomyłka. Myślałem, że ballada w stylu electro to coś fajnego, lecz jednak nie. "Heaven On Earth" piosenka w stylu Gwen a nie Brit i to moje jedyne zastrzeżenie. Są jeszcze 2 nieudane piosenki, czyli "Perfect Lover" i "Toy Soldier". Po prostu tego nie lubię. Jeszcze "Perfect Lover" ma to samo, co "Ooh Ooh Baby", ale i tak to jest lepsze. "Toy Soldier" to jednym zdaniem nieudane R&B. Po przesłuchaniu płyty mam wrażenie, że jest na niej dużo plagiatów. W pewnym momencie ma się dość ciągłych jęków i wzdychań. Ale ta płyta to i tak niezły hiiicior. Świetna płyta na imprezę. Jeśli chodzi o karierę to mam wrażenie, że ludzie Brit nieumiejętnie dobierają jej single a mogło być lepiej. Jednak jak każda płyta nie jest ona perfekcyjna dla mnie jest innym rodzajem muzyki Timbalanada w wersji kobiecej. Jednak minusem jest Bitchowaty styl Britney. Tę płytę musisz mieć, ponieważ chociaż nie jest cudem to według mnie w 2008 the best!!!
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Najlepsza płyta w dorobku Britney... Doskonała na imprezy!!!
(2007-11-16)
Adam
Prager
Więcej o recenzencie
Jest to diamencik w dorobku Britney. Pomimo osobistych problemów pokazała, że stać ją na wiele. Gratuluję jej, że jest silna i nie przejmuje się opiniami. Wszyscy, którzy ją krytykują powinni naprawdę się nad sobą zastanowić. Życzę jej powrotu na szczyt, bo ta płyta jej to na pewno zapewni. Poprzednia płyta nie była, aż tak dobrze dopracowana i być może dlatego przemknęła w niebyt. Muszę powiedzieć, że zmiana stylu zawsze wychodzi Britney na lepsze. Śpiewa o sobie i to do mnie przemawia... Oprócz hitu: "Gimme More" bardzo podobają mi się: ciekawa i sprytna - "Piece of me", magnetyczna i dancowa "Radar", rozkołysana i dobra do bujania - "Break The Ice" oraz nie ustępująca jej miejsca "Get Naked" ("I Got A Plan"). W piosence "Toy Soldier" i "Hot As Ice" słychać nowe brzmienie w głosie Britney. Reszta piosenek jest też super dokładnie dopracowana i dopieszczona. Płyta ma szansę zostać najlepszą, pomimo, że jest na niej dużo elektroniki i dużo całkiem nowych brzmień. Britney nie poddawaj się... jesteś królową popu i nic tego nie zmieni...
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
The One and Only...
(2007-11-05)
Krzysztof
Adamaszek
Więcej o recenzencie
Tak, proszę państwa! Po 4 latach przerwy wróciła, przez wielu nazywana już "upadłą", Królowa Pop. Jednak ten kto dodał ten przydomek troszkę się pospieszył i sam chyba upadł, ale na głowę... "Blackout" to najlepsza płyta w karierze Britney. W kwietniu i maju głośno było o całonocnych wypadach Brit na imprezy do klubów. Jednak opłaciło się jej to. Nasłuchała się co jest na topie i stworzyła arcygenialny album. "Gimme More" już wszyscy znają. Jednak przy innych kawałkach wypada on dość słabo. Bity są niesamowite. Szczególnie w takich utworach jak "Radar" czy "Toy Soldier". Z kolei utwór "Piece of Me" to właściwie opowieść o całym jej życiu.
Warto również przypomnieć, że minęło zaledwie 9 lat odkąd Britney pojawiła się po raz pierwszy na scenie, a na koncie ma już ponad 70 mln sprzedanych płyt (z tego co kojarzę). Trudno sobie wyobrazić jakby wyglądał krajobraz pop kultury bez niej.
Na drugi singiel podobno wybrano utwór "Break the Ice". Już teraz gwarantuję, że stanie się on większym przebojem niż "Umbrella". Jest niesamowity. Można go słuchać na okrągło. Zresztą jak całego albumu. A zatem zapomnijcie o jej problemach w życiu osobistym, o wszystkich plotkach i skandalach i skupcie się na muzyce zawartej na tej płycie.
Szczerze można powiedzieć, że jest to album na miarę 2008 roku i single będą długo gościć na listach przebojów!
I co najważniejsze... Zapamiętajcie już to sobie raz na zawsze... Czasy "...Baby One More Time" i "Ooops...I Did It Again" minęły już dawno, dawno temu. Właściwie to już jej poprzedni album był całkowicie różny od poprzednich, ale o tym nikt nie pamięta. "Blackout" to potwierdza i jeśli ktoś powie, że podoba mu się utwór Britney a druga osoba wybuchnie śmiechem, to najlepiej niech się puknie w głowę i zastanowi troszkę, bo Britney to już nie słodki pop ale dojrzałe R&B z domieszką hip-hopu i dance'u.
A album oczywiście gorąco polecam! Ten kto lubi dobrą zabawę na pewno się nie zawiedzie!
(5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Kawał rewelacyjnej roboty
(2007-10-31)
ToySoldier
Więcej o recenzencie
Chyba większość osób, która miała okazję przesłuchać najnowszej płyty Britney Spears "Blackout" przyzna, że była księżniczka pop-u powróciła i to w wielkim stylu. Jej najnowsza płyta, za którą odpowiedzialne są takie osoby jak Danja, Pharrell Williams z The Neputnes czy Kara DioGuardi, którzy pomogli pannie Spears nagrać ciekawą płytę, jest warta uwagi. Na płycie jest 12 utworów, z których tylko jeden to spokojn ballada. Reszta to bardzo skoczne i taneczne utwory. Największe wrażenie wywowała na mnie piosenka "Toy Soldier". Jedynym minusem całej płyty jest uczucie, że nagrywali ją Marsjanie. Praktycznie każdy utwór ma w sobie elementy dźwięków jednoznacznie kojarzonych z filmami science-fiction, gdzie jakąś rolę pełnią przybysze z innej planety. Jednak pomimo tego jestem skłonny dać płycie 5. Dał bym 4.5, ale takiej możliwości niestety nie mam.
(2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Po prostu Britney
(2007-10-29)
Krzysztof
Adamaszek
Więcej o recenzencie
Tak, proszę państwa! Po 4 latach przerwy wróciła przez wielu nazywana już "upadłą" Królowa Pop. Jednak ten, kto dodał ten przydomek troszkę się pospieszył i sam chyba upadł, ale na głowę... "Blackout" to najlepsza płyta w karierze Britney. W kwietniu i maju głośno było o całonocnych wypadach Brit na imprezy do klubów. Jednak opłaciło się jej to. Nasłuchała się co jest na topie i stworzyła arcygenialny album. "Gimme More" już wszyscy znają. Jednak przy innych kawałkach wypada on dość słabo. Bity są niesamowite. Szczególnie w takich utworach jak "Radar" czy "Toy Soldier". Z kolei utwór "Piece of Me" to właściwie opowieść o całym jej życiu.
Warto również przypomnieć, że minęło zaledwie 9 lat odkąd Britney pojawiła się poraz piewszy na scenie, a na koncie ma już ponad 70mln sprzedanych płyt (z tego co kojarzę). Trudno sobie wyobrazić, jakby wyglądał krajobraz pop kultury bez niej.
Na drugi singiel podobno wybrano utwór "Break The Ice". Już teraz gwarantuję, że stanie się on większym przebojem niż "Umbrella". Jest niesamowity. Można go słuchać na okrągło. Zresztą jak całego albumu. A zatem zapomnijcie o jej problemach w życiu osobistym, o wszystkich plotkach i skandalach i skupcie się na muzyce zawartej na tej płycie.
Szczerze można powiedzieć, że jest to album na miarę 2008 roku i single będą długo gościć na listach przebojów!
I co najważniejsze... Zapamiętajcie już to sobie raz na zawsze... Czasy "...Baby One More Time" i "Ooops...I Did It Again" minęły już dawno, dawno temu. Właściwie to już jej poprzedni album był całkowicie różny od poprzednich, ale o tym nikt nie pamięta. "Blackout" to potwierdza i jeśli ktoś powie, że podoba mu się utwór Britney a druga osoba wybuchnie śmiechem, to najlepiej niech się puknie w głowę i zastanowi troszkę, bo Britney to już nie słodki Pop, ale dojrzałe R&B z domieszką hip-hopu i dance'u.
A album oczywiście gorąco polecam! Ten kto lubi dobrą zabawę na pewno się nie zawiedzie!
(3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Inaczej - ale nadal rewelacyjnie!
(2007-10-29)
Artur
Krzemiński
Więcej o recenzencie
Muszę przyznać, iż oczekiwałem tej płyty - chyba dlatego że "In The Zone" była tak rewelacyjna. Muszę przyznać, że płyta wywołała u mnie na początku mieszane uczucia - nie są to pioseneczki z najniższej półki - jednakże są nadal lekkie i przyjemne. uważam, że cały sztab ludzi pracujący przy tej płycie zrobił kawał dobrej roboty (szkoda, że sama artystka włożyła tak mało w tą płytę). Jedno, co mnie martwi, to to, że w Britney jest tak mało Britney - słucha się kilku pierwszych utworów i tak naprawdę nie wiadomo, kto to śpiewa - czy komputer czy...? Ale to kilka pierwszych utworów... Marka Spears znowu odniesie sukces, jestem o tym przekonany!
(2 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(43)