Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Blog z Bagdadu. Zapiski tajemniczego Irakijczyka
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Salam Pax
- Wydawnictwo:
-
G+J Gruner+Jahr
, Listopad 2003
- ISBN:
- 83-89221-74-8
- Liczba stron:
- 224
- Wymiary:
- 140 x 205 mm
- Tłumaczenie:
-
Izabela Szybilska
- Sprawdź inne tytuły:
-
Salam Pax
"Blog z Bagdadu" okrzyknięty został najbardziej sugestywną relacją z konfliktu w Iraku. W odróżnieniu od innych relacji, będących dziełem zagranicznych korespondentów przebywających w Iraku, przedstawia obraz upadku dyktatury, chaosu i wojny widziany oczami zwykłego mieszkańca Bagdadu.
Salam Pax to pseudonim, pod którym od września 2002 roku ukrywa się najbardziej tajemniczy blogger świata. Wiadomo jedynie, że jest mieszkającym w Bagdadzie 30-letnim Irakijczykiem, architektem, zafascynowanym Internetem i -- jak sam pisze -- uzależnionym od blogów. Prowadzony przez niego przed, w czasie i po amerykańskiej inwazji internetowy dziennik ma ogromną rzeszę czytelników, którym wydaje się o wiele bardziej interesujący niż relacje zagranicznych korespondentów. Stronę http://dearraed.blogspot.com każdego dnia odwiedza tysiące ludzi, z zapartym tchem śledzących losy Salama Paxa.
Salam Pax nie oszczędza Zachodu, ale jest też bezlitosny wobec Irakijczyków i ich sojuszników. Jego internetowy dziennik, pełen ciętych uwag i odważnych komentarzy, piętnuje paranoidalny reżim Husajna, opisuje cudzoziemców przybywających do Iraku w misjach pokojowych, relacje prasowe, telewizyjne i internetowe dotyczące wojny i ostatnich dni dyktatury, ale także znajomych i rodzinę, ich codzienne życie. Nie brak w dzienniku obaw przed śmiercią w czasie nalotów i bombardowań lub z rąk tajnej policji Saddama, co groziłoby Irakijczykowi, gdyby jego zapiski trafiły w niepowołane ręce i udało się zidentyfikować ich autora.
Tętniący życiem blog w połączeniu z tajemniczą postacią autora wywołał olbrzymie zainteresowanie mediów. Mówili o nim m.in. dziennikarze CNN, pisał The New Yorker, Guardian i Village Voice. Setki komentarzy pojawiły się w Internecie. Salam Pax nadal prowadzi swój wirtualny dziennik i nadal musi się ukrywać.
Książka objęta patronatem Merlin.pl
- Blog z Bagdadu. Zapiski tajemniczego Irakijczyka
- Autor:
-
Salam Pax
Można przeczytać. Ciekawa, ale podejrzenia pozostają
Sylwester
Kaczmarek
BLOG Z BAGDADU. Przeczytane. Na początku niedowierzanie, że to prawda, że napisał to rzeczywiście Irakijczyk. Po lekturze i nawet nie po notce tego dziennikarza z New Yorkera coraz większe przekonanie, że to, co pisze ten facet to prawda. Nie wydaje mi się, żeby się nie zamaskował należycie, z pewnością wiele danych osobistych, które podaje to dane maskujące. Dziwne to tylko, że taka osobowość dokładnie pod potrzeby Zachodu. Ale może dlatego zdobył właśnie taką popularność, że spełniał oczekiwania ludzi z Zachodu? Pod większością (95%) jego poglądów i uwag podpisałbym się obiema rękami. Może dlatego jest tak zrozumiały, że to właściwie facet, który większość życia przemieszkał na Zachodzie? Po prostu brakowało takiego wyważonego i "europejsko - irackiego" głosu z TAMTEJ strony. Tylko Kapuściński potrafił (mimo że był zawsze gościem) tak dokładnie i bezstronnie przekazać obraz tego czy owego kraju w konflikcie. Przyglądając się tej wojnie i naszemu w niej udziałowi, byłem zażenowany tym, że polskie media i politycy mówili o Iraku, jak o jakiejś kolonii, którą mamy zamiar zająć, a sami kolonizowani nie mają nic do gadania. To takie idiotyczne i infantylne myślenie! Choć głupota u nas ma tradycje - wystarczy tylko przypomnieć sobie LIGĘ MORSKĄ I KOLONIALNĄ z Polski okresu międzywojnia, która miała za cel zdobyć kolonie dla Polski. Albo ten fakt, który ujawnił stosunek naszych żołnierzy do swojego państwa, gdy pozowali na tle AMERYKAŃSKIEJ flagi. Nie uważam, że nażało zostawić Irak swojemu losowi. Niezależnie od motywów, jakimi kierowali się Amerykanie, Irakowi należała się szansa w zamian za te dwie stracone, kiedy po WOJNIE w Zatoce Amerykanie mogli wykopać Saddama na amen albo wtedy, kiedy mogli poprzeć powstanie szyitów. Irkijczycy dzisiaj nadal nie są pewni, czy Saddam nie wróci i dlatego powstaje pewien opór przeciwko Amerykanom - oni po prostu Amerykanom już nie wierzą. Wystarczy przypomnieć sobie pewnego Irakijczycka z filmu w TV o Iraku Saddama, kiedy w pierwszej części nakręconej przed wojną mówił do kamery (co za przewrotność lub głupota reportera), jak kocha Przywódcę i jak straszliwie jest on nieomylny, a w drugiej części pytał tego samego reportera, co miał powiedzieć, kiedy reporter przyszedł do niego z przedstawicielem partii (...) - my, którzy tej schizofrenii społecznej również doznaliśmy - rozumieliśmy go całkowicie - ci z zachodnich mediów - nie. BLOG Z BAGDADU to dla mnie może nie arcydzieło choć napisane wyjątkowo sprawnie i gładko (to właśnie wzbudzało we mnie podejrzenia o inspirowanie przez CIA), ale duża dawka informacji o krajach arabskich. Pozycje, które czytałem z tego kręgu kulturowego dotyczyły dawniejszych czasów lub z obrzeży islamu - np DERWISZ I ŚMIERĆ Mesy Selimowica - bośniackiego muzułmanina chyba z lat 60 tych, AGADIR (autora nie wspomnę) i inne jak choćby SZATAŃSKIE WERSETY (nudne jak flaki z olejem, a ekscytujące raczej dla muzułman), BUSKASZI (autora nie wspomnę) AFGANKA Karli Schafer i inne reporterskie. Mam zamiar posprawdzać jeszcze linki i notatki podane w BLOGU Z BAGDADU, ale to już poza sceną :)
PS. Powyższe pisałem przed złapaniem Saddama. Choć właściwie nic się nie zmieniło.
Po dłuższym czasie przemysleń oceniam książkę niżej (na 3 merliny). Niemniej walor poznawczy jest.
Niestety podejrzenia o udział CIA pozostały
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Recenzja "Gazeta Wyborcza"
Max
Cegielski
Więcej o recenzencie
"Och, moja droga, jak się masz? Wieki cię nie widziałam. - Ostatni raz chyba w Kabulu? (ple, ple) Muszę już pędzić, spotkamy się później w Phenianie, co? - Koniecznie". Taką pospieszną rozmowę zachodnich dziennikarek z hallu bagdadzkiego hotelu przytacza "tajemniczy Irakijczyk" S@lam Pax. Jego pseudonim to oczywiście typowa ksywka internetowa, która przed atakiem na Irak stała się znana całemu światu, a blog, czyli internetowy dziennik autora, okrzyknięto najlepszym źródłem informacji z Saddamowskiego świata. S@lam cały czas jest zjadliwy wobec Zachodu: "Irak został zdjęty z nagłówków. Poszukiwanie nowego konfliktu w toku". Notka pochodzi z 23 kwietnia 2003 r., już dawno przestała być ironiczna. Warto więc przyjrzeć się, co naprawdę wydarzyło się w tym roku w Iraku. Tym bardziej że dwie książki, które już się ukazały (trzecia, Firleja i Kaczmarka, w styczniu pojawi się w księgarniach), przedstawiają odmienny obraz wydarzeń. Pierwsza ukazała się relacja dziennikarzy RMF Jana Mikruty i Przemysława Marca zatytułowana jak dobry film sensacyjny - "Bagdad. 67 dni". Chwytliwy tytuł kryje dosyć banalną treść, dokładnie w stylu stacji, dla której pracują dziennikarze. Polacy, podobnie jak inni wysłannicy mediów w jeszcze Saddamowskim Bagdadzie, nie mogli zdobyć wielu informacji. Większość czasu reporterów, a co za tym idzie i większą część książki, wypełniają opisy zmagań z biurokracją i totalną kontrolą reżimu. Ciężką rękę władzy najbardziej czuć w rozmowach, które polscy dziennikarze prowadzą albo raczej usiłują prowadzić z mieszkańcami miasta. Irakijczycy powtarzają: "Dusze i krew oddamy za Saddama!", dopóki nie zobaczą amerykańskich czołgów na ulicach. Wtedy przez chwilę wołają: "Amerika - OK!", aby tuż po słynnym obaleniu pomnika dyktatora transmitowanym na cały świat zacząć skandować: "Dusze i krew oddamy za Irak!" oraz "Bush - nie! Saddam - nie!". Po obraz Bagdadu w przededniu tzw. wbombardowania w demokrację - jak określa „wyzwolenie” S@lam Pax - lepiej sięgnąć do książki Irakijczyka. Bloger naigrawa się na przykład z „żywych tarcz”, które pojawiły się w mieście. Opisuje reakcje mieszkańców na widok koszulek zachodnich pacyfistów, na których wskutek błędu w arabskiej pisowni znalazł się napis: „Żywe podomki”. Takie sytuacje są niedostępne zachodnim dziennikarzom, którzy wydają się nie dowierzać, że Irakijczycy wcale nie chcą wojny. S@lam Pax rozwiewa jednak ostatnie złudzenia, pisząc w internetowym dzienniku: „Żaden Irakijczyk nie popiera tej wojny (zauważcie, że mówię »wojny «, a nie »zmiany reżimu «)”. "Blog z Bagdadu" w polskim wydaniu książkowym stał się chyba najlepiej opracowanym internetowym pamiętnikiem. Tekst przetłumaczyła Iza Szybilska z Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Arabskiej, które prowadzi słynny portal Arabia.pl. Książkę opatrzył wstępem Marek M. Dziekan z katedry arabistyki, również konsultant całości. W przypisach znajdziemy nie tylko adresy stron, które omawia S@lam, ale i komentarze historyczne i językoznawcze. W porównaniu z Marcem i Mikrutą dużo lepszą robotę dziennikarską (i literacką) wykonała para przyjaciół z dwóch różnych mediów - Marcin Firlej z TVN i Jacek Kaczmarek z Polskiego Radia. Jeżeli ich słynne "porwanie" (a tak naprawdę - zatrzymanie) przez irackie wojska przyczyni się do wypromowania "Szumu skrzydeł Azraela", to dobrze, bo to solidna książka . (...) Ironia niepoprawnych politycznie autorów współbrzmi z S@lamem Paksem. Młody surfer z Bagdadu prawie w każdym internetowym wpisie bezlitośnie obnaża kompletny brak wiedzy Amerykanów (i Europejczyków) o Iraku, świecie arabskim, szyickim i w ogóle muzułmańskim. (...) Ciekawe, czy ktoś uzna za opłacalne wydanie książki o tym nowym etapie "wbombardowywania" demokracji w Irak? Może warto poszukać w sieci nowych wypowiedzi S@lama Paksa?
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji