-
-
Milaczek
- Magdalena Witkiewicz
-
cena:
27,99
zł
-
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Blondyn i Blondyna
Średnia ocena z 8 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Magdalena Kulus
- Wydawnictwo:
-
Wydawnictwo SOL
, Sierpień 2011
- ISBN:
- 978-83-62405-18-3
- Liczba stron:
- 266
- Wymiary:
- 195 x 195 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Magdalena Kulus
Każdy człowiek ma swoje Himalaje. Czasem wyczynem godnym zdobycia Korony Ziemi staje się samodzielna wyprawa na uczelnię albo do Kościoła. Magda Kulus ma zanik mięśni, jeździ na wózku i codziennie zdobywa jakiś Mount Everest. Nieznany obiekt Ale tak jak Hillary miał towarzysza w Szerpie Tenzingu, tak ona ma swojego nieodłącznego Blondyna, Igora. Blondyn jest goldenem retrieverem i "zawodowym" asystentem. Jego zadaniem jest nieustanna pomoc Blondynie. Ich wspólne życie trwa już cztery lata i obfituje w mnóstwo przygód, zabawnych wydarzeń i dramatycznych zwrotów. Proszę się nie obawiać - opowieść Blondyny o Blondynie nie jest w najmniejszym stopniu cierpiętnicza. W końcu oboje mają niebagatelny wdzięk i poczucie humoru - to pozwala im cieszyć się życiem i korzystać z niego jak najpełniej - mimo pewnych, powiedzmy, niedogodności. Mówiąc prościej: oboje lubią się śmiać. W życiu Magdy są, oczywiście, również i ludzie. A jednak coś w tym jest, że zaczęła pisać blog dopiero kiedy poznała Igora.
Książka objęta patronatem Merlin.pl
- Blondyn i Blondyna
- Autor:
-
Magdalena Kulus
Rewelacja!
(2012-03-01)
Do
Sł
Więcej o recenzencie
"Blondyn i Blondyna" jest książka, zbiorem wpisów które ukazały się na blogu Magdy na przestrzeni 2007-2010 roku. Dodatkowo oprócz wpisów które zostały opublikowane w sieci możemy przeczytać komentarze, dopowiedzenia które dodała autorka podczas przygotowywania wersji drukowanej swojej historii. Magdalena opowiada o swojej chorobie z którą musiała się zmagać "odkąd pamięta", o dojrzewaniu o trudach dorosłości. Opisuje jak wygląda jej codzienne życie, ile trudu sprawia jej wykonywanie najprostszych domowych czynności, jak ciężko dojechać jej na uczelnie. Opowiada jak odbierają ją ludzie w jaki sposób udzielana jest jej pomoc. Bardzo duża część książki poświęcona jest czworonożnemu towarzyszowi Magdaleny, psu Igorowi. Dzięki niemu dziewczyna może normalnie funkcjonować, nie potrzebuję drugiego człowieka do pomocy przy codziennych czynnościach, takich jak podawanie leków, przynoszeniu telefonu, podnoszenia rzeczy z podłogi.
Magdalena Kulus jest pełna optymizmu, mimo ciężkiej choroby która ją spotkała nie poddaję się, nie użala się nad sobą. Chcę czerpać jak najwięcej z życia, stara się żyć jak zdrowi ludzie. Ten optymizm widać po każdym wpisie, jest pełna siły i woli walki. Bariery na które bardzo często napotyka, nie są dla niej przeszkodą, zawsze szuka sposobu aby je przezwyciężyć a codzienna walka z przeciwnościami wzmocniła ją. Czytając książkę od razu można spostrzec, że autorka jest bardzo ciepłą, pełna miłości, sympatyczną dziewczyną. Może ona być przykładem, wiele można się od niej nauczyć m.in. pozytywnego nastawienia, nie poddawania się mimo przeciwności, radości życia. Nie mogę nie wspomnieć o Blondynie czyli psie asystencie. Odgrywa on olbrzymią rolę w życiu Magdaleny, jest jej przyjacielem i pomocnikiem. Nie tylko ułatwia jej codzienne funkcjonowanie ale także wnosi do jej życia radość i szczęście. Autorka opisuje jak ważna jest w jej życiu jego pomoc ale także dzieli się z czytelnikami anegdotami i śmiesznymi sytuacjami których sprawcą był Igor.
Ta książka bardzo długo leżała u mnie na półce, nawet nie wiem czemu tak późno po nią sięgnęła. Czyta się ją bardzo dobrze. Jest to przede wszystkim książka, która bardzo długo pozostaje w pamięci. Od razu po jej przeczytaniu nie usiadłam do pisania recenzji, musiała wszystko przemyśleć, poukładać sobie w głowie. Niesie wiele wartości, daje dużo do myślenia.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Brak słów
(2011-10-18)
Paulina
Klos
Więcej o recenzencie
Jestem pod tak ogromnym wrażeniem tej książki, że ciężko mi zebrać myśli i wyrazić to, co wywołała we mnie ta lektura. Magda, autorka i bohaterka książki boryka się z poważną chorobą. Cierpi na rdzeniowy zanik mięśni. Od lat porusza się na wózku i proste, codzienne czynności stanowią dla niej nie lada wyczyn. Jej życie napiera tempa dzięki Igorowi (Blondynowi), biszkoptowemu czworonogowi, który staje się dla niej psem asystującym. Dziewczyna od 2007 roku prowadzi swój blog internetowy, którzy doczekał się wydania papierowego (a właściwie fragmenty bloga).
Tyle słowem wstępu. Teraz czas na moją opinię. Bardzo polubiłam Magdę, jej siłę, optymizm, wiarę w ludzi (ja chyba już jej nie mam), humor, niespożytą energię i radość życia. Jest niesamowita. Wie jak żyć i wyciskać z tego to, co najlepsze, jak z cytryny. Ma oddanych przyjaciół, kochającą rodzinę, pisze doktorat, czynnie udziela się w życiu kulturalnym swojego miasta, a także działa na rzecz innych chorych w fundacji SMAk życia. Piszę z ogromnym poczuciem humoru i dystansem. Zdecydowanie na uwagę zasługuje jej relacja z rodzicami. Oj zazdroszczę jej tak kochających, wyrozumiałych i mądrych rodziców. Dowcipy i miłe docinki jej taty na długo pozostaną w mojej pamięci i ich wspomnienie nie raz, niespodziewanie wywoła u mnie wybuchy śmiechu. Magda uwielbia długie pogawędki ze znajomymi, książki i spacery ze swoim Blondynem. A jaki jest Blondyn? To nad wyraz mądry i troskliwy psiak. Pomaga Magdzie w poruszaniu się po mieście, w ubieraniu się, przynosi jej drobiazgi, otwiera i zamyka drzwi i wiele wiele innych. Oboje pałają do siebie ogromnym uczuciem, które bije z każdej strony książki. Jako pies oczywiście ma jedną cechę. Jest obżartuszkiem, co udowadnia na każdym kroku. Do łez rozbawił mnie fragment, gdzie staje nawet do komunii na mszy, licząc na to, że ksiądz wsadzi mu coś do pyska:)
Magda nie narzeka. Nie lituje się nad sobą. Wymaga od siebie bardzo wiele i na prawdę wiele z siebie daje. Czytając jej zapiski, momentami było mi wstyd za siebie. Czemu? Ile razy zdarza mi się marudzić, lenić, narzekać (oj tak narzekać) zamiast po prostu... działać. To chyba taka cecha narodowa. Ta lektura otwiera oczy na kilka, najistotniejszych spraw. Podziwiam Magdę i uwielbiam jej psa. Od dziś zostałam wierną czytelniczką jej boga i mocno kibicuje jej w walce z chorobą.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Świetna
(2011-10-10)
kamro
Więcej o recenzencie
"Blondyn i blondyna" to wpisy z bloga Magdaleny Kulus nazywanej przez rodzinę i przyjaciół Megi. Megi choruje od wielu lat na zanik mięśni. W zmaganiu się z trudnościami codziennego życia wspierają ją rodzice i ukochany pies - opiekun - golden retriever o imieniu Igor.
Ta książka zawiera niezwykłą wręcz dawkę optymizmu. Jeśli ktoś spodziewał się narzekań na ciężki los osoby chorej i dramatycznych opisów problemów, z którymi musi się ona zmagać, zdecydowanie wybrał nieodpowiednią lekturę. Magdalena sama przyznaje, że została nauczona przez rodziców szczególnego podejścia do rzeczywistości - ma mierzyć się z problemami, zamiast użalać się nad tym, jak trudno jest być osobą niepełnosprawną.
Megi opowiada na przykład anegdotę sprzed kilku lat, dotyczącą barier architektonicznych, na które uskarżają się niepełnosprawni. Gdy miała problem z poruszaniem się na wózku po osiedlu, jej tata pewnego dnia po prostu wybetonował wszystkie zbyt wysokie krawężniki i dorobił do nich podjazdy. Nie narzekał, nie robił problemów. Magda podchodzi tak samo do kwestii niskopodłogowych autobusów - kierowcy nie zawsze są chętni, by otwierać platformy, niezbędne inwalidom. Autorka pisała więc skargi tak długo, aż zaczęto respektować jej prawa.
Przede wszystkim bowiem Megi nie ma najmniejszego zamiaru rezygnować z normalnego życia. Chce pracować, spotykać się z ludźmi. Skończyła studia magisterskie na Wydziale Filologii Polskiej, obecnie rozpoczęła studia doktoranckie. Chodzi do teatru, na spotkania autorskie, spotyka się z przyjaciółmi. Działa w stowarzyszeniu SMAk Życia, które wspiera osoby z rdzeniowym zanikiem mięśni. A w tym wszystkim towarzyszy jej Igor.
Każdy kto miał kiedyś psa - a szczególnie goldena retrievera (ja akurat mam) - uśmiechnie się, czytając o rozmaitych wybrykach Igora. Bo mimo tego że Igor jest psem szkolonym, wytresowanym specjalnie, by pomagać osobie niepełnosprawnej, nadal pozostaje jednak rozrabiającym żarłokiem, który nie potrafi się oprzeć psim chrupkom. Megi z humorem opisuje rozmaite wybryki Igora. A to zaczepi on profesora podczas wykładu, a to zacznie hałasować przez sen podczas spotkania autorskiego z Normanem Daviesem, a to zapoluje na czekoladki pozostawione w dostępnym dla niego miejscu... Magda jednak kończy swoją książkę słowami: "Ajki przekazał mi wiele życiowych prawd, odmienił moje życie i moją codzienność."
"Blondyn i blondyna" to książka przesympatyczna i pełna ciepła. Gorąco polecam zapoznanie się z nią oraz blogiem autorki.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Blondyn i Blondyna
(2011-09-20)
Katee87
Więcej o recenzencie
"Blondyn i Blondyna" to książka blog, a że blogów zawierających cudze wspomnienia unikam jak ognia (niestety nie kojarzą mi się zbyt dobrze) to i do lektury podchodziłam dość sceptycznie. Moje negatywne nastawienie zniknęło bardzo szybko, już po pierwszych stronach nie mogłam oderwać się od lektury.
To zadziwiające jak życie drugiego człowieka może nas pochłonąć.
Magda Kulus jeździ na wózku, ma zanik mięśni. Od dziecka zmaga się ze swoją niepełnosprawnością, wielokrotnie walczyła o swoje życie i zdrowie. Mimo, że nie jest rozpieszczana przez los, nie traci pogody ducha i wiary w drugiego człowieka. Nie zamyka się w domu i nie użala nad sobą, codziennie pokonuje przeszkody, które zniechęciłyby niejednego człowieka. Realizuje się zawodowo i społecznie, jest duszą towarzystwa i bez problemu zyskuje sympatię wszystkich dookoła.
Nieodłącznym towarzyszem Blondyny w zmaganiach z codziennością jest Blondyn, Igor - pies asystujący.
Do tej pory psy asystujące kojarzyły mi się tylko i wyłącznie z towarzyszami osób niewidomych, nie miałam pojęcia, że takie psy mogą być również pomocne osobom z innymi rodzajami niepełnosprawności. Dziękuję Pani Magdzie za uświadomienie :)
Igor towarzyszy Magdzie dosłownie wszędzie, nie odstępuje jej nawet na krok, jest mile widziany na uczelni, w bibliotece, nawet w kościele (choć uzyskanie pozwolenia nie było takie łatwe) i tak samo jak Blondyna jest duszą towarzystwa, rozchwytywany przez wszystkich przyjaciół i znajomych nigdy nie zostaje pozostawiony sam sobie.
Książka ta bawi i wzrusza jednocześnie. Magda opisuje swoje życie z Igorem nie pomijając nawet tych przykrych sytuacji, które niestety również się zdarzają. Momentami czytałam z niedowierzaniem, skąd ta kobieta znajduje siły na walkę z codziennością i przeciwieństwami losu? Każdy z nas powinien brać z niej przykład.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
"Po pierwsze marzyć, a po drugie spełniać marzenia"
(2011-09-08)
Kasia P
Więcej o recenzencie
Właściwie tytuł wskazuje głównych bohaterów - Blondynę i Blondyna, człowieka i psa, ale to tylko bardzo powierzchowne stwierdzenie. W rzeczywistości czytelnik ma okazję poznać niezwykłą przyjaźń, u podstaw której leży chęć niesienia pomocy - właśnie chęć, a nie coś przymusowego. Sympatia wzajemnych kontaktów jest widoczna w słowach opisujących Igora, bo to prawdziwe imię psa opiekuna Magdaleny Kulus, również nazywanego Królewiczem. Czasem mówimy, iż ktoś ma szczęście do ludzi, a może trzeba by powiedzieć, że to los dał szansę ludziom i na ich drodze życiowej postawił kogoś - w tym wypadku autorkę tej książki. Nie jest ona tylko stroną biorącą, ale przede wszystkim równie wiele, jak nie więcej, dająca innym z siebie. Czytanie o codziennych sprawach może wydawać się nudne, jednak w przypadku "Blondyna i Blondynki" pozytywna energia i humor powodują, że lektura mija niepostrzeżenie. Oczywiście są też wspomniane mniej pogodne chwile, kiedy los dotkliwie przypomina o negatywnych swoich stronach, jednak w takich momentach bohaterka nie jest sama, lecz w gronie bliskich.
Każda przeczytana historia pozostaje w mojej pamięci jako słowo klucz, który otwiera szufladę wspomnień gdy na swej drodze spotykam coś pokrewnego, przynajmniej moim zdaniem. Po tej lekturze jeden wyraz zyskał nowe znaczenie - przyjaciel. Wiem kim są dla mnie moje bratnie dusze, jednak czy umiałabym opisać ich tak jak autorka, że nie są tylko imionami, ale żywymi osobami?
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Bez biadolenia!
(2011-09-06)
Anna Jurczyk
Łowisko Książek
Więcej o recenzencie
Słoneczna, radosna okładka z wiosennym zdjęciem. A na nim tytułowi Blondyn, czyli pies-asystent Igor oraz Blondyna, czyli Magda, jego pani. Forma tej książki jest niezwykle prosta - to zapiski z bloga, które Magdalena Kulus zaczęła pisać po tym, jak w jej życiu pojawił się Igor. Przyjaciel, pomocnik, nocny ogrzewacz (czasem do spółki z kotem Łatkiem), radość życia porośnięta złocisto-biszkoptowym psim futrem. To pełna pogody ducha historia młodej kobiety, która żyje ze swoją niepełnosprawnością wywołaną przez zanik mięśni. Żyje, a nie używa jej jak tarczy do walki ze światem. Uczy się, pracuje, przemierza kilometry, żeby studiować, a potem pisać doktorat, żeby chodzić na koncerty, do teatru lub do ulubionej pizzerii. Budzi podziw i szacunek, bo jednocześnie ma zbyt mało siły, by podnieść odchyloną głowę czy sięgnąć po długopis, który upadł na podłogę.Tym, co dominuje w tej opowieści, jest siła charakteru Magdy i jej pasja życia. Nawet mimo tych ciężkich chwil (a zdarzają się niestety), kiedy jej organizm odmawia posłuszeństwa i choruje, a przyszłość zdaje się rysować w ciemnych barwach. To dobra odtrutka dla jęczących i niezadowolonych. Dla tych, którzy marzą, ale boją się spróbować. Podpowiedź dla tych, od których wiele zależy, ale bywa, że brak im odpowiedniej wiedzy. I świetna lektura dla tych, którzy tak jak autorka wierzą, że chcieć to móc.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Niezwykła
(2011-08-18)
Marianna1
Więcej o recenzencie
Niewielka, pięknie wydana książka. Przeczytałam ją jednym tchem. Jak wielkie przesłanie kryje się w tej niezwykłej opowieści. Opowieści o życiu, w którym normalne czynności stają się wyzwaniem. Magdalena Kulus – Blondyna, ma zanik mięśni, często musi zmagać się z bólem, spędza sporo czasu w szpitalach, ale... ale jej radość życia, służenie pomocą innym, optymizm, wdzięk i wspólne przygody z jej przewodnikiem i przyjacielem Blondynem – uśmiechniętym goldenem retrieverem sprawiają, że trudno się od tej opowieści oderwać.
Ta książka pomaga zatrzymać się na chwilę...
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji