-
-
Above
- Mad Season
-
cena:
24,99
zł
-
-
82-85
- Republika
-
cena:
19,49
zł
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Bloodflowers
Średnia ocena z 6 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
The Cure
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, 2000
- Nr katalogowy:
- 5431232
- Sprawdź inne tytuły:
-
The Cure
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Out Of This World |
|
| 2. Watching Me Fall |
|
| 3. Where The Birds Always Sing |
|
| 4. Maybe Someday |
|
| 5. The Last Day Of Summer |
|
| 6. There Is No If... |
|
| 7. The Loudest Sound |
|
| 8. 39 |
|
| 9. Bloodflowers |
|
- Bloodflowers
- Wykonawca:
-
The Cure
Powrót do źródeł?
(2008-04-21)
Davidowicz
Więcej o recenzencie
Płyta zapowiadana przez Roberta Smitha jako powrót do klimatów z "Pornography" i "Disintegration". Czy słusznie? Trudno się o to spierać, myślę że czas pokaże. Na pewno należy ją zaliczyć do mroczniejszego oblicza "The Cure". Zaczyna się od "Out Of This World", to dobre wprowadzenie w klimat płyty. Już wiemy, że będzie rządził smutek i melancholia. Drugi, najdłuższy na płycie (11 minut) "Watching Me Fall" to zdecydowanie cięższe klimaty. Wszystko ma tu czas się rozwinąć i wybrzmieć. Jednak z upływem czasu zaczyna nużyć swoją monotonnością. Następne utwory to takie solidne granie do jakiego przyzwyczaił nas ten zespół, aż docieramy do "The Last Day of Summer". I już wiemy, że nie będzie ładniejszej melodii i słów na tej płycie. Zdecydowanie cięższe brzmienie mamy w 39. To jakby zapowiedź tego w jakim kierunku zespół podąży na następnej płycie. Na koniec mamy utwór tytułowy, w którym jest wszystko za co kochamy "The Cure". Spokojne budowanie klimatu, smutek i zrezygnowanie w głosie Roberta, później robi się bardziej ekspresyjnie i tak już pozostanie do końca. Ostatni wielki utwór tego zespołu? Czas pokaże...
(6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dość miłe zaskoczenie...
Piotrek
Koderski
W tym albumie znalazłem wszystko, co chciałem. Ciekawe brzmienia, melodyjność, powrót do "świata marzeń i snów". Zgadzam się, że jest to najlepszy album w dorobku The Cure. Równie isnteresujący jest dla mnie krążek "Wish" i "Disintegration", ale one nie mają już takiej siły przebicia jak "Bloodflowers". Smith po raz kolejny udowodnił, że nie gra muzyki obciachowej, jak ją wielu nazywa. Ten wewnętrzy spokój albumu, klimat bardzo dobrze nadają się na pochmurne dni. Który utwór jest najlepszy? Prawie wszystkie. Mnie najmniej podoba się "39", praktycznie zawsze go omijam. Fajnie, że taki krążek w ogóle ukazał się na rynku, traktuję go jako formę przeprosin Smitha za przyszły album "The Cure", który jest równie dziwny, jak wspomniany "Pornography". Oby więcej takich płyt...
(3 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji