Live Chat
x

Serwis używa cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z Polityką Cookies.

Koszyk pusty

ODBIERZ ZA 0ZŁ - ZERO UKRYTYCH KOSZTÓW - DOSTAWA W 24H
PODRĘCZNIKI W 3 KLIKI - DOSTAWA ZA 0ZŁ
Bony na zakupy w Merlinie
Napisz do nas Zadzwoń do nas
tel. +48 (61) 628 66 00
fax. +48 (22) 321 91 92

Opis produktu

Bóg urojony

Richard Dawkins  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

Numer katalogowy: 0901266
okładka: twarda
nośnik: druk
liczba stron: 520

Kwiecień 2011 - W Bogu urojonym Dawkins nie pisze (przynajmniej nie bezpośrednio) o biologii. "Bohaterem" jego książki jest religia i relacje między nauką a wiarą. Dawkins z całą mocą swojej wiedzy, talentu i intelektu wprost i bezpośrednio odrzuca religię i wszelkie jej roszczenia (między innymi, a może... Więcej

Produkt niedostępny
Do przechowalni

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij

- polecamy

Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...

Inni klienci oglądali również...

    Pełny opis produktu: Bóg urojony

    Średnia ocena 3,98 na 5 z 56 recenzji   (Dodaj własną)

    Autor:
    Richard Dawkins
    Wydawnictwo:
    CiS , Kwiecień 2011
    ISBN:
    978-83-61710-98-1
    Liczba stron:
    520
    Wymiary:
    120 x 195 mm
    Sprawdź inne tytuły:
    Richard Dawkins
    W Bogu urojonym Dawkins nie pisze (przynajmniej nie bezpośrednio) o biologii. "Bohaterem" jego książki jest religia i relacje między nauką a wiarą. Dawkins z całą mocą swojej wiedzy, talentu i intelektu wprost i bezpośrednio odrzuca religię i wszelkie jej roszczenia (między innymi, a może przede wszystkim, urojenie teistów, że to religia jest źródłem moralności). Zaczyna od tego, że ukazuje fałsz założeń logicznych wierzeń religijnych, a potem - między innymi - pisze o ewolucyjnych korzeniach teizmu. Dawkins nie oszczędza bogów we wszelkich ich postaciach - kieruje ostrze swej krytyki zarówno przeciw cierpiącemu na obsesję seksualną krwawemu tyranowi Starego Testamentu, jak i przeciw znacznie łagodniejszemu (acz wciąż nielogicznemu) "Boskiemu Zegarmistrzowi", "odkryciu" oświeceniowych myślicieli. Rozpoczyna swą krytykę od logicznej wiwisekcji najczęściej przywoływanych argumentów za istnieniem Boga i na ich podstawie wykazuje, że jakakolwiek Istota Najwyższa jest bytem w najwyższym stopniu nieprawdopodobnym. W kolejnych rozdziałach możemy przeczytać o tym, w jaki sposób religia - a raczej wszelkie religie (rozróżnienie między krzyżem, gwiazdą Dawida a półksiężycem ma dla Dawkinsa znaczenie drugorzędne) - staje się obfitą pożywką dla wojen, niewyczerpanym źródłem bigoterii i dyskryminacji oraz narzędziem upośledzenia dzieci. Fascynującą lekturę stanowią rozdziały, w których Dawkins - tym razem jako biolog - poddaje miażdżącej krytyce dorobek nowych kreacjonistów, czyli (pseudo)naukowe ataki na ewolucjonizm.

    Wniosek Dawkinsa jest jednoznaczny - religia (której kreacjonizm i różne teorie "inteligentnego projektu" są nieodrodnymi dziećmi) jest nie tylko nielogiczna. Jest szkodliwa, czasem wręcz śmiertelnie niebezpieczna, a obowiązkiem uczonego i humanisty jest zwrócić na ten fakt uwagę. Religie dość już narobiły zła, konkluduje Richard Dawkins, pora by wreszcie nauka zajęła należne jej miejsce. Pora też, by ateiści "ujawnili się" - ateizmu nie można się wstydzić; to cnota, nie skaza.

    Recenzje naszych klientów Napisz własną recenzję

    Bóg urojony
    Autor:
    Richard Dawkins

     Więcej o recenzencie

    Dla każdego ()
    Ocena 5 na 5  

    Pozycja obowiązkowa dla otwartych umysłów. Czasem trochę za bardzo Dawkins próbuje przekonać do swojej racji ale z drugiej strony jeśli ktoś jest mocno przekonany do swojej racji to prowadzi z kimś tzw "burzliwą dyskusję" podnosi głos, żywo gestykuluje, emocjonuje się przy tym maksymalnie. Dawkins namawia by zadawać pytania i nie wierzyć ślepo w to co inni nam wmawiają ja się pod tym podpisuję. Zapewne znajdą się książki które będą opowiedzią na "Boga urojonego" Dawkinsa (jedna już została napisana przez niejakiego Pawła Bloch) i pewnie będą równie emocjonalnie napisane tylko że przez kogoś z drugiej strony barykady, kto wierzy i z kolei do swoich przekonań będzie namawiał i OK, chodzi o to żeby poznawać opinie wielu stron na temat religii i wyrobić sobie swoją własną.

    (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna? Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!  Więcej o recenzencie

    Literacki koniec uprzywilejowania zabobonu ()
    Ocena 5 na 5  

    Niezmiernie błyskotliwy jest profesor Dawkins. Przypomina mi w swej najbardziej kontrowersyjnej książce osamotnionego ławnika z "Dwunastu gniewnych ludzi", który tak długo zadaje pytania każdemu z pozostałych jedenastu, dopóki nie wykaże, iż przeczą sobie samym, gubią się w zeznaniach. "Bóg urojony" to wybór genialnych, wyważonych argumentów, które odpierają quasi-merytoryczny sens argumentów religii, ośmieszając niejednokrotnie - acz w sposób mało kąśliwy; sam Dawkins zaznacza pod koniec Rozdziału 1., iż jego celem nie jest urażanie kogokolwiek, ale też nie zamierza "obchodzić się z religią w jedwabnych rękawiczkach" - to, co w dokumencie telewizyjnym swego autorstwa, "Wrogach rozsądku", nazwał "zabobonem". Profesor ten, twórca pojęcia memu, wybitny genetyk i ewolucjonista przedstawia w klarowny i rzetelny sposób, z użyciem kwiecistego, acz zrozumiałego języka, postawy znanych uczonych z historii (Einsteina, Hawkinga etc.) i ataki w nich skierowane, gdy ci śmieli sprzeciwić się przesądowi. Jego polemika z wielkimi i małymi religiami (a tu warto zaznaczyć Dawkinsowy rozbrat pojęcia "bogów" panteistycznych wybitnych uczonych i bogów z teistycznych religii) okazuje się tak dobitna, szczegółowa i dopracowana, że nie sposób doszukać się tu niedociągnięć i luk, choć nawet polscy autorzy, o zgrozo, próbowali - jedynie się ośmieszając. Profesor Richard Dawkins wyświadcza nam, czytelnikom, przysługę - daje nam szansę stawienia czoła temu, w czym nas nierzadko wychowywano. Cytuje i opisuje, byśmy spróbowali popatrzeć jego oczami, oczami doświadczonego życiowo racjonalisty i genialnego naukowca, na problem Boga, który nadając wierzącym przesadne przywileje, zawojował światem, choć - co Dawkins sumiennie udowodnił - istnieć nie ma prawa. C'est magnifique!

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna? Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

     Więcej o recenzencie

    To rozkosz dla umysłu w kraju tępego religijnego wzroku i prymitywnych słów ()
    Ocena 5 na 5  

    Dawkins, powiem krótko jest dla mnie uosobieniem prawdziwego człowiekiem, dla którego nauka jest sensem życia. Katolikowi wiedza jest nie potrzebna, gdyż przecież wszystko ma wyjaśnione, umrze i pójdzie do nieba.

    (7 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna? Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

     Więcej o recenzencie

    Pięknie napisana, ale płytka merytorycznie... ()
    Ocena 3 na 5  

    Jak czytać „Boga urojonego” aby nie stracić wiary?, albo: Jak nie stracić wiary po przeczytaniu „Boga urojonego”. Takie pytania zadają sobie pewnie wszyscy, którzy zetknęli się z najnowszą książką Ryszarda Dawkinsa - znanego brytyjskiego biologa ewolucjonisty. Autor wyraża w niej przekonanie, że Bóg nie istnieje i jest tylko natrętnym, szkodliwym urojeniem, wiara w Boga, to niczym nieuzasadniony, irracjonalny proces nie - myślenia, natomiast religia to tylko zwykły zabobon nie posiadający żadnych racjonalnych podstaw i który wpędza ludzkość w obłęd wojen religijnych, nietolerancji i terroryzmu. Dawkins chlubi się ze swojego ateizmu i uzasadnia go faktem, iż wszelkie zjawiska oraz fakty kojarzone dotychczas z takimi czy innymi przejawami transcendencji w świecie, jesteśmy dziś w stanie uzasadnić racjonalnie - to znaczy - przy pomocy nauki. I tak, czytelnik dowiaduje się, że nauka dziś jest w stanie wskazać naturalne przyczyny: religii jako takiej, moralności, powstania życia a nawet doświadczeń mistycznych. Co więcej, wszystkie nadprzyrodzone zjawiska, które zwykło się określać mianem cudów, okazują się być jedynie pewnymi mało prawdopodobnymi wydarzeniami, które w szerszej perspektywie czasowej są nie tylko prawdopodobne, ale są wręcz nieuniknione. Dawkins we wstępie do książki, wyraża nadzieję, że każdy człowiek wierzący, po jej przeczytaniu - stanie się ateistą, i trzeba przyznać iż robi wszystko co w jego mocy, aby taki skutek osiągnąć. Deklarując bowiem otwartą wrogość względem religii, w szyderczym tonie charakteryzuje ją w sposób bardzo wybiórczy: prezentując patologię jako normę, skrajność jako centrum a ekscentryków jako główny nurt.

    (2 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna? Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

     Więcej o recenzencie

    Niestety książka nie jest podróżą a raczej marszrutą wytyczoną twardymi poglądami ()
    Ocena 2 na 5  

    Rozczarował mnie Richard. Na siłę nagina do swoich poglądów, pisze tendencyjnie i czytanie tej książki z klapkami na oczach wykrzywia rzeczywistość. Mimo to jest wiele ciekawych spostrzeżeń, jedne trafne inne do dyskusji. Polecam do przeczytania, ale nie uważam by była to książka przełomowa. Z pewnością pobudza do myślenia, ale nie można dać się uwieść płynności pisania i humorowi autora bo pisze o rzeczach tak ważnych, że każdy winien postarać się przeanalizować podane treści z własnymi doświadczeniem życiowym. Niestety odniosłem wrażenie, że napisana "pod publikę". Przekonanych nie trzeba przekonywać wystarczy ich karmić i to robi autor. Z pewnością przyda się na pewno zapoznać; by móc rozpocząć własną przemyślaną drogę; dla porównania z twórczością Michała Hellera.

    (2 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna? Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

     Więcej o recenzencie

    bez wahania ()
    Ocena 5 na 5  

    Wiele opinii, trudno dołożyć coś nowego ale jak mówią, tego nie było bo ty tego nie napisałeś (zdaje się, że Wisława Szymborska w "Listach literackich"). Nie ma w tej książce niczego. Nie ma w niej niczego, na płaszczyźnie teologicznej, do czego średnio inteligentny wolnomyśliciel nie doszedłby w rozważaniach sam (oczywiście znając nieco literaturę Biblii, wypowiedzi teologów, sens dogmatów i śledząc wypowiedzi osób środowiska religijnego i życie kościołów z ich ... próbą dostosowania do pociągu nauki, na który wiecznie się spóźniają). Ta książka posiada jednak ważną zaletę. Jej wartością jest dosyć dogłębna analiza zdarzeń, zachowań, i beletrystyki zawartej w Biblii. Zgodnie z tym co wstępnie napisał autor, daje ona argumenty ludziom, którzy chcieliby bronić swojego niereligijnego/ateistycznego podejścia do życia. Ta książka ma wartość, bo w przeciwieństwie do literatury religijnej pobudza na badania, zmusza i zachęca do myślenia i nie przyjmowania niczego ... na wiarę :)

    (7 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna? Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

     Więcej o recenzencie

    Porażka ()
    Ocena 1 na 5  

    Pewnym znakiem naszych czasów i wolności słowa jest fakt, że każdy może napisać książkę w stylu "coś mi się wydaje więc tak musi być" i popierając to jednostronnie i subiektywnie dobranymi, dowodami uznać to za pewnik, a do tego jeszcze być uznanym za "najwybitniejszy umysł naszych czasów". Tak właśnie jest z Richardem Dawkinsem i jego książką. Zaczyna się nieźle - rozdział "Nędza agnostycyzmu" i nieco zwierzeń autora stoi na niezłym poziomie i jest napisane humorystycznym, ciętym językiem. Stawia kilka dość interesujących tez na temat ludzkiej potrzeby wiary i katolickiej "mitologii". Dalej niestety jest już tylko gorzej. Profesor wyraźnie bowiem "Takie widzi świata koło, jakie tępymi zakreśla oczy". Wskazuje na głupotę i okrucieństwo Starego Testamentu, jakby naprawdę nie wiedział, że jest on jedną wielka metaforą losów narodu żydowskiego i oczekiwania na Mesjasza. Następnie - dla odmiany, wykazuje się komiczną wręcz nieznajomością przesłania Nowego Testamentu i nauk Chrystusa. Cytuje jako dowód zacofania krajów zachodnich wypowiedzi religijnych fundamentalistów i fanatyków, których w samej Polsce jest, jak wiadomo, więcej niż burdeli w Amsterdamie. Interpretuje dowolnie na swoją korzyść różne śmieszne wręcz fakty choćby "wielki eksperyment modlitewny" jakby naprawdę sądził, że jest dość mądry aby oszukać samego Boga. Wykazuje się ogromną pogardą i "pobłażliwym zrozumieniem" dla ludzi wierzących. Wszystko to jednak nic przy ostatnim rozdziale, który sprawia wrażenie napisanego na w 15 minut na kolanie, w dodatku po pijaku. Autor wyraźnie nie radzi sobie ze znalezieniem pocieszenia dla niewierzących, stawia udowodnioną jednostkowym przykładem tezę, że "wierzący najbardziej boją się śmierci" jakby nie widział choćby ostatnich chwil Jana Pawła II. "To że ludzie w coś wierzą niestety nie czyni tego prawdziwym". Prawda, panie profesorze. Nie czyni tego jednak także nieprawdziwym. Na koniec przytacza pseudointelektualne dysputy Bertranda Russella o chrześcijaństwie (ten, ze swoimi interpretacjami Ewangelii z pewnością musiał trzymać Biblię do góry nogami). Sam przyznaje, że "być może faktycznie nasze życie nie ma sensu". Podaje jeszcze przykład siedmiu śmierci, o których pisał Szekspir (komedia, zważając na fakt, że Szekspir był anglikaninem bądź katolikiem, ale na pewno chrześcijaninem i to z bardzo konserwatywnej rodziny). Na koniec promuje jeszcze eutanazję jako przykład godnej śmierci. Cała książka aż kipi od podobnych politycznie poprawnych sloganów. Autor nie analizuje już Koranu (strach?), przemilcza wszelkie pozytywne strony religii. Kolejne dzieło dla klasycznych czytelników takich badziewi - bezrefleksyjnych półinteligentów, mających się za "myślących trzeźwo, patrzących krytycznie i racjonalnie na świat intelektualistów". Na szczęście oni też do Pisma Świętego nie zajrzą żeby sprawdzić czy autor aby się nie pomylił. Fundamentalny ateizm ma więc swego mesjasza - jest nim pan Dawkins, wybitny umysł, nie zauważający oczywistego faktu, że podstawą każdej wiary jest wiara. Nie radzi sobie nawet ze sławnym "zakładem Pascala". Jeśli tak powierzchowny i jednostronny gniot ma być dla współczesnego świata "jak łyk świeżego powietrza" to ja dziękuję. Wolę nadal oddychać spalinami chrześcijaństwa. Wstyd.

    (1 z 27 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna? Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

     Więcej o recenzencie

    To książka o głupocie, a nie o Bogu ()
    Ocena 2 na 5  

    Książka i jej tytuł jest nieporozumieniem. Podobnie jak treść dyskusji jaką wywołuje. Kwestia Boga nie jest zależna od poziomu intelektualnego czy wiedzy osoby wierzącej albo niewierzącej. Dawkins dobiera argumentacje ludzi, którzy nie potrafią właściwie uzasadniać swoich poglądów. Książka jest więc konfrontacją typowego naukowca - ateisty, ze specjalnie przez niego samego wybranymi, wygodnymi do zwalczenia poglądami. Prezentuje spotkanie rozumu i głupoty. Podobnie mógłby zrobić każdy wykształcony wierzący, dobierając poglądy lub ich realizację przez komunistów w ZSRR. Tam wiara w Boga na pewno nie była uprzywilejowana. Wiara jest jedną z form reakcji - odpowiedzi na zagadkę naszego istnienia na Świecie. Nauka nie daje wyczerpującej odpowiedzi, a ateizm jest też tylko jedną z nich. Nie gwarantuje wolności myślenia, gdyż taką wolność może obudzić dana jednostka w sobie. Wymaga to pracy intelektualnej, wyobraźni i ogromnej tolerancji. Książka Dawkinsa nie jest jej świadectwem. Szkoda, że tak doskonały naukowiec, ewolucjonista zajmuje się problemami filozoficznymi do których nie jest przygotowany. Rozumiem jego zniecierpliwienie przekornymi poglądami antyewolucjonistów, ale starając się z nimi dyskutować przeholował i wpadł w zastawioną przez nich pułapkę.

    (3 z 13 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna? Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

     Więcej o recenzencie

    Religia - zbiorową halucynacją ()
    Ocena 5 na 5  

    Poglądy z jakimi zetknąłem się czytając "Boga..." nie były dla mnie niczym nowym, przynajmniej większość z nich. Jednak cały temat przedstawiony w sposób tak szalenie inteligentny, agresywny ale bez chamstwa, cierpliwy i trzeba to powiedzieć - pełen pasji powoduje, że książka ta stała się już w trakcie czytania jedną z moich ulubionych. Najbardziej podobało mi się w jaki sposób Dowkins pokazuje tę całą, niewyobrażalną (Wiem, wiem, że to oklepane!) hipokryzję religijną. Podaje mnóstwo przykładów. Mi najbardziej podoba się ten, w którym pokazuje (udowadnia), jak człowiek tak mocno związany z naturą (o wiele mocniej niż z religią, choć się do tego nie przyzna) niejako "wybiera" sobie, którą to część Biblii należy zapomnieć (bo życie byłoby wtedy zbyt niewygodne, gdyby było aż tak surowe) a którą z kolei należy "propagować" i jej znaczenie podkreślać...

    (10 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna? Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

     Więcej o recenzencie

    Urojenia Richarda Dawkinsa ()
    Ocena 5 na 5  

    Rozpoczynałem z lekturę z obawą, że nie dam sobie rady z argumentacją autora - znanego z tego, że za pomocą rozumu obalił deistyczne przesądy - i zostanę zmuszony do uznania jego punktu widzenia za swój. No i - pełne rozczarowanie! "Bóg urojony" to intelektualne badziewie, żenada i kompromitacja! Polemika z kreacjonizmem - tu owszem znalazłem kilka wartościowych stwierdzeń. Najważniejsze z nich to polemika z tzw. zasadą antropiczną - autorowi niewątpliwie udało się wykazać, że z.a. nie stanowi argumentu na rzecz Inteligentnego Projektu. I co z tym robi? Niemal automatycznie czyni z niej argument na rzecz materializmu! Tymczasem nie trzeba długo się zastanawiać, by zauważyć, że zasada antropologiczna nie ma w ogóle żadnej wartości dowodowej, w gruncie rzeczy sprowadzając się do trywialnego stwierdzenia - "jeżeli jest tak, jak jest, to znaczy że tak być musiało". Dawkins całkiem inteligentnie to wykazał (o ile to jego własne przemyślenie), tyle że tego, biedak, nie zauważył - chyba że nie chciał zauważyć (co już kasowałoby jego naukową reputację). O ewolucji pisze ciekawie, widać że się na tym zna - tylko po co? Obrona teorii ewolucji w kontekście pytania o Boga jest zabiegiem zbędnym, gdyż ewolucja całkowicie mieści się w planie Stworzenia; nawet Watykan to oficjalnie przyznaje. Natomiast p. Dawkins dokonuje kroku zaiste dziwnego - czyni z darwinizmu ideę całkowicie fundamentalną, rozciągając ją na całą historię wszechświata od Big Bangu poczynając! Dobór naturalny wśród cząstek elementarnych - zaiste egzotyczny pogląd! Po ewolucyjnych elukubracjach przechodzi do boju w myśl jednej z naczelnych zasad swej pracy: to na religii ciąży obowiązek udowodnienia, ze Bóg istnieje. No i w tym momencie jest już skazany na sukces - bo czy kto słyszał, by religia zajmowała się udowadnianiem, ze Bóg istnieje? Na platformie jakiejkolwiek religii pytanie to jest z natury bluźniercze ale Dawkinsowi to nie przeszkadza. Przeciwnie, pomaga, bo gdyby stanął w szranki z właściwym polemistą - czyli światopoglądem - bój byłby znacznie trudniejszy. Stawianie na jednej płaszczyźnie religii ze światopoglądem to chyba największe intelektualne nadużycie tej książki - bo najtrudniej zauważalne dla przeciętnego czytelnika. Zabieg ten pozwolił mu ustawić sobie przeciwnika do bicia w sposób gwarantujący wygraną. Szkoda tylko, że zrobił to w tak żałosnym stylu, wybierając sobie co smakowitsze wyjątki ze Starego Testamentu oraz prezentując wypowiedzi religijnych oszołomów, których na świecie nie brak. Ta cześć książki to po prostu żenada, bliższa zrzędzeniu baby na targowisku niż wypowiedzi myśliciela. Natomiast nie ma w książce prawie ani słowa o światopoglądowych konsekwencjach odkryć współczesnej fizyki, ani też o twierdzeniu Goedla i jego światopoglądowych następstwach. W sumie - warto przeczytać ale tylko po to, by przekonać się jak beznadziejnie słaba jest argumentacja ateisty, w nauce widzącym konkurencję dla Pana Boga.

    (30 z 70 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna? Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Pokaż wszystkie recenzje (56)