Warszawa, wczesna jesień 1928 roku. Stolica przygotowuje się do uroczystych obchodów 10. rocznicy odzyskania niepodległości. Tymczasem marszałkiem Piłsudskim zaczyna interesować się tajemnicza sekta okultystów-patriotów. Ochrona podejrzewa przygotowania do zamachu, ale jest bezsilna wobec ogromnych zakulisowych wpływów elitarnej organizacji. O wyjaśnienie sprawy proszony jest "człowiek spoza układu", świeżo awansowany nadkomisarz Jerzy Drwęcki, który dopiero wrócił z podróży poślubnej do Włoch i Austrii. Drwęcki spotyka starych towarzyszy broni ze Lwowa, ale dawna
lojalność wystawiona zostaje na ciężką próbę. Do tego warszawską policję wodzi za nos ekscentryczny angielski detektyw sir Reginald Pulteney, który nie wiadomo po co przybył do Polski. Zaczynają ginąć ludzie. Sytuacja staje się tragikomiczna, zwłaszcza gdy w sprawę zostaje wplątany młody, dobrze zapowiadający się prawnik i pisarz Witold
Gombrowicz. Klucz do zagadki znajduje się w kawiarni Ziemiańska, tylko jak skłonić do współpracy z policją Franciszka Fiszera?
I Piłsudski z grobu wstanie...
(2007-06-21)
Marzena
Kowalska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Właściwie w formie tej historii nie ma nic nowego. Ot, lekka kryminalna zagadka, jakby mgnienia z przeszłości. I to takiej, nader niedalekiej chronologicznie, jak i geograficznie (w zależności gdzie kto czyta?). Bo przecież mamy 1928 rok. Warszawa. Młody nadkomisarz Jerzy Drwęcki, który właśnie powrócił z podróży poślubnej, z jeszcze wstydliwie zarumienioną małżonką, od razu porwany zostaje w wir pracy. I to jakiej! Chronić należy, w tę dziesiątą rocznicę odzyskania niepodległości, samego marszałka. Tylko dziwnym się wydaje, że przed magią i... babami! Ano taka jakaś moda zawitała do polski, że baby parają się okultyzmem i w imię patriotyzmu chcą się Piłsudskiego pozbyć. Tylko dlaczego? I co robi tutaj ten dziwaczny, ekscentryczny Anglik? Wszystko ma wyjaśnić specyficzna para, bo nadkomisarz Drwęcki od razu sobie z więzienia przyjaciela wyciągnie. I to kogo - Lwowiaka. A z tym obywatelem, to już ubaw będzie po pachy. Do tego jeszcze te gromady kobiecości wszelakiej... no nie wiem czy panowie sobie bez pomocy szanownej małżonki, poradzą. Konrad T. Lewandowski ma to do siebie, że na szkielecie kryminalnej historii osadza, nader sprawnie, różnorodne elementy poboczne, jednocześnie nie gmatwając fabuły. U niego wszystko płynie, ma swoje miejsce i nie opuszcza wyznaczonych rewirów. Wspomnienia wojenne przyjaciół, lęki małżeństwa, ale przede wszystkim ulotny urok dawnych lat, jak ze starego kina. Znajdzie się tu miejsce na charakterystyczną szarmanckość i dawnych wspomnień czar, na owe flirty i gry słowne, komiczne potknięcia i nader dosadne żarty. A wszystko owiane jednym lękiem - teściowie mogą się zjawić! Tak, tak, nawet sam Piłsudski bałby się takich teściów!!! Jednak tym, co zadziwia najmocniej, co mnie ujęło jest pewna magia, którą autor odkrywa. Magia wspomnień i przeszłości, często przez nas zapominana - jakby te nieodległe w końcu czasy nie miały w sobie barwności godnej na tyle, by ją przywracać w literaturze. Tak bliskie, a jednak przecież zadziwiające wciąż świeżością i zaskakujące pomysłowością, naszych w końcu, prababek i babek. Kobiet, które przemykały na salonach Warszawy, ale i tych, które wyłapywały nowinki szalone i przyciągały je do Polski... tylko w jakim celu? Moda czy śmierć?
(6 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji