-
-
Gnój
- Wojciech Kuczok
-
cena:
28,49
zł
-
-
Bieguni
- Olga Tokarczuk
-
cena:
36,99
zł
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Bombel
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Mirosław Nahacz
- Wydawnictwo:
-
Czarne
, Marzec 2004
- ISBN:
- 83-87391-94-8
- Liczba stron:
- 160
- Wymiary:
- 125 x 195 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Mirosław Nahacz
Druga książka Mirosława Nahacza "Bombel" to liryczna, a zarazem epicka, śmieszna, a zarazem przejmująco smutna opowieść o życiu wiejskiego pijaczka. Tytułowy bohater, siedząc na przystanku autobusowym w swojej wiosce, opowiada. Poszczególne rozdziały to zarazem kolejne opowieści o wyprawie na Słowację, o Cyganach, o rybach, o pożarze i potopie... bohater powierza nam całe swoje życie, aż do końca. W "Bomblu" Mirosław Nahacz po raz kolejny daje dowód absolutnego literackiego słuchu, niezwykłego wyczucia języka, które pozwalają mu nie tylko wysłuchać, ale także wspaniale literacko przetworzyć zasłyszaną opowieść, tak że żyje ona własnym życiem, a jej melodia i rytm głęboko zapadają w pamięć. Pozwalają mu na stworzenie postaci z krwi i kości - cierpiącej, czującej, do bólu autentycznej i żywej. Zarazem jedynej i niepowtarzalnej i w jakiś tajemniczy sposób uniwersalnej, jakby od dawna znajomej. Bombel śmieszy, wzrusza, przestrasza. Cóż więcej może podarować nam pisarz?
"Bombel jest bohaterem chaplinowskim. Nie nosi wprawdzie melonika ani laseczki, ale poza tym robi z nami to samo, co bohater tamtych szybkich filmików. Jaki tam z niego bohater, powiedzą Państwo, zwykły to przecież wiejski pijaczyna. A ja na to odpowiem, że pojawienie się na ekranie wyobraźni takiego bohatera jak Bombel należy do wydarzeń słusznych i nieodwracalnych" - Adam Wiedemann
Książka objęta patronatem Merlin.pl
- Bombel
- Autor:
-
Mirosław Nahacz
Potwierdzenie klasy
(2004-04-02)
karolina
rodzaj
Więcej o recenzencie
Moda na publikowanie twórczości młodych twórców, zapoczątkowana oczywiście przez Dorotę Masłowską, według jednych zasługuje co najwyżej na miano chwilowej aberracji, która minie równie szybko, jak się zaczęła. Inni uznali, że jest to świetna okazja do promowania talentów i pokazania czegoś nowego. Oba poglądy miały i mają swoich zagorzałych zwolenników. Debiutanckie powieści już ostygły i przyszedł czas na udowodnienie swojej literackiej wartości. Jako pierwszy drugą książkę opublikował Mirosław Nahacz. Po "Osiem cztery" przyszedł czas na "Bombla". "(…) bo Pietrek miał przynieść trochę grosza, a jak nie wódkę, to chociaż wino, bo tańsze, lepsze i większe." Bombel to wioskowy pijaczyna wysiadujący na przystanku autobusowym w miejscu swojego zamieszkania niedaleko granicy ze Słowacją. Z tego też miejsca, niczym z ambony głosi swoje opowieści. Tekstów uchywconych przez Nahacza się nie czyta, ich się słucha. Opowiadacz przez jednych uznany może być za ćwierćinteligenta, przez innych za reprezentanta zdroworozsądkowych poglądów, pozornie szarego przedstawiciela ludu, który najprawdopodobniej mógłby zawrzeć pakt o przyjaźni z Jakubem Wędrowyczem - postacią z książek Andrzeja Pilipiuka. "A potem znalazłem schowane wino, opiłem się zdrowo i szczęśliwy poszedłem spać." Zdaje się to być dość prostą filozofią życiową. Jednak Bombel, choć jest niepełnoprawnym członkiem społeczności, pobierającym rentę wyrzutkiem ze stada, potrafi przeżywać to, co los przyniesie. Umie o tym opowiadać, ale nie pozbawiony jest również krytycznego zmysłu obserwacji. "Bombel" to powieść dygresyjna, bo jej bohater tożsamy z narratorem, daje się porwać swojej opowieści tak, że czytelnikowi nie pozostaje nic innego, jak tylko się przyłączyć. Z pozoru bezwładnie tracąc wątek, dodaje coraz to nowe elementy do opowiadanej historii i daje wyraz autorskim zdolnościom Nahacza. Jeśli to powieść, to składają się na nią niepowiązane ze sobą sceny, jeśli zbiór opowiadań, ich elementem wspólnym jest "Bombel". Wiele przeżył- epizody z rybami, drewnem, Cyganami, pożarami, podwoziami i pogrzebami. Było i smutno, i śmiesznie. "Tylko jak się opije, to wszystko się zagina, nie przerywa (…), ale najogólniej się zagina, jak guma albo linoleum." To właśnie robi Nahacz z językiem, bawi się nim w taki sposób, że opowieści Bombla z całą pewnością przypominają słowa wypływające z ust faceta, któremu język rozwiązuje się pod wpływem alkoholu. Nahacz to już teraz własne terytorium między Dorotą Masłowską a Jerzym Pilchem. I to jest dobra lokalizacja.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Recenzja-Rzeczpospolita - Jakbym był trochę nikim
Janusz
Drzewucki
Więcej o recenzencie
O ile narratorem ubiegłorocznej, debiutanckiej prozy Mirosława Nahacza "Osiem cztery" był niejaki Olgiert - rówieśnik dziewiętnastoletniego wówczas pisarza, o tyle narratorem "Bombla" - facet dobijający czterdziestki, żonaty i dzieciaty. Trudno jednak byłoby powiedzieć o nim, że to wzór do naśladowania dla młodzieży. Nie ma co ukrywać, Bombel to pijus, łajdus i obibok, ale niezależnie od tego - a może właśnie dlatego - budzi żywiołową sympatię. Żywiołową, a więc wszystko wybaczającą. Dlaczego? Bo umie opowiadać. Kiedy dochodzi do głosu, milkną rozmowy, wszyscy wzajemnie się uciszają i zamieniają w słuch.
O ile językiem "Osiem cztery" był bluzg, jaki znamy z "Z zamku do zamku" Louisa-Ferdinanda C?line'a, o tyle "Bombel" wydaje się być poczęty w duchu prozy Bohumila Hrabala i Wieniedikta Jerofiejewa. Ale nie tylko. Wpisuje się znakomicie w tradycję literatury sowizdrzalskiej. Owszem, bohater "Bombla" to pijus, łajdus i obibok, ale także ktoś, kto swoje wie, kto nie da się nabić w butelkę i w kaszę sobie dmuchać nie pozwoli. Odporny na blichtr współczesnego świata. Otaczającą rzeczywistość ocenia tyleż celnie, co krytycznie, a że widzi więcej i wie więcej niż niejeden specjalista od opinii publicznej, to już inna sprawa.
Język tej prozy to język szyderstwa. Nahacz szydzi ze współczesności. Z prasy, radia i telewizji, z agresywnych reklam, z wszechogarniającej kultury masowej. Kpi z miastowych i z wsiowych, chociaż swoją wsiowość podkreśla, pielęgnuje niczym orchideę. Szydzi zatem także z siebie. Ale gdy powiada: "mam nie ten tego z głową" lub "czasami czuję się tak, jakbym trochę był nikim", czytelnik winien mieć się na baczności, bowiem niewykluczone, że za chwilę pisarz będzie szydził również z niego, np. z jego wyobrażeń o tym, czym jest literatura i czym dzieło sztuki literackiej powinno być.
Język Nahacza to polszczyzna mówiona, potoczna, konwersacyjna, uwolniona z reguł i prawideł obowiązujących polszczyznę pisaną, uznawaną poniekąd za stricte literacką. Narracja Nahacza to istny żywioł, jest niczym wezbrana rzeka, która przełamie każdą tamę. To zaś, że Bombel posługuje się słownictwem uważanym powszechnie za nieparlamentarne, wydaje się najmniej znaczące, bo w gruncie rzeczy to nie pisarz powoduje językiem, lecz język pisarzem. Żeby zostało wypowiedziane to, co wypowiedziane być musi.
Oczywiście pokładamy się ze śmiechu, gdy Bombel relacjonuje swoją awanturniczą peregrynację zagraniczną w brawurowym rozdziale "Słowacja, Cyganie, piękno i okolice", ale gdy snuje przypowieści o klęskach - o potopie i o pożarze - przetaczających się przez jego wieś, a także o pogrzebie, na który poszedł, bo "na pogrzeby chodzą wszyscy", śmiech więźnie nam w gardle, zastyga na ustach.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji