Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Born This Way [Special]
Średnia ocena z 8 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Lady Gaga
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, Czerwiec 2011
- Nr katalogowy:
- 2771840
- Sprawdź inne tytuły:
-
Lady Gaga
Najbardziej oczekiwany album 2011 roku!
Lady Gaga to nie tylko niekwestionowana królowa popu, ale także mistrzyni kreowania napięcia przedpremierowego. 11 lutego cały świat usłyszał pierwszy singiel promujący album. "Born This Way" to hit na miarę Lady Gagi, od razu podbił wszystkie listy przebojów i osiągnął pierwsze miejsca sprzedaży. Kolejny ujawniony singiel "Judas" miał premierę 18 kwietnia i z podobnym skutkiem pnie się na szczyty popularności.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Marry The Night |
|
| 2. Born This Way |
|
| 3. Government Hooker |
|
| 4. Judas |
|
| 5. Americano |
|
| 6. Hair |
|
| 7. Scheiße |
|
| 8. Bloody Mary |
|
| 9. Black Jesus + Amen Fashion |
|
| 10. Bad Kids |
|
| 11. Fashion Of His Love |
|
| 12. Highway Unicorn (Road To Love) |
|
| 13. Heavy Metal Lover |
|
| 14. Electric Chapel |
|
| 15. The Queen |
|
| 16. You And I |
|
| 17. The Edge Of Glory |
|
CD 2: |
|
| 1. Born This Way (The Country Road Version) |
|
| 2. Judas (DJ White Shadow Remix) |
|
| 3. Marry The Night (Fernando Garibay Remix) |
|
| 4. Scheiße (DJ White Shadow Mugler) |
|
| 5. Fashion Of His Love (Fernando Garibay Remix) |
|
| 6. Born This Way (Jost & Naaf Remix) (Bonus Track) |
|
- Born This Way [Special]
- Wykonawca:
-
Lady Gaga
Genialne Połączenie Wielu Gatunków Muzycznych
(2012-01-26)
Sebastian
Stojak
Więcej o recenzencie
Płyta "Born This Way" jest idealnym przykładem albumu łączącego genialny tekst z pięknym brzmieniem. Każdy utwór jest jedyny w swoim rodzaju, każdy wnosi coś nowego. Jest to album który da się słuchać od początku do końca, a takich jest na rynku niewiele. Jest to zdecydowanie płyta roku jak i artysta który pokazał że potrafi stworzyć bardziej ambitniejszą muzykę jak i zupełnie odmienną od poprzedniej. Jest to mieszanka popu, dance, heavy metalu, rocka więc każdy znajdzie coś dla siebie. Najlepsze utwory wskazać jest ciężko a z każdym dalszym odsłuchaniem coraz ciężej. Na uwagą zasługują jednak Marry The Night, Judas, ScheiBe czy Heavy Metal Lover. Album powinien znaleźć się na półce każdego kto lubi dobrą, taneczną, głębszą tekstem muzykę. Zawarte remixy są świetne a szczególnie Bonus Track. Zdecydowanie polecam kupno którego nikt nie będzie żałował.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Niestety, mam Zgagę...
(2011-07-14)
Mikołaj
Nowak
Więcej o recenzencie
Bardzo doceniam wszelkie wysiłki Lady GaGi i ubóstwiam jej samorodny marketingowy talent, ale...
Ten album nie powalił mnie na kolana. Być może za bardzo szukam w tej pani perfekcji, a ona wcale perfekcyjna nie jest i na tym buduje swoje imperium. Ludzie nie chcą perfekcji, chcą dziwactw, dziwadeł, dziwolągów z rogami, chcą popu porażonego prądem, jaki - nawet nie dawkuje - ale zewsząd wpycha nam Lady GaGa. Płyta stylistycznie nierówna, pomieszana i zagmatwana. Tytułowy singiel jest mistrzostwem wygenerowania wielkiego buzz marketingu wokół osoby GaGi. Ale konstrukcyjnie jest słaby i w żaden sposób nie zagroził dotychczas znanym "hymnom" mniejszości seksualnych. Sama GaGa i wierny jej Elton John zapowiadali rewolucję i? Następna produkcja - "Judas" i prowokacji ciąg dalszy. Niektórzy mówią na to sztuka, a dla mnie to lans mający na celu zwrócenie na siebie większej uwagi. Doceniłem dopiero trzeci singiel "Edge of glory", który wg mnie jest jedną z najlepiej odśpiewanych utworów na całym albumie. Ale nie można mieć wszystkiego - klip jest przefatalny, prosty, trywialny... typowy. Droga Lady GaGo - zrzuć wszystkie swoje dziwadła, zrób mały krok ku pozornej normalności, a odniesiesz większy efekt szoku u ludzi niż zwykle. Album konstrukcyjnie - hm, wokalnie - very good! Muzycznie - hybrydowy, lub bardziej misz-masz. Podoba się, ale znacznie mniej niż inne, wydane w tym czasie produkcje. Słowami - mnóstwo szumu. I tylko szumu.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Łupanka w kolorach tęczy!
(2011-06-29)
Kamil
Stasiewicz
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
GaGa jest przykładem na to, jak można z popłuczyn po Princie, Madonnie i Michaelu Jacksonie zrobić jeszcze coś, co jest w miarę dobre. Oczywiście, szacunek zostawmy weteranom. Zasłużyli. GaGa jest na muzycznym szczycie popu od zaledwie trzech lat. To trochę mało, by się monstrualnie zachwycać, jednak jakby nie spojrzeć, jej poprzednie dwie płyty były po prostu bombowe. Germanotta postawiła sobie poprzeczkę wyżej, dzięki czemu na jej trzeci album świat popu czekał niemalże z utęsknieniem czy wręcz obsesyjną fascynacją. Co otrzymamy w zamian za to czekanie? Na pewno to, co potrzebne jest nam na parkiet, a przy tym mieszankę stylów. To solidna porcja korzeni wymieszanych ze współczesną nawalanką. Jedni powiedzą, że Bruce Springsteen zmienił płeć, inni, że niemieckie i szwedzkie dicho z końca lat 80-tych i początku 90-tych przez pomyłkę zamiast do trumny wlazło do wehikułu czasu. W efekcie dostajemy do rączek album, który spełnia swoje rozrywkowe zadanie w całej pełni, a przy tym krytycy mają się nad czym głowić. GaGa uzyskała produkt, który jednocześnie zachwyci i podzieli fanów. Za to znawcy muzycznego światka, powinni zostać nasyceni, tymi inspiracjami jakie GaGa sprezentowała. Nie trudno jednakże nie odmówić Gadze pewnej pomyłki. Idąc w łupankę, Germanotta jakby chciała zadowolić swoją wytwórnię, ale jednocześnie jakby chciała silić się na coś ambitniejszego. Usłyszymy ją w różnych językach. Po angielsku, hiszpańsku, niemiecku i włosku. Ale na paru numerach zobaczymy nieumiejętne pozostawienie tego co było. GaGa uprzedzała, że jej poprzednia płyta ma być lepsza niż poprzednia. Jak dla mnie ciągle rządzi "The Fame Monster". "Born This Way", to wycieczka w stronę "Bad Romance" (JUDAS), podejrzane "Teeth" (BLOODY MARY), czy w końcu tytułowe BORN THIS WAY, które niechcący nie może odczepić się od klątwy "Express Youself" Madonny. Pozostałe utwory to owszem coś nowego. Z przewagą niemieckich i szwedzkich beatów sprzed dekad. MERRY THE NIGHT zaskakuje dodatkiem kościelnych organów, AMERICANO atakuje zabawnym pastiszem latynoskich rytmów, EDGE OF GLORY to chwała sama w sobie, która na pewno zostanie jednym z największych przebojów piosenkarki, SCHEISSE może równie dobrze brzmieć na parkiecie jak i w toalecie (do tego jakby zostało stworzone), a z kolei już wcześniej rozpowszechnione YOU AND I na płycie zyskało nowej świeżości. Lady GaGa zawsze w razie kłopotów może zabrać się za tworzenie samych ballad. Ma w sobie muzyczne wyczucie do takich tekstów, ma swój balladowy styl, no i nieskromne możliwości wokalne. Wersja dwupłytowa do której zakupu namawiam zawiera genialną wersję BORN THIS WAY w wersji country, która powinna stać się oficjalnym singlem. Jakoś nigdy nie byłem fanem remiksów, więc nie wiem czy mam je polecać. Ale jak już przesłuchasz to sam ocenisz. Tymczasem warto powiększyć kolekcję GaGowych gadżetów o trzecią płytę.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Wspaniała <333
(2011-06-15)
kArol XM
Więcej o recenzencie
Mam wszystkie albumy GaGi i muszę przyznać, że ten w porównaniu z The Fame jest mistrzostwem. Po pierwsze nie ma tam piosenek takich, że jedna po drugiej jest do siebie bardzo podobna, tu każda jest inna i wnosi coś innego. Tekst do Born This Way i Marry The Night i You And I są prześwietne. Nie ma już tekstów o sławie, tak ja na debiucie. Ta płyta jest prosto z jej serca i w większości jest efektem jej pracy, a nie producentów. Wszystkie utwory to diament wg mnie (prócz Americano) a najbardziej oszlifowane z nich to moim zdaniem MARRY THE NIGT i THE EDGE OF GLORY.
Szczerze mówiąc, nie byłem do końca przekonany do tego albumu, mam go dwa tygodnie i dopiero teraz się przekonałem, że jest to najlepszy album w mojej kolekcji razem z Femme Fatale od Britney. Gorąco polecam i pozdrawiam.
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Absolutny pop z domieszką różnorodności...
(2011-06-14)
Robert
Węgrzyniak
Więcej o recenzencie
Ten album od samego momentu gdy została podana data jego premiery był skazany na sukces... Jest ciemniejszy od strony graficznej i bardziej różnorodny od strony muzycznej od debiutu. Osobiście polecam album w wersji Deluxe czyli 2 CD gdzie posiadamy naprawdę bardzo fajne bonusy w formie 3 dodatkowych piosenek oraz kilku remixow, które również polecam ich miłośnikom... Wracając do albumu, jest on mieszanka muzyki, języków i wszechstronności Lady Gaga. Jest on momentami nieco patowy lub przewidywalny, jak kto woli, ale przykuwa uwagę fakt że jest to ponad jedna godzina muzyki, gdzie niemalże każdy znajdzie coś dla siebie. W świetle skandali, strojów czy całego tego szumu i zgiełku jaki panuje w kolo wokalistki, trzeba przyznać że jak na album napisany dosłownie na kolanie w tourbusie czy podczas mniejszej czy większej libacji alkoholowej, wyszło jej to naprawdę przemyślanie i porządnie. Nie ma może tam hitów w stylu 'papapa' czy 'rarara' ale to jest właśnie plus tego albumu, Lady gaga po prostu nie kopiuje już wcześniej wykorzystanych motywów. Jest za to wiele ciekawych mieszanek stylów pop, dance, odrobina rocka i heavy metalu jak by się uparł. Dla mnie najlepszymi piosenkami na albumie są wszystkie... poza Marry The Night, Bloody Marry i You & I, chociaż ta ostatnia ostatnio u mnie zyskała... Remixy z cd 2 można podzielić na mniej i bardziej ciekawe a ponad czasowe Fashion of his love jest typowym popowym kawałkiem poświęconym utalentowanemu projektantowi oraz przyjacielowi Lady Gaga - Alexandrowi McQueen. Osobiście album oceniam w świetle tego co zostało już dotychczas wydane z kategorii pop w tym roku na 5 gwiazdek. Britney Spears, Jennifer Lopez czy Jessie J oraz inne tego typu wokalistki, raczej nie zaskoczyli a raczej zawiodły. Tutaj może nie mamy milowego kroku, ale na pewno nie będziemy zawiedzeni i przy tym porządnie ubawimy się słuchając muzyki pop z lat 80-90. Polecam serdecznie!
(2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji