-
-
-
-
-
-
Birdy
- Birdy
-
cena:
39,99
zł
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Born To Die
Średnia ocena z 8 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Lana Del Rey
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, Luty 2012
- Nr katalogowy:
- 2787091
- Sprawdź inne tytuły:
-
Lana Del Rey
Aż trudno uwierzyć, że jeszcze pół roku temu nikt z nas nie miał pojęcia o jej istnieniu. Teraz Lana Del Rey - ostatnia sensacja muzycznych blogów, jest na ustach wszystkich!
I to za sprawą tylko jednej piosenki - "Video Games". Hipnotyzujący głos, zniewalająca uroda i znakomity, stworzony samodzielnie przez artystkę klip zrobiły furorę na całym świecie! "Video Games" do tej pory zarejestrowało ponad 10 milionów odsłon na Youtube i może się poszczycić numerem 1 aż w 9 krajach - w tym Wielkiej Brytanii, Australii, Holandii, Francji i Niemczech.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Born To Die |
|
| 2. Off To The Races |
|
| 3. Blue Jeans |
|
| 4. Video Games |
|
| 5. Diet Mountain Dew |
|
| 6. National Anthem |
|
| 7. Dark Paradise |
|
| 8. Radio |
|
| 9. Carmen |
|
| 10. Million Dollar Man |
|
| 11. Summertime Sadness |
|
| 12. This Is What Makes Us Girls |
|
- Born To Die
- Wykonawca:
-
Lana Del Rey
Niedosyt
(2012-05-11)
iamfighter
Więcej o recenzencie
Elizabeth Grant, znana lepiej jako Lana Del Rey swoim singlem "Video Games" i teledyskiem do niego zakręconym zachwyciła słuchaczy. Po jakimś czasie od wydania tego singla na tę amerykańską wokalistkę spadła lawina krytyki, głównie z powodu "kłamstewek" na temat jej biografii. Utaiła ona bowiem fakt, iż jest córką milionera oraz że wykupił on prawa autorskie do jednej z jej EP'ek. Niektórzy również krytykowali wokalistkę za jej silikonowe usta i sam wizerunek. Mimo wszystko jej nadchodząca płyta była najbardziej oczekiwaną w 2012 roku. Czy Lana potrafiła przeskoczyć wysoką poprzeczkę, którą sobie postawiła? Zobaczmy.
"Born To Die" nie jest pierwszym albumem Lany. Wokalistka wcześniej już nagrała jakieś płyty, ale przeszły one bez echa. Tym razem jest inaczej. Wystarczyły dwa pierwsze single "Born To Die" oraz "Video Games", by zainteresować innych. Krążek ten zawiera na podstawowej wersji dwanaście utworów wyprodukowanych przez Emile Haynie'go (producenta, który wcześniej zajmował się głównie muzyką hip-hopową). Został wydany 31 stycznia 2012 roku przez wytwórnię Interscope.
Kompozycje na "Born To Die" są niezwykle tajemnicze, nastrojowe i przyjemne. Lana zabiera nas do jakiegoś lepszego miejsca, z którego nie mamy ochoty powracać. W "Blue Jeans" czaruje nas niskim głosem - to naprawdę godna uwagi kompozycja. Mocnym punktem na albumie jest dobrze wszystkim znane "Video Games", nie potrafię napisać niczego złego o tej piosence. Za perełkę na albumie uważam także "Carmen", w której wyczuwam jakiś smutek i tęsknotę. Na longplayu znajdziemy również hip-hopowe elementy, wystarczy posłuchać "Off To The Races", "Diet Mountain Dew" czy "National Anthem". Jednak większość piosenek jest według mnie, średnia, i nie warto się nad nimi rozwodzić. Ale przesłuchać nie zaszkodzi.
Tematyką większości utworów na krążku jest miłość, czyli temat według mnie już dawno wyczerpany i opisany na wszelkie możliwe sposoby. Niestety w tym przypadku teksty niczym nie zaskakują. Jednak intrygujący, niski głos 25-letniej Lany Del Rey potrafi zaczarować w trakcie słuchania
Przyznam, że chyba za dużo oczekiwałam od tego albumu. Po naprawdę dobrych singlach miałam nadzieję na równie poprawną resztę albumu. Jednak już po pierwszym przesłuchaniu niczym mnie nie zaskoczył. Miałam wrażenie, że gdzieś już to słyszałam. Mimo wszystko muzyka na tej płycie to dobrze wyprodukowany pop z niezłym wokalem. Dobrze się tego słucha, piosenki są nastrojowe i wpadają w ucho, ale niestety szybko się nudzą. Sądzę, iż Lana Del Rey ma duży potencjał i jej kolejny album będzie o wiele lepszy. Mam nadzieję, że takowy się kiedyś pojawi, a jej zaprzeczenia dotyczące wydania kolejnego krążka nie okażą się prawdziwe.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Narodzić można się zawsze
(2012-04-03)
Agnieszka
Kusiak
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Ta płyta zanim się ukazała na rynku muzycznym, już spowodowała trzęsienie ziemi, erupcję wulkanu i tornado w jednym. I w mig pojawili się zarówno jej miłośnicy, jak i krytycy, którzy obstawiali swoje negatywne opinie nie dając Lenie krzty nadziei na sukces. I proszę - Voila, jakby o powiedzieli smakosze kuchni - oto mamy delicję jak się patrzy. Lana Del Rey pojawiła się znikąd i szturmem zdobyła serca miłośników dobrej muzyki. Tembr jej głosu, tonacja oraz to, co się dzieje ze słuchającym - to magia. Nic dodać, nic ująć. Oby więcej tego typu płyt pojawiało się na naszym zwariowanym, młodocianym rynku muzycznym, gdzie zaczął rządzić seks, wyuzdanie i brak słuchu.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Lana - klucha
(2012-02-17)
Art
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Objawienie ostatnich tygodni, wydaje swój pierwszy, niespodziewanie wymęczony album. Dziewczyna z amerykańskiej prowincji o botoksowych ustach, nagrała krążek, na którym wieje najzwyklejszą w świecie nudą. Niestety. Żadna tam nonszalancja w śpiewaniu, czy tym bardziej stylowe retro, nie mówiąc już o ewidentnym braku talentu wokalnego Del Rey. Pozostają, więc zatem same kompozycje, którym czasem bliżej do klimatów urban-pop w stylu Rihanny, („Off The Races”, „Diet Mountain Diew”, „National Anthem”) niż do subtelnych nawiązań spod znaku powiedzmy „Nancy Sinatra na speedzie”, („Video Games”, „Blue Jeans”). Brak spójnej koncepcji, brak stylu i charakteru poszczególnych pieśni, czy wreszcie brak naprawdę dobrego śpiewania. Przez cały czas trwania albumu słuchamy wymęczonego, totalnie pozbawionego wokalnej pasji oraz większych emocji śpiewu, który wlecze się za tymi jakże ulotnymi dźwiękami. Jeżeli trzeba by było wykroić z „Born To Die” cokolwiek, to z pewnością byłaby to tytułowa kompozycja zbudowana na ciekawym, niemalże post-trip-hopowym rytmie, ozdobiona przyjemnymi smykami i nieco fajniejszą melodią od pozostałych. Może jeszcze podobny w klimacie i w aranżacyjnej konstrukcji „Dark Paradise”, no i swobodnie płynące, „Summertime Sadeness”. O reszcie można zapomnieć. I na koniec małe ostrzeżenie, jeżeli ktoś marzy o tym, że usłyszy tutaj wspaniałą, wyrafinowaną muzycznie twórczość, to jest w bardzo dużym błędzie chyba, że lubi zblazowany pop bez wyrazu. Polecam, ale na własne ryzyko.
(6 z 18 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
oj jakie to dobre...
(2012-02-14)
7bartlee7
Więcej o recenzencie
"Born to die" to płyta na którą czekałem od momentu usłyszenia singla 'Video Games'. Niezwykle hipnotyzujący głos w połączeniu z bardzo amerykańską (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) muzyką sprawił iż musowym było poznanie kim jest Lana Del Rey. Rendez-vous okazało się być bardzo ciekawe, interesujące i skłaniające do ponownego spotkania. Na płycie mnóstwo jest potencjalnych przebojów jak również piosenek, do których trzeba wrócić, by je polubić. Rzadko zdarza się, by debiut był spójny, bardzo dobry zarówno muzycznie jak i tekstowo. Lana obdarzona jest bardzo ciekawą barwą głosu i trzeba powiedzieć, że potrafi się nim bawić. Raz brzmi niczym dojrzała kobieta, by za chwilę śpiewać jak mała dziewczynka. Gdybym miał wskazać najlepszy kawałek z płyty byłoby to niezwykle trudne zadanie. Najbardziej pokręconym i chyba najciekawszym jest 'Off To The Races'. Zaraz po nim najlepszym wydaje się być 'Blue Jeans' a dalej... nie da się wybrać. Wszystko jest mocne i bardzo dobre. Dla mnie płyta jest świetna i uważam, że warto posiadać ją w swojej kolekcji.
(12 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji