Dziesiąty tom kultowego cyklu o tajnym bractwie wampirów.
Xhex udaje się uwolnić z niewoli u Lahsera i ciężko ranna trafia do siedziby Bractwa. John opiekuje się nią troskliwie i oboje bardzo się do siebie zbliżają. Zgwałconą przez porywacza dziewczynę prześladują koszmary, ale znajduje wsparcie ukochanego. Czuje jednak, że Johna coś dręczy i postanawia dowiedzieć się czegoś o jego przeszłości. Przy tej okazji przekonuje się, że są sobie przeznaczeni. Oboje postanawiają ostatecznie zniszczyć Lahsera i zmusić go, by zapłacił za swoje czyny.
Świat wampirów
(2012-01-24)
Kasia P
Więcej o recenzencie
Autorka wykreowała w serii "Bractwo Czarnego Sztyletu" nie tylko dosyć odmienny typ popularnej postaci literacko-filmowej, ale również całkowicie inny od dotychczasowych świat wampirów. Jej bohaterowie nie są częścią ludzkiego społeczeństwa i nie chcą dostosować się do niego, chociaż chętnie korzystają z jego dokonań. Żyją według własnych zasad i praw wywodzących się z ich wierzeń i przeszłości. Ich natura nie jest dla nich przekleństwem, a wręcz przeciwnie, powodem do dumy. Tytułowe bractwo przywodzi na myśl rycerski zakon, chociaż w bardzo nowoczesnym wykonaniu, w miejsce rumaków są konie, tyle, że mechaniczne i to z górnej półki, a zamiast chorałów gregoriańskich i dworskich minstreli w tle rozbrzmiewa rap, hip-hop i death metal. Taka perspektywa oraz stopniowo odsłaniane tajemnice sprawiają, że "Księżycowa przysięga" pomimo, iż jest kolejną częścią cyklu, nie jest nudna i umie zaskoczyć rozwojem fabuły, no i pozostawia chęć na następny tom.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Historii ciąg dalszy...
(2012-01-08)
Natalia
Zdziechowska
Więcej o recenzencie
Przechodząc do ogólnego zarysu fabuły. Historia rozpoczyna się w tym samym momencie, w którym rozstaliśmy się z nią w „Drodze przeznaczenia”. John zabiera Xhex w podróż po miejscach swojego dzieciństwa, jednak stara się pominąć jak najgorsze wspomnienia, aby nie wywoływać ich na powierzchnię „morza pamięci”. Mimo tego, dziewczyna poznaje niektóre z mrocznych sekretów wojownika, z powodu swojej symphackiej części. Zdaje sobie również sprawę, że co raz więcej zaczyna ją łączyć z Johnem, aż w końcu uzmysławia sobie, że jej przeznaczeniem jest trwać u boku ukochanego. Bo w końcu Xhex odkrywa w sobie miłość do niemego wojownika i czuje się przy nim jak bezbronna kobieta, co pierwszy raz okazuje się dla niej miłym uczuciem.
Dlatego też zgadza się na propozycje Johna, że oboje będą szukać, a później rozprawią się z Lahserem. Ich zadanie zostaje znacząco ułatwione z powodu przemiany, jaka przechodzi syn Omegi. Jakie zakończenie przyszykowała dla swoich czytelników, autorka? Przekonajcie się sami, ja nie zdradzę już nic więcej, aby nie pozbawiać was „frajdy” z czytania.
Po takiej ilości tomów serii, może się wydawać, że nic już nas nie zaskoczy. Jednak w przypadku tego cyklu jak i zresztą autorki, jest to mylne wrażenie. Pani Ward nie dość, iż wprowadza do fabuły nowe wątki i postacie, których historię poznajemy w kolejnych tomach, to wypełnia i tak już dynamiczna akcję, tyloma nieoczekiwanymi zwrotami wydarzeń, że czytelnik nie może być pewien, co go czeka jak przekręci stronę. Fabuła została dopracowana w każdym najmniejszym szczególe, a do tego autorka w bardzo „zgrabny” sposób połączyła teraźniejszość z przeszłością, bo chociaż wydaje się, że obie te historie nie mają ze sobą nic wspólnego (oprócz Johna, który jest kolejnym wcieleniem Hardhego) to jednak po finałowej scenie, wszystko staje się jasne i nabiera głębszego sensu. Nie zdradzę jednak, którego z bohaterów będzie to dotyczyło.
O bohaterach pisałam już w recenzjach poprzednich tomów, więc nie będę się na nich skupiała. Chciałabym tylko zaznaczyć, że co raz bardziej interesuje mnie jak autorka zamierza poradzić sobie z sytuacją, jaka zaistniała pomiędzy Khillem i Blasthem. Natomiast, jeżeli chodzi o nowe postacie, to do mieszkańców domu Ślepego króla, dołączy także Panikha. Z poprzednich tomów wiemy o niej, że uwielbia walczyć oraz jest córką Pani Kronik. Jednak w „Księżycowej przysiędze” okazuje się także, że jest ona siostrą bliźniaczką jednego z braci, a mianowicie…. nie tego nie zdradzę. Sami musicie cierpliwie przeczytać powieść, aby rozwiązać tą zagadkę. Ciekawa jestem także, co autorka planuje także dla tajemniczego wampira z dworku. Muszę przyznać, iż byłam lekko zaskoczona, gdy przeczytałam kto to jest.
Podsumowując. Książkę, jak zresztą każda poprzednia część, napisana jest prostym językiem, chociaż autorka nie stroni od sporej liczby wulgaryzmów. Jednak w „Księżycowej przysiędze” jest ich już znacznie mniej niż na przykład w „Mrocznym kochanku. To samo tyczy się scen erotycznych są bardziej wyważone, ale nadal pozostają lekko pikantne.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji