Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Brakujące ogniwo
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Janusz Płoński ,
Maciej Rybiński
- Wydawnictwo:
-
SuperNOWA
, Maj 2005
- ISBN:
- 83-7054-170-4
- Liczba stron:
- 252
- Wymiary:
- 120 x 195 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Janusz Płoński ,
Maciej Rybiński
Członkowie ekspedycji naukowej poszukujący "brakującego ogniwa" między małpą a człowiekiem zostają porwani przez islamskich fundamentalistów. Francuski rząd chce spełnić żądania porywaczy, ale czyni to wyjątkowo nieudolnie. Do akcji wkracza mąż jednej z zakładniczek, który organizuje komando śmierci. Książka objęta patronatem Merlin.pl
- Brakujące ogniwo
- Autor:
-
Janusz Płoński ,
Maciej Rybiński
Recenzja "www.ksiazka.net.pl"
Piotr
Huniewicz
"Brakujące ogniwo" Janusza Płońskiego i Macieja Rybińskiego to sensacyjna powieść z jasną i klarowną fabułą, wyrazistymi bohaterami, wartką akcją i nijakim, pozostawiającym niedosyt zakończeniem. Autorzy pisząc swojski global conspiracy thriller do gatunku podeszli bez kompleksów i choć do klasyków tegoż gatunku zaliczeni zapewne nie będą to efekt ich pracy zadowolić może z pewnością miłośników tzw. "męskiej prozy".
Mieszkający w Paryżu właściciel dobrze prosperującej firmy reklamowej - Michel Vernet dowiaduje się, że jego, przebywająca na ekspedycji naukowej w Afryce żona, wraz z dwojgiem współpracowników została porwana przez islamskich separatystów. Warunkiem uwolnienia trójki porwanych jest dostarczenie ekstremistom dużej ilości broni. Niestety francuski rząd prowadzący dość ostrożną, by nie powiedzieć bojaźliwą politykę, nie chce pertraktować z porywaczami, ale, udostępniając odpowiednie kontakty, umożliwia Vernetowi działanie "na własną rękę". Ten, nie mogąc się początkowo odnaleźć w roli przemytnika broni, dokonuje zakupu militariów od międzynarodowego gangsterskiego bossa - Jednookiego. Niestety - okazuje się, że dostarczony porywaczom towar był trefny. Jeden z zakładników ginie, drugiemu udaje się uciec, ale w rękach zdecydowanych na wszystko porywaczy, który stawiają jeszcze jedno ultimatum, nadal pozostaje pani Vernet. W jej uwolnieniu postanawia tym razem pomóc Jednooki, który wcześniej pośredniczył w zakupie broni i który postanawia rzecz całą potraktować honorowo. Vernet sprzedaje swoją firmę, akcje i dom, organizuje międzynarodowe komando składające się z byłych weteranów wojennych, przestępców i najemników (w tym elitarnym gronie znajduje się - a jakże - jeden Polak o swojskim pseudonimie Big Zbig), by wyruszyć z nimi do Afryki w celu odbicia żony. Pozyskani najemnicy muszą oczywiście budzić największe zaufanie oraz posiadać - odpowiednie do fachu - rekomendacje. Skład komanda jest wielce - pod względem narodowościowym i charakterologicznym - zróżnicowany, ale działać trzeba szybko, bo na uwolnienie pani Vernet pozostało zaledwie kilka dni. W grupie pojawia się - czego się można było spodziewać - zdrajca jednak w porę skutecznie i szybko zostaje wyeliminowany a sam Michel Vernet coraz lepiej czuje się w roli przywódcy i kieruje całym przedsięwzięciem jak rasowy niemal komandos.
Z biegiem czasu sprawy się jednak komplikują, skład zbrojnej grupy dramatycznie się kurczy, mnożą się wewnętrzne konflikty, Sahara przyjazna również nie jest i koniec końców w poszukiwaniu obozu Merunów, którzy uwięzili panią Vernet bierze już udział tylko mała grupka najemników. Niestety z biegiem czasu również jakość narracji mocno się "komplikuje" i coraz bardziej przypomina kończony naprędce scenariusz (którym nota bene "Brakujące ogniwo" miało być). Znika nawet interesująca wcześniej wyrazistość postaci i dynamiczna akcja w której zabrakło przede wszystkim jakiegokolwiek momentu kulminacyjnego. I tak - przewrotnie nieco - najbardziej interesujące (i zresztą najbardziej rozbudowane) w tej powieści są fragmenty opisujące pozyskiwanie członków do zbrojnego komanda oraz zakulisowe działania francuskich służb specjalnych a nie samo uwalnianie zakładniczki. "Brakujące ogniwo" broni się więc raczej nie jako "rasowa" powieść sensacyjna, ale bardziej jako próba zmierzenia się ze słabo u nas rozwiniętym gatunkiem literackim.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Recenzja "www.zalogag.pl"
Robert "Bert" Siata
s
Jak zwykle, nikt niczym by się nie przejął, gdyby nie drobnostka. Separatyści porywają francuską ekspedycję naukową, szukającą w tamtych rejonach tytułowego brakującego ogniwa, czyli dowodu na pochodzenie ludzi od małp.
Nie ma to żadnego znaczenia dla fabuły powieści, więc spieszę nadmienić, że misja naukowców kończy się sukcesem. Wygrzebują z piasków pustyni jakąś zapomnianą kość praprzodka ludzkości, która po dodatkowych badaniach ma ostatecznie potwierdzić teorie Darwina. Sukces? Bliższe prawdy będzie stwierdzenie: połowiczny, bowiem nieludzcy fundamentaliści za nic mają sobie odkrycia naukowe i likwidują dowód naszego pochodzenia w całkiem sympatyczny sposób.
Wkrótce potem likwidują – już w mniej sympatyczny sposób – jednego z naukowców. Życie dwójki pozostałych, jak się już z pewnością domyślacie, wisi na włosku. W zamian za uwolnienie pechowej ekspedycji naukowej muzułmanie oczekują góry... nie, nie pieniędzy. Góry ściśle wyselekcjonowanej broni, którą dostarczyć ma rząd francuski.
Tymczasem we Francji zawiła sytuacja polityczna nie pozwala rządzącym na spełnienie żądań separatystów. Ponoć z każdej opresji jest wyjście – takoż żabojady znajdują rozwiązanie. W środku nocy z łóżka kochanki wyrywają męża uwięzionej gdzieś w afrykańskich górach pani naukowiec i przedstawiają mu sprytny plan na uwolnienie zakładników. Otóż to właśnie Vernet – bo tak zwie się nasz bohater – ma kupić broń i wysłać ją do Afryki. Oczywiście całą operacją będą kierować tak naprawdę tajne służby, on ma być tylko figurantem. Skoro broni nie można przekazać oficjalnie (ach, ta zawiła sytuacja polityczna!), trzeba kombinować.
Tego wszystkiego dowiecie się po przeczytaniu 13 stron powieści dwóch niezwykle płodnych – jak się dowiadujemy z posłowia – autorów. Słusznie odnieśliście wrażenie, że Supernowa postanowiła uraczyć nas kolejną powieścią ze swojego sensacyjnego cyklu. I owszem, pościgów, wybuchów, trupów, intryg i szantaży tutaj nie zabraknie. Mało tego! Czekają na was potyczki tajnych agentów oraz ciemne interesy wpływowych ludzi przyprawione szczyptą polityki. Czego zabrakło?
Zdrowego rozsądku.
No bo jak logicznie wytłumaczyć chociażby fakt, że w całkowicie nieznanym sobie pustynnym terenie z obozu muzułmanów ucieka jeden z zakładników? Jak wytłumaczyć, że Vernet przeistacza się ze zwykłego szefa firmy w niezwykle sprawnego dowódcę oddziału bojowego? Jak wytłumaczyć charytatywną pomoc niejakiego Jednookiego, który w normalnych warunkach nie cofa się przed niczym i dla którego liczy się tylko duża kasa?
Wydaje mi się, że kołek, na którym trzeba zawiesić niewiarę, dramatycznie trzeszczy pod ciężarem zbiegów okoliczności i nieprawdopodobieństw, których dopuścili się w scenariuszu powieści panowie P&R. Zauważyliście, że napisałem „scenariuszu”? (...)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji