-
-
-
-
-
-
-
Płyta
- Buldog
-
cena:
37,49
zł
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Bułgarskie Centrum
Średnia ocena z 19 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Pidżama Porno
- Firma fonograficzna:
-
SP Records
, 2004
- Nr katalogowy:
- SPCD1104
- Sprawdź inne tytuły:
-
Pidżama Porno
Bułgarskie Centrum to najnowszy album Pidżamy Porno. Na płycie znajdziemy dwanaście piosenek utrzymanych w stylu przebojowego rock'n'rolla i melodyjnego punk-rocka. Po raz kolejny Grabaż, jako jedyny obok Kazika rockowy poeta w Polsce, stawia sobie wysoko literacką poprzeczkę. Tekstowo dominują tutaj bowiem ironiczne obserwacje rzeczywistości, wysublimowane aluzje literackie i nieszablonowe metafory oraz zabawy językowe w stylu: "Twoje ramiona - nie kruszące się ciasto", czy "Wszystkie polskie matki boskie kleją rymy częstochowskie". Obok nowych utworów na płycie pojawiają się również dwa znane covery: Wódka z repertuaru Kultu i Rockin' In The Free World autorstwa Neila Younga. Całość została nagrana w Studio "Q" w Żeleźnicy z gościnnym udziałem Areka Rejdy na akordeonie, Toma Horna na instrumentach klawiszowych i Anemio Anemowa w chórkach.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Każdy nowy dzień rodzi nowe paranoje |
|
| 2. Koszmarów 4 pary |
|
| 3. Bułgarskie Centrum Hujozy |
|
| 4. Wódka |
|
| 5. Egzystencjalny paw |
|
| 6. Wirtualni chłopcy |
|
| 7. Józef K. |
|
| 8. Rockin' In The Free World |
|
| 9. Kotów kat ma oczy zielone |
|
| 10. Nikt tak pięknie nie mówił że się boi miłości |
|
| 11. Nie wszystko co pozytywne jest legalne |
|
| 12. Droga na Brześć |
|
- Bułgarskie Centrum
- Wykonawca:
-
Pidżama Porno
Bardziej "Strachy" niż "Pidżama"
(2007-10-31)
Jacek
Jarocki
Więcej o recenzencie
Zacznę od tego, że słucham dużo punk rocka. Zapewne wielu zarzuci mi, że nie jestem fanem tej muzyki, gdyż nie mam zamiaru chwalić tej płyty.
Pidżama to pewien symbol na naszej scenie muzyki rockowej. Nigdy chyba nie starali się być komercyjni, ale kilka ich piosenek stało się popularnych, a na koncerty przychodzi naprawdę sporo osób. Ale według mnie to głównie zasługa chwytliwych melodii i tego, że brak im konsekwencji. Otóż, drodzy państwo, Pidżama na płycie "Bułgarskie centrum" punkowa nie jest. Cóż z tego, że perkusista robi czasami miarowe "umpa-umpa"? Często nawet nie ma tu przesteruj w gitarach, które zresztą i tak grają dosyć średnie melodyjki. Piosenki są długie (cztery minuty w krótkiej, punkrockowym utworze?), nieciekawie zaaranżowane. Więc może głos Grabarza? Też raczej nie. Jego maniera potrafi drażnić, a tragiczny akcent w utworze "Rockin' In The Free Word" to dla mnie kuriozum. Więc może teksty? Cóż, może... Ale czasami mam wrażenie, że sam autor nie wie co ma na myśli. Wszystko jest tak przeintelektualizowane, że czasami wychodzi z tego niezjadliwa papka. Poza tym razi mnie produkcja. Bęben basowy w perkusji brzmi jakby ktoś uderzał młotkiem w wielkie, kartonowe pudło. Brzmienie werbla dochodzi jakby z głębi. A wszystko to w lekkiej otoczce szumów. Może takie było założenie, ale ja podziękuję za taki sposób realizacji. Czyli co? To zła płyta? Nie! Absolutnie! Jest tu kilka perełek. "Droga na Brześć" - genialny jak dla mnie klimat. Coś w bardziej w klimacie Strachów. Bo ten cały krążek jest taki trochę "Strachowaty". Pidżama pobrzmiewa tu może w najbardziej punkowych kawałkach - "Bułgarskie centrum", "Wirtualni chłopcy" czy "Każdy nowy dzień rodzi nowe paranoje". A reszta poniżej Pidżamowej średniej. Dlatego będą tylko dwa Merliny, i życzenia wyjścia z marazmu. Niemniej fanom "Strachów" może się podobać.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ciągle czekam i mam nadzieję...
bodo
kirchhoff
Pidżama to dziwny zespół - wielki naprawdę potencjał i talent, drapieżność, szczerość i bezpośredniość, oryginalność też, czyli wszystko, czego już w polskiej muzyce nie ma. Z drugiej strony przypomina to odhibernowanego małpoluda z lat'80 - ta nieporadność warsztatowa, żenujące braki wokalne, nierówne płyty - żałosna wersja "Rockin'" z tym Grabaża angielskim z Kutna (czy ktoś jeszcze pamięta wykonanie Kobranocki? - lepsze niż oryginał). Słowem, jakby się naprawdę wzięli do roboty i skończyli z dziadostwem, byłby to świetny zespół... a tak, wciąż ni pies, ni wydra. Takie polskie na pół gwizdka.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Chłopaki nie muszą płakać!
(2005-03-20)
Piotr
Nocny
Więcej o recenzencie
Tak to jest, że zazwyczaj, z biegiem czasu, fascynacja twórczością jakiejś kapeli przechodzi, pozostaje jedynie wspomnieniem ze szczeniackich lat. Wspomnieniem dobrym -chociażby z mocno wyskokowych imprez, bądź nieco gorszym - gdy "nieznajomy niepokój obudził mnie", gdy wsłuchując się w teksty idola wylewało się hektolitry łez. Dla mnie przykładem tego typu zespołu jest właśnie Pidżama Porno - już od dłuższego czasu nie słucham ich na co dzień, już nie podśpiewuję słów Grabaża przy byle okazji. Jednak coś z dawnej miłości zostało - i dalej wzdrygam się słysząc, że jednak nastanie "dzień, w którym powstaną barykady", a właśnie "piąty pasek w dresie" przychodzi ma na myśl, gdy widzę co bardziej napakowanych kolesi, ubranych po sportowemu, szlajających się po moim smutnym osiedlu.
Z dużym zainteresowaniem i nawet lekko poddenerwowany wyczekiwałem najnowszej płytki Grabaża i korporacji. Jako przedsmak skonsumowałem "Radio Ości" - płyty z niepublikowanymi dotąd utworami Pidżamy bądź starszych sióstr, dołączonej do wakacyjnego wydania Lampy. Krążek zamykała pierwotna wersja kawałka, który z kolei już jako regularny album, jak się okazało, otwiera - "Każdy nowy dzień". I od razu wiedziałem, że będzie dobrze - nawet nie ze względu na warstwę muzyczną, która sporo różni się w obu wersjach, ale ze względu na genialny tekst. Jak dla mnie towarzysz Grabowski jest zdecydowanie jednym z najlepszych polskich tekściarzy. Ale tym razem kompletnie mnie zastrzelił. Bo pod słowami tej piosenki mogę się odpisać wszystkimi kończynami. Mimo że lat mam nadal -naście, a nie -dziesiąt, to już nie punk rock leci z głośnika, bo zastąpiła go nieco bardziej refleksyjna muzyka, natomiast na półce z wierszami Rymkiewicz wyparł Wojaczka. Tak, ja rownież zdecydowanie "ostatnio krzyczę rzadko"...
Potem juz poszło jak dla mnie z górki. "Koszmary" - jak świetny kawałek, tym bardziej, że bardziej gustuje dziś w takich "strachowych" klimatach niż tych spod znaku "trzy akordy darcie mordy". Kolejny utwór, który w 2/3 można nazwać "tytułowym", również bardzo ciekawy - szczerze powiem, że nie przypomina mi zbyt innych części płyty - i jak dla mnie jest to właśnie zaleta. Tekst również, jak większość na płycie, mile mnie zaskoczył...
Właśnie o tekstach na "Bułgarskim centrum" potrafiłbym pisać długo. Ta płyta jest według mojej skromnej oceny bardziej wyciszona niż poprzednie, więcej w niej rozmyślań niż manifestacji skrajnych poglądów. I bardzo dobrze - w końcu wraz z muzykami dojrzewa ich publiczność. Więc dla mnie przynajmniej bardzo ważne jest to, że wsłuchując się w śpiewane słowa, nie mam wrażenia, że słucham tanich sloganów spod znaku "No future" i "Jabol punka" ani też nie wydaje mi się, by twórcy "Welwetowych Swetrów" dali d... systemowi i komercji. A nawet jeśli dali, to zrobili to, jak luksusowa prostytuka, znająca swoja wartość, a nie tania dziwka spod dworca, do której przychodzą tylko Ci, którym chodzi o tanie zaspokojenie potrzeb fizjologicznych .
Wracając jeszcze do przeglądu utworów - niezbyt mogę się przekonać do "Wódki", ale mam chyba zbyt wielki sentyment do oryginału, by moc ten cover osądzać chociażby z pozorami obiektywizmu. Dla mnie zdecydowanym faworyt w plebiscycie na mistera Bulgarskiego Centrum jest Jozef K. - i znów opinia kompletnie zmanierowana. Dlaczego? Już śpieszę z wyjaśnieniami - od czasu kiedy usłyszałem koncertową wersje tego utworu, połączoną z melorecytacją Marcina Świetlickiego, dopisałem go do mojego topu wszech czasów polskich piosenek. Jednak wspaniale bronią się też inne kawałki - chociażby to "Nikt tak pięknie nie mowił, że boi się miłości, jak ty" - za sam tytuł można by Grabaża nominować co najmniej do NIKE, a kto wie czy nie do Bookera...
Chłopaki, jak się okazuje pokazały klasę i płakać nie muszą.
(6 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Bardzo dobra, po prostu
Niebartek
Świetne kawałki, Pidżama nie zawiodła. Po tym, jak usłyszałem, że ma powstać ta płyta, miałem lekkie obawy - po płycie Strachy na Lachy, ale nic a nic się nie zawiodłem, płyta po prostu super. Na szczególną uwagę zasługuje według mnie- "Bułgarskie centrum hujozy", "Egzystencjalny paw" oraz "Kotów kat ma oczy zielone" polecam, cała płyta jest kompletna, że tak to ujmę.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(19)