Ardeny, rok 1944. Grupa niemieckich żołnierzy, cofa się pod naporem wojsk alianckich do opuszczenia bunkra. Otoczeni, bez szans na zwycięstwo, bez amunicji i środków do życia, podejmują ryzyko odnalezienia drugiego wyjścia. Nie wiedzą jednak, że wędrówka jaką rozpoczną wiedzie przez sieć korytarzy - labiryntów, w których zaskoczy ich seria niewyjaśnionych morderstw. Od tej pory strach stanie się ich jedynym wrogiem.
Bunkier SS, czyli Bunkier Straconej Szansy
(2009-11-26)
Błażej
Bierczyński
Więcej o recenzencie
Granica belgijsko-niemiecka, rok 1944. Wycofujące się w panice resztki niemieckiego oddziału szukają schronienia w bunkrze, będącym częścią Linii Zygfryda. Jednak to nie nacierający Amerykanie stanowią dla Niemiaszków największe zagrożenie. Śmierć bowiem czai się w nieukończonych podziemnych korytarzach żelbetonowej konstrukcji. Żołnierze przestają wierzyć swoim zmysłom i sobie nawzajem, a sama budowla ze swym labiryntowym charakterem nie ułatwia im nie tylko obrony przed wrogiem z zewnątrz, ale przetrwanie we własnym gronie, gdzie każdy zaczyna być podejrzany. „Bunkier SS” (dodanie tych dwóch złowieszczych liter do tytułu miało za pewne zwiększyć napięcie jeszcze przed obejrzeniem filmu) zapowiada się na niezły horror, osadzony w realiach drugiej wojny światowej, która sama w sobie, co tu dużo mówić, i bez sił nadprzyrodzonych była horrorem. Ale że taki czas akcji w filmach grozy nie jest częsty, powitałem brytyjską produkcję z entuzjazmem. Jednak już po pierwszych minutach filmu, rzucił mi się w oczy ewidentny brak konsultanta historycznego na planie. „The Bunker” to oczywiście nie „Kompania braci”, ale takiej niekonsekwencji dawno nie widziałem. Jeden z żołnierzy ma na sobie jednocześnie mundur szeregowego Wehrmachtu (choć naramienniki są SS-owskie) i furażerkę z trupią główką, czyli nakrycie głowy SS-manów. Część żołnierzy ma na przedramionach opaski, co – jeśli należą do Wehrmachtu (o czym świadczą mundury jako całość), oznacza, iż są z dywizji Grossdeutschland. Problem w tym, że GD w okresie, w którym toczy się akcja filmu, była na froncie wschodnim. Również sposób w jaki Niemcy obchodzą się z bronią woła o pomstę do nieba. Żołnierz przeszukując bunkier i trzymając w jednej ręce latarkę, w drugiej dzierży swój MP38/40, lecz nie za chwyt pistoletowy z palcem na spuście, tylko za magazynek! Użytkowanie broni natomiast odpowiada bardziej współczesnemu szkoleniu niż temu z czasów hitlerowskiego wojska (widać to na przykładzie wspomnianego „schmeissera”). A jaki jest „The Bunker” jako horror, jeśli zapomnimy o niedociągnięciach historyczno-technicznych? Rozczarowuje przede wszystkim po tym, gdy okazuje się, jak duży potencjał w sobie miał i jak niewiele z tego potencjału zostało wykorzystane. Mroczny kompleks obronny, wojenne niebezpieczeństwa czyhające na zewnątrz i nieznane zło kryjące się w jego klaustrofobicznych wnętrzach, legendy krążące na temat miejsca, gdzie go wybudowano, tajemnicze wizje, omamy i wszystko, co żołnierze mogą mieć na sumieniu – idealna kombinacja! Czegoś jednak zabrakło – w prowadzeniu kamery (widz nie ma wrażenia, że wchodzi wraz z żołnierzami w otchłań korytarzy), budowaniu napięcia i rozwijaniu fabuły (obydwa elementy sprowadzają się do „kto zginie następny”), tworzeniu postaci (połowa od razu idzie „na odstrzał” z pamięci). Widać, że twórcy mieli pomysł, ale jego realizacja ich przerosła. Wielka szkoda, bo horror rozgrywający się w czasie drugiej wojny światowej to byłoby naprawdę coś.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji