-
-
Ten
- Pearl Jam
-
cena:
37,99
zł
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: By The Way
Średnia ocena z 24 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Red Hot Chili Peppers
- Firma fonograficzna:
-
Warner Music Poland
, 2002
- Nr katalogowy:
- 9362481402
- Sprawdź inne tytuły:
-
Red Hot Chili Peppers
Gdyby Bóg chciał nagrać płytę, brzmiałaby ona jak ten CD" - tyle jeden z rozentuzjazmowanych fanów recenzujących w sieci nowy krążek Red Hot Chili Peppers. To oczywiście gruba przesada, jednak ósmy w dorobku (lata lecą nieubłaganie...) album Papryczek to kawał świetnej, mocno eklektycznej muzyki. Kiedis i spółka przygotowali magiczną, zaskakująco łagodną i balladową dźwiękową potrawę. To prawdziwa niespodzianka, nie dajmy się zwieźć ognistemu tytułowemu utworowi - By The Way swym charakterem bardziej niż głośne Californication przypomina ostatnią solową płytę cudownie zawróconego z drogi w zaświaty Johna Frusciante.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. By The Way |
|
| 2. Universally Speaking |
|
| 3. This Is The Place |
|
| 4. Dosed |
|
| 5. Don't Forget Me |
|
| 6. The Zephyr Song |
|
| 7. Can't Stop |
|
| 8. I Could Die For You |
|
| 9. Midnight |
|
| 10. Throw Away Your Television |
|
| 11. Cabron |
|
| 12. Tear |
|
| 13. On Mercury |
|
| 14. Minor Thing |
|
| 15. Warm Tape |
|
| 16. Venice Queen |
|
- By The Way
- Wykonawca:
-
Red Hot Chili Peppers
Uwielbiam
(2010-08-31)
elokwentna
Więcej o recenzencie
Posłuchałam raz, pomyślałam, że oprócz kilku piosnek- nudna. Posłuchałam drugi- nawet, nawet. Posłuchałam trzeci- zakochałam się. Lubię muzykę, którą się poznaję, odkrywa i docenia z czasem. Red hoci są dojrzalsi i tworzą dojrzalszą muzykę, choć nie brakuję tu kilku charakterystycznych utworów w ich stylu. Marzycielskie Midnight, wzruszające Dosed i Tear, psychodeliczne Don't forget me, ciekawe Warm tape i idealne zwieńczenie albumu- Venice queen, jedna z moich ulubionych piosenek tego zespołu. Zresztą każdy utwór zasługuję na uwagę, każdy uwielbiam. Nowe aranżację, trąbka Flea'i, chórki Johna...Płyta spokojna (ale nie całkiem;)), najczęsciej słucham jej nocą i rozmyslam... Sam Fru powiedziała, że okres nagrywania By the way był najlepszym okresem jego życia.
Jak na razie- moja ulubiona płyta.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Płyta zaskakująca pozytywnym brzmieniem
(2009-11-21)
Agnieszka
Kotas
Więcej o recenzencie
Płyta By the Way wydana w 2002 roku była sporym zaskoczeniem dla fanów Red Hotów. Po tytułowym singlu, jak i wcześniejszej twórczości zespołu nikt nie spodziewał się takich łagodnych i wpadających w ucho dźwięków - ostre Papryczki postanowiły pokazać się w trochę łagodniejszej odsłonie. Funkowe brzmienie, choć dalej zauważalne w niektórych utworach zeszło na drugi plan. Przyjazne dźwięki gitary, refleksyjne teksty i jedne z najbardziej rozpoznawalnych piosenek, takie jak Can't Stop, By the Way czy The Zephyr Song to właśnie ten album.
Pierwszy utwór - By the Way z pewnością swoim brzmieniem zadowolił dotychczasowych fanów jak i przyciągnął nowych. Dalej Universally Speaking - przyjemna, uspakajająca po gwałtownym wstępie, jednak inna niż znane nam dotychczas piosenki Red Hot Chili Peppers. This is the Place - tutaj za to bez trudności znajdziemy typowe dla nich brzmienie. Niektórzy narzekają "utwór łudząco podobny do tych z Californication"... Osobiście w ogóle mi to nie przeszkadza, a nawet cieszy. Dosed - kolejna piosenka przyjaźnie nastawiona do człowieka. Chwila relaksu z dobrą muzyką. Opowiada ona o niechęci Antka do używek. Jak dobrze, że z tym skończył... Don't Forget Me - piosenka z łagodnej nuty przechodząca w dźwięki dodające tzw.'powera'. Idealna na szary dzień, gdy nic się nie chce. The Zephyr Song - no i można sobie pomarzyć...a także posłuchać o latającym makaronie.;) Posiada swój szczególny nastrój i również cieszy ucho. Can't Stop - 'this punk the feeling and you stay for'. Mocne brzmienie typowe dla Red Hotów o niesamowitej grze w tle i kosmicznym tekście. Znana i lubiana, ciekawa, jedyna w swoim rodzaju. Czego chcieć więcej?:D I Could Die for You - piękna ballada o przyjemnym rytmie i wspaniałym tekście. Midnight - kolejny melodyjny utwór na BtW. Throw Away Your Television - w końcu wyraźnie słyszalny bas dominujący w tej piosence. Usłyszymy w niej także interesująco brzmiącą solówkę Johna. Następnie Cabron - ciekawe podejście do muzyki latynoskiej. W zależności od podejścia budzi różne uczucia. Tear - łagodny utwór zawierający partie zagrane na pianinie. On Mercury - intrygujący, może właśnie dlatego, że Flea prezentuje swoje umiejętności nie tylko na basie, ale także na trąbce. Minor Thing - kolejny typowy dla tej płyty utwór. Warm Tape - nie za dużo tych klawiszy?? No cóż... Venice Queen - to według mnie genialna piosenka pod każdym względem. Jak każdy z nas wie, została napisana dla zmarłej przyjaciółki Anthoniego. Moim skromnym zdaniem najlepsza z całego krążka.
Podsumowując - płyta By the Way mimo że ukazuję Red Hot Chili Peppers w zupełnie innej odsłonie niż dotychczas zawiera wiele utworów przyjemnych dla ucha, jak i ducha. Nie należy jej przekreślać tylko dlatego, iż jest inna iż dotychczasowe albumy. Uważam, że jest OK.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Stara, zepsuta papryka
(2005-02-12)
Marcin
Kubicki
Więcej o recenzencie
Na tą płytę na pewno z niecierpliwością czekał każdy fan tego działającego już od przeszło 20 lat rockowo-funkowego zespołu. Utwory z ich poprzedniego albumu "Californication" głęboko zapadły w pamięć, budząc przyjemne wspomnienia. Nic więc dziwnego, że kiedy usłyszałem po raz pierwszy w radio singiel "By The Way", który moim skromnym zdaniem jest jednym z bardziej udanych kawałków Red Hotów, ślinka ciekła mi na samą myśl o premierze albumu. Nie mogłem się doczekać momentu przesłuchania reszty utworów. Niestety-zawiodłem się. Płyta skomercjalizowana, zbyt spokojna i grzeczna jak na tak mocny zespół, na dodatek po paru minutach nudząca. Najbardziej dynamicznym utworem jest "By The Way", do którego wciąż nie mam kompletnie żadnych zastrzeżeń, równie szybki jest "Cabron", ale ten zupełnie członkom zespołu nie wypalił. Jest to jakaś mieszanka cygańsko-hiszpańsko-meksykańsko-rockowych rytmów, która kompletnie zawodzi, a wręcz irytuje. "This Is The Place" to typowy red hotowy kawałek, jednak łudząco podobny do innych tego typu z "Californication". Co mnie załamało? "Zephyr Song" i automat perkusyjny na początku. Całość powiedzmy ratuje "Minor Thing"-szybszy, dynamiczny i tradycyjny dla grupy utwór, nie budzący jednak zachwytu w moich uszach. Przeważająca większość kawałków to spokojne ballady, wyróżnia się z nich "I Could Die For You", który stoi na naprawdę wysokim poziomie, nie ma jednak kompletnie żadnego porównania z takimi hitami, jak choćby "Under The Bridge". Reasumując-słuchając najnowszej płyty Red Hot Chili Peppers nie można sobie wyobrazić, że to ci sami ludzie, którzy nagrali pełną dynamizmu płytę "Blood Sugar Sex Magic", którzy świrowali przy "Out In L.A." i którzy skandalizowali na każdym swoim koncercie. Teraz jest to zupełnie grzeczna, nie wybijająca się, rockowa muzyka, łatwo wpadająca w ucho. Brzmienie pozostało, głos Anthony'ego Kiedisa wciąż tak bardzo charakterystyczny, bas Flea ciągle tak samo precyzyjny i aż żal ściska serce na myśl, że w ogóle tego nie wykorzystano. Na imprezę do poskakania tylko pierwszy singel, reszta utworów to muzyka, przy której miło jedzie się samochodem.
(3 z 13 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Moja podróż z Peppers rozpoczęła się wraz z tą płytą
Iza
Kokocińska
To pierwsza płyta RHCP, jaką kupiłam. Uważam, że jest bardzo ciekawa i muzycznie róźnorodna. Wielu starym i wiernym fanom nie przypadła do gustu, ale ja należę do tych nowych, którzy są jak najbardziej na tak. "Minor Thing" - mój typ no. 1, "BTW", "Can't Stop" emanują energią. Albo nieco psychodeliczna piosenka "Don't Forget Me"... - super. Ballady są, fakt, ale jakże zróżnicowane - z towarzyszącą orkiestrą "Midnight" czy refleksyjna "Tear". Sporo elementów optymistycznych - nawiązująca w sposobie śpiewania do The Beatles "On Mercury" czy... w sumie śmieszna, ale sympatyczna "Cabron" - choć mogłoby się bez niej obyć. Bardzo fajna "Throw Away Your Television" oraz zamykująca "Venice Queen" dodają wyrazu tej płycie. Płyta naprwdę może się podobać, nie mam zastrzeżeń.
(5 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Zmierzch Bogów
(2004-06-15)
Andrzej
Wolfram
Więcej o recenzencie
Ja, największy fan, mało już słucham tego krążka. Choć nie zasmuca mnie poziom. Są piosenki na miarę arcydzieła "Blood, Sugar, Sex Magik" - to przede wszystkim piękne, liryczne i punkowe zarazem "Universally Speaking", ale też "Dosed", "I Could Die For You", "Midnight" i "Minor Thing".
Grupa wychodzi jednak poza sprawdzoną formułę, ale z wątpliwym powodzeniem - "Cabron" jest jakimś koszmarem, reszta po prostu "nie ma jaj". Zastanawia przede wszystkim styl gitarzysty - Frusciante po wyjściu z dragów potrafił skomponować ciekawe riffy do "Californication" (1999). Teraz jego "alternatywny sposób gry" przypomina niekiedy wybryki przedszkolaka z zabawkową gitarką firmy Casio.
(3 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(24)