Koszyk pusty
Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...
-
- Maria Awaria
- Maria Peszek
- cena: 31,99 zł
-
- Osiecka
- Katarzyna Nosowska
- cena: 38,99 zł
Koszyk pusty
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 9 recenzji (Dodaj własną)
| Posłuchaj utworów: | MP3 | WMA |
|---|---|---|
| 1. Michał Rudaś - Bluzeczka zamszowa |
![]() |
![]() |
| 2. Gonzales Kolektiv feat. Mika Urbaniak - Juz nigdy |
![]() |
![]() |
| 3. The Bumelants - Bo to się zwykle tak zaczyna |
![]() |
![]() |
| 4. Maria Sadowska - Ta ostatnia niedziela |
![]() |
![]() |
| 5. Janusz Szron - Jesienne Róże |
![]() |
![]() |
| 6. Aleksandra Nieśpielak - W małym kinie |
![]() |
![]() |
| 7. Sławek Uniatowski - Fredzio |
![]() |
![]() |
| 8. Pinnawela - Un Peu Demonde |
![]() |
![]() |
| 9. The Bumelants - Tango Milonga |
![]() |
![]() |
| 10. DJ Twister - A ja sobie gram na gramofonie |
![]() |
![]() |
| 11. Novika - Kiedy bedziesz zakochany |
![]() |
![]() |
| 12. Muzykoterapia - Pikkunina |
![]() |
![]() |
| 13. Smokee feat. Olga Szomańska-Radwan - Jesienne róże |
![]() |
![]() |
| 14. Seb Skalski & Masta P. - Oczy Czarne RMX |
![]() |
![]() |
ilona pawłowska Więcej o recenzencie
można się było tego spodziewać - kiedy się bierze na barki muzykę wielkiego artysty, choćby i trąciła myszką, i tak może bez ogródek uwypuklić niedoskonałości współczesnych twórców (w tym wypadku - przetwórców bardziej, bądź kopistów jedynie). Na cafe Fogg najlepiej wypadają te utwory, gdzie zachowano wokal Mieczysława Fogga, a zabawiono się z aranżacją i beatem. Rezultaty są fantastyczne - szczególnie przypadły mi do gustu "Już nigdy" i "Tango milonga" oraz oczywiście nowa wersja klubowego hitu sprzed 4 lat czyli "gramofonomanki". DJ'ów mamy w kraju zdolnych i muzykalnych, więc z uwspółcześnianiem dobrych kompozycji radzą sobie świetnie. Gorzej niestety z wokalistami. "Jesienne róże" wypadają blado, "Fredzio" Sławka Uniatowskiego aż proszą o aranż bardziej współczesny, potencjał "Tej ostatniej niedzieli" grzebie dokumentnie Marysia Sadowska. Dobrze sobie radzi Pinnawela, świetnie Mika Urbaniak (dlaczego wciąż trzeba jej szukać na płytach innych twórców, powinna już dawno nagrać własną płytę, na pewno byłaby merlinowym hitem!!!), ale najlepiej... niezastąpiony, naprawdę niezastąpiony i jedyny w swoim rodzaju Mieczysław Fogg. Prawdziwy talent broni się w każdej aranżacji. warto zatem posłuchać, jak klimatycznie wypada wokal artysty w otoczeniu syntezatorów.
(4 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Patrycja Laskowska Więcej o recenzencie
Płyta przyjemna, choć nierówna dość. Idea ciekawa...
(2 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Mariusz Szymczuk Więcej o recenzencie
Reklamę tej płyty zobaczyłem na jednej ze stacji metra w Warszawie. Zapragnąłem ją mieć bo fanem Pana Fogga jestem od dawna. Dziewicze przesłuchanie nastąpiło w sklepie z płytami. Po wysychaniu "Tanga Milonga" postanowiłem, że biorę. A potem jakoś poszło. Michał Rudaś (zapamiętajmy to nazwisko), Mika Urbaniak i inni. No i sam Mieczysław Fogg, którego wokal zamontowano w nowoczesnych, bardzo dobrych aranżacjach. Największy minus płyty to "Ta ostatnia niedziela" w wykonaniu Marii Sadowskiej. Delikatnie mówiąc nieporozumienie. Ale ogólnie płyta bardzo dobra. Dziś już się tak ani nie pisze, ani nie komponuje...
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Robert Nakonieczny Więcej o recenzencie
Kupiłem zwiedziony dwoma szlagierami chodzącymi w radio. Miło sobie nucić, "bo to się zwykle tak zaczyna...". Niestety płyta jako całość szwankuje. Paradoksalnie, najlepiej wypadają te kawałki, w których najwięcej zostało Fogga. Paradoksalnie - wtedy widać, że ten facet to miał głos. a nowi wykonawcy, no cóż, różnie z tym bywa. Chyba lepiej by było zostawić starego Fogga, a zamiast tego dać mu nowe aranżacje i zmiksować jego piosenki na nowo.
(9 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
anna patrycy Więcej o recenzencie
Mika Urbaniak powinna wziąć na warsztat c a ł e g o Fogga i go podać dalej w świat. Uważam, że obok innych interpretacji ta jest szałowa. Super! A cała płyta rewelacyjna. Pierwsza część zdecydowanie lepsza. Urok polega na miksowaniu jego głosu z nowymi dźwiękami. A dalej jest interpretacja. Ale to tylko moje skromne zdanie. Mika do roboty!
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Michael Więcej o recenzencie
Mieczysław Fogiel (Fogg) bez wątpienia zasługuje na miano jednego z najważniejszych artystów w historii polskiej muzyki XX wieku. Płyty z jego nagraniami osiągnęły nakład ponad dwudziestu pięciu milionów egzemplarzy, wystąpił na blisko szesnastu tysiącach koncertów. Zapewnił sobie tym samym niesłychaną sławę, trwającą kilkadziesiąt lat -jak najbardziej zasłużoną. Kto nigdy nie słyszał Fogga, nie zrozumie. O jego fenomenie długo by się rozpisywać... Płyta "Cafe Fogg", której nazwa nawiązuje do prowadzonej przez Fogga kawiarni artystycznej, to głos młodego pokolenia. Artyści zainspirowani muzyką Fogga, pod okiem Michała Fogga - prawnuka piosenkarza, stworzyli nowoczesną płytę na miarę naszych czasów. Jak wielu jest muzyków, tak wiele byłoby różnorodnych kompozycji. Słuchając utworów zremixowanych, można dostrzec jak głos Fogga znakomicie wkomponowuje się w nowoczesne smooth clubowe brzmienia. Inni zaśpiewali te utwory w klasyczny sposób, gdzie osią piosenki stał się fortepian. Dla innych pierwotna piosenka stałą się natchnieniem do stworzenia utworu w swojej stylistyce, mowa o znakomitej kompozycji "Un Peu Demode" w wykonaniu Pinnaweli. W odniesieniu do wcześniejszej opinii - Mika Urbaniak dokładnie wiedziała co chce zrobić. Nadała nowy sens piosence "Już nigdy" - fenomenalnie! "Cafe Fogg" jest dowodem na to, że warto sięgać po "stare" nagrania, które mimo upływu lat okazują się nadal aktualne. A co w szczególności charakteryzuje Fogga to przepiękne melodie, specyficzne teksty i jego liryczny, barytonowy głos. Dla wszystkich młodych słuchaczy: niech ta płyta zachęci Was do słuchania Mieczysława Fogga na co dzień!
(6 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
habi Więcej o recenzencie
Niektóre kompozycje brzmią jak z taniego recitalu, chyba producenci chcieli trochę 'zapchać' całość. Wielki Fogg nadal niedościgniony. Sympatyczna próba stworzenia przekornej płyty - wyszło pół na pół. Fogg na tle nowych aranżacji brzmi świetnie, inni wykonawcy w jego piosenkach - czasem karykaturalnie i bez emocji.
(10 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Anna Niklewska Więcej o recenzencie
Ogromnie mi się spodobało potraktowanie piosenek Fogga z luzem. Myślę, że i artyście tez by się spodobał ten album. Jedynym minusem to piosenka wykonana prze Mikę Urbaniak. Sądzę, że artystka powinna się bardziej wsłuchać w piosenki p. Fogga, bo swoją interpretacją wykazała całkowite niezrozumienie tematu.
(5 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Maciej Saskowski Więcej o recenzencie
Wbrew swej pierwotnej funkcji jazz znowu stał się śmiertelnie poważny, a swobodniejsze odmiany, jak funky, house czy acid traktowane są jak enfant terrible. Tym większa jest radocha, gdy wpada nam w ręce coś zrobionego z poczuciem humoru, leciutko, a w dodatku nie mieszczącego się w żadnych mądrych klasyfikacjach. Przedstawiciele młodego pokolenia polskich muzyków, wyraźnie upodobali sobie odświeżanie starych, wydawałoby się zapomnianych, melodii. Na hasło "Cafe Fogg" zareagowali nie tylko ci, co jazzują na co dzień, ale przede wszystkim ci, których byśmy o to nigdy nie posądzili. Efekt jest wielce zadowalający, gdyż kreatorom nowych brzmień znad Wisły udało się, bazując na kompozycjach innych autorów, stworzyć własne, ciekawie brzmiące perełki. W pierwszych taktach, w rytmie fokstrota, wprowadza nas w radosny, taneczny nastrój Michał Rudaś, śpiewając "Bluzeczkę zamszową". Dalej pani Mika Urbaniak, w duecie z Gonzales Kolektiv swobodnie hiphopuje w "Już nigdy". The Bumelants zaskakują rześkim potraktowaniem standardu "Bo to się zwykle tak zaczyna". Marysia Sadowska daje sobie sprytnie radę z trudnym "Ta ostatnia niedziela", Janusz Szron poetycko melodeklamuje o "Jesiennych różach", a Aleksandra Nieśpielak kuszącym głosem namawia nas na seans "W małym kinie". Sławek Uniatowski klasycznie traktuje "Fredzia", gdy jego koleżanka Pinnawela jest pełna zmysłowości w funkowej interpretacji "Un Peu Demonde". Nawiązując do atmosfery imprezowego melanżu The Bumelants i DJ Twister, niczym woda z ogniem, rozprawiają o "Tango Milonga" i "A ja sobie gram na gramofonie". Novika dołącza odrobinę klubowego grania w dubowej wersji "Kiedy będziesz zakochany". Mocnym akcentem jest "Pikkunina" w eleganckim wykonaniu członków Muzykoterapii. Wreszcie Olga Szomańska-Radwan z odlotowym Smokee'm próbuje w nowoczesnych brzmieniach przeistoczyć się w "Jesienne róże". Na zakończenie pojawia się fragmencik popisu rozumienia współczesnego dj'owania samego producenta tego niezwykłego projektu - Seba Skalskiego. I tak mocnym uderzeniem kończy się płyta pachnąca dobrą muzyką, jazzem, luzem, wiosną, Warszawą, bo właśnie stolica była najbardziej przyjaznym jazzowi miejscem po naszej stronie Europy. Tam właśnie wymiękał niegdyś sam Mieczysław Fogg, a był to bardzo kapryśny twardziel.
(14 z 18 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji


























