Pełny opis produktu: Cafe Fogg [Jewelcase]
Średnia ocena z 9 recenzji
(Dodaj własną)
- Firma fonograficzna:
-
Sony Music
, 2008
- Nr katalogowy:
- 88697368562
Pomysłodawcą projektu "Cafe Fogg" jest prawnuk Mieczysława Fogga - Michał, który wraz z didżejem i producentem Sebastianem Skalskim oraz grupą znanych polskich artystów postanowili stworzyć album będący hołdem dla nestora polskiej piosenki.
Album zawierał będzie 14 utworów z repertuaru Mieczysława Fogga w wykonaniu min. Marysi Sadowskiej, Miki Urbaniak, Pauliny Przybysz, Sławka Uniatowskiego i innych artystów wspomaganych przez najlepszych DJ'ów. Utwory z płyty "Cafe Fogg" to współczesne wykonania niezapomnianych przebojów min. "Tango Milonga", "To ostatnia niedziela", "A ja sobie gram na gramofonie" w nowych aranżacjach, ale co bardzo ważne zawierające oryginalne partie wokalne w wykonaniu samego Mieczysława Fogga. Wynikiem tego jest zbiór utworów o stylistyce od klasycznego jazzu, swingu, reggae, funk'u po hip hop i klubowe brzmienia.
Mieczysław Fogg kojarzony z bardzo klasycznymi wykonaniami został w tym projekcie pokazany jako inspiracja dla młodych artystów różnych styli muzycznych.
Różni artyści, autorskie aranżacje, bardzo odmienne interpretacje i jeden wspólny mianownik w postaci Mieczysława Fogga to chyba najkrótsza i najbardziej trafna charakterystyka "Cafe Fogg".
| Posłuchaj utworów: |
MP3 |
WMA |
| 1. Michał Rudaś - Bluzeczka zamszowa |
 |
 |
| 2. Gonzales Kolektiv feat. Mika Urbaniak - Juz nigdy |
 |
 |
| 3. The Bumelants - Bo to się zwykle tak zaczyna |
 |
 |
| 4. Maria Sadowska - Ta ostatnia niedziela |
 |
 |
| 5. Janusz Szron - Jesienne Róże |
 |
 |
| 6. Aleksandra Nieśpielak - W małym kinie |
 |
 |
| 7. Sławek Uniatowski - Fredzio |
 |
 |
| 8. Pinnawela - Un Peu Demonde |
 |
 |
| 9. The Bumelants - Tango Milonga |
 |
 |
| 10. DJ Twister - A ja sobie gram na gramofonie |
 |
 |
| 11. Novika - Kiedy bedziesz zakochany |
 |
 |
| 12. Muzykoterapia - Pikkunina |
 |
 |
| 13. Smokee feat. Olga Szomańska-Radwan - Jesienne róże |
 |
 |
| 14. Seb Skalski & Masta P. - Oczy Czarne RMX |
 |
 |
- Cafe Fogg [Jewelcase]
Kopia mistrza - nie zawsze udana
(2009-01-25)
ilona
pawłowska
Więcej o recenzencie
można się było tego spodziewać - kiedy się bierze na barki muzykę wielkiego artysty, choćby i trąciła myszką, i tak może bez ogródek uwypuklić niedoskonałości współczesnych twórców (w tym wypadku - przetwórców bardziej, bądź kopistów jedynie).
Na cafe Fogg najlepiej wypadają te utwory, gdzie zachowano wokal Mieczysława Fogga, a zabawiono się z aranżacją i beatem. Rezultaty są fantastyczne - szczególnie przypadły mi do gustu "Już nigdy" i "Tango milonga" oraz oczywiście nowa wersja klubowego hitu sprzed 4 lat czyli "gramofonomanki". DJ'ów mamy w kraju zdolnych i muzykalnych, więc z uwspółcześnianiem dobrych kompozycji radzą sobie świetnie.
Gorzej niestety z wokalistami. "Jesienne róże" wypadają blado, "Fredzio" Sławka Uniatowskiego aż proszą o aranż bardziej współczesny, potencjał "Tej ostatniej niedzieli" grzebie dokumentnie Marysia Sadowska. Dobrze sobie radzi Pinnawela, świetnie Mika Urbaniak (dlaczego wciąż trzeba jej szukać na płytach innych twórców, powinna już dawno nagrać własną płytę, na pewno byłaby merlinowym hitem!!!), ale najlepiej... niezastąpiony, naprawdę niezastąpiony i jedyny w swoim rodzaju Mieczysław Fogg.
Prawdziwy talent broni się w każdej aranżacji. warto zatem posłuchać, jak klimatycznie wypada wokal artysty w otoczeniu syntezatorów.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Fenomenalna płyta
(2008-09-02)
Maciej
Saskowski
Więcej o recenzencie
Wbrew swej pierwotnej funkcji jazz znowu stał się śmiertelnie poważny, a swobodniejsze odmiany, jak funky, house czy acid traktowane są jak enfant terrible. Tym większa jest radocha, gdy wpada nam w ręce coś zrobionego z poczuciem humoru, leciutko, a w dodatku nie mieszczącego się w żadnych mądrych klasyfikacjach. Przedstawiciele młodego pokolenia polskich muzyków, wyraźnie upodobali sobie odświeżanie starych, wydawałoby się zapomnianych, melodii. Na hasło "Cafe Fogg" zareagowali nie tylko ci, co jazzują na co dzień, ale przede wszystkim ci, których byśmy o to nigdy nie posądzili. Efekt jest wielce zadowalający, gdyż kreatorom nowych brzmień znad Wisły udało się, bazując na kompozycjach innych autorów, stworzyć własne, ciekawie brzmiące perełki. W pierwszych taktach, w rytmie fokstrota, wprowadza nas w radosny, taneczny nastrój Michał Rudaś, śpiewając "Bluzeczkę zamszową". Dalej pani Mika Urbaniak, w duecie z Gonzales Kolektiv swobodnie hiphopuje w "Już nigdy". The Bumelants zaskakują rześkim potraktowaniem standardu "Bo to się zwykle tak zaczyna". Marysia Sadowska daje sobie sprytnie radę z trudnym "Ta ostatnia niedziela", Janusz Szron poetycko melodeklamuje o "Jesiennych różach", a Aleksandra Nieśpielak kuszącym głosem namawia nas na seans "W małym kinie". Sławek Uniatowski klasycznie traktuje "Fredzia", gdy jego koleżanka Pinnawela jest pełna zmysłowości w funkowej interpretacji "Un Peu Demonde". Nawiązując do atmosfery imprezowego melanżu The Bumelants i DJ Twister, niczym woda z ogniem, rozprawiają o "Tango Milonga" i "A ja sobie gram na gramofonie". Novika dołącza odrobinę klubowego grania w dubowej wersji "Kiedy będziesz zakochany". Mocnym akcentem jest "Pikkunina" w eleganckim wykonaniu członków Muzykoterapii. Wreszcie Olga Szomańska-Radwan z odlotowym Smokee'm próbuje w nowoczesnych brzmieniach przeistoczyć się w "Jesienne róże". Na zakończenie pojawia się fragmencik popisu rozumienia współczesnego dj'owania samego producenta tego niezwykłego projektu - Seba Skalskiego. I tak mocnym uderzeniem kończy się płyta pachnąca dobrą muzyką, jazzem, luzem, wiosną, Warszawą, bo właśnie stolica była najbardziej przyjaznym jazzowi miejscem po naszej stronie Europy. Tam właśnie wymiękał niegdyś sam Mieczysław Fogg, a był to bardzo kapryśny twardziel.
(12 z 16 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Tribute to Mieczysław Fogg
(2008-09-22)
Michael
Więcej o recenzencie
Mieczysław Fogiel (Fogg) bez wątpienia zasługuje na miano jednego z najważniejszych artystów w historii polskiej muzyki XX wieku. Płyty z jego nagraniami osiągnęły nakład ponad dwudziestu pięciu milionów egzemplarzy, wystąpił na blisko szesnastu tysiącach koncertów. Zapewnił sobie tym samym niesłychaną sławę, trwającą kilkadziesiąt lat -jak najbardziej zasłużoną. Kto nigdy nie słyszał Fogga, nie zrozumie. O jego fenomenie długo by się rozpisywać...
Płyta "Cafe Fogg", której nazwa nawiązuje do prowadzonej przez Fogga kawiarni artystycznej, to głos młodego pokolenia. Artyści zainspirowani muzyką Fogga, pod okiem Michała Fogga - prawnuka piosenkarza, stworzyli nowoczesną płytę na miarę naszych czasów. Jak wielu jest muzyków, tak wiele byłoby różnorodnych kompozycji. Słuchając utworów zremixowanych, można dostrzec jak głos Fogga znakomicie wkomponowuje się w nowoczesne smooth clubowe brzmienia. Inni zaśpiewali te utwory w klasyczny sposób, gdzie osią piosenki stał się fortepian. Dla innych pierwotna piosenka stałą się natchnieniem do stworzenia utworu w swojej stylistyce, mowa o znakomitej kompozycji "Un Peu Demode" w wykonaniu Pinnaweli. W odniesieniu do wcześniejszej opinii - Mika Urbaniak dokładnie wiedziała co chce zrobić. Nadała nowy sens piosence "Już nigdy" - fenomenalnie! "Cafe Fogg" jest dowodem na to, że warto sięgać po "stare" nagrania, które mimo upływu lat okazują się nadal aktualne. A co w szczególności charakteryzuje Fogga to przepiękne melodie, specyficzne teksty i jego liryczny, barytonowy głos. Dla wszystkich młodych słuchaczy: niech ta płyta zachęci Was do słuchania Mieczysława Fogga na co dzień!
(4 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Pomysł dobry, poziom nierówny
(2008-09-29)
Robert
Nakonieczny
Więcej o recenzencie
Kupiłem zwiedziony dwoma szlagierami chodzącymi w radio. Miło sobie nucić, "bo to się zwykle tak zaczyna...". Niestety płyta jako całość szwankuje. Paradoksalnie, najlepiej wypadają te kawałki, w których najwięcej zostało Fogga. Paradoksalnie - wtedy widać, że ten facet to miał głos. a nowi wykonawcy, no cóż, różnie z tym bywa. Chyba lepiej by było zostawić starego Fogga, a zamiast tego dać mu nowe aranżacje i zmiksować jego piosenki na nowo.
(7 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji