-
-
-
Zgred
- Rafał A. Ziemkiewicz
-
cena:
30,49
zł
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Cena
Średnia ocena z 16 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Waldemar Łysiak
- Wydawnictwo:
-
Exlibris
- ISBN:
- 83-87071-64-1
- Liczba stron:
- 264
- Wymiary:
- 150 x 210 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Waldemar Łysiak
Cena to dramat, w którym dominują kwestie uniwersalne, zarazki toczące całą ludzkość, lecz przy okazji nie brak również analizy bakterii rodzimych, ściśle polskich, warunkowanych przez historię tylko polską i przez świadomość tylko polską. Cena to niby lustro, w którym możemy się przejrzeć. Ale nie liczmy na samozadowolenie-ten widok nie krzepi serc patriotów i serc humanistów, będących notorycznymi optymistami.
- Cena
- Autor:
-
Waldemar Łysiak
Łysiak klasy A
(2009-03-13)
Krzysztof
Bokwa
Więcej o recenzencie
Waldemara Łysiaka kojarzy się głównie z książek politycznych, ewentualnie z „serii napoleońskiej”. W tym kontekście „Cena” zachwyca jako dzieło wielkie i ponadczasowe – może nawet: genialne. Ujęty w formie de facto dramatu (mimo, że tekst jest ciągły, to wystarczyłyby jeszcze tylko didaskalia, aby móc go przenieść na scenę), czytelnik dostaje obraz nie tylko naszego społeczeństwa pod okupacją hitlerowską; jest to też historia o odpowiedzialności za czyny i o podejmowaniu decyzji. Decyzji straszliwych, które sprowadzają człowieka do poziomu gorszego niż zwierzę – ale których nie da się uniknąć... Przesłanie „Ceny” jest ponadczasowe i uniwersalne – mimo osadzenia w polskich realiach, zrozumiałych (wydawałoby się) tylko dla rodaków autora. A, no i jeszcze oprawa graficzna – jak to u Łysiaka, niepowtarzalna i wysublimowana. Krótko mówiąc, prawdziwa uczta dla ducha; i sądzę, że jeśli za 100 czy 200 lat jakaś książka Łysiaka będzie wciąż wznawiana, to powinna być to właśnie „Cena”.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Łysiak - dlaczego odkryłem go tak późno?
Łukasz
Dąbrowski
"Cena" to pierwsza książka Waldemara Łysiaka, po którą sięgnąłem, ale nim przeczytałem I Akt dramatu, już wiedziałem, że nie ostatnia. Pomimo osadzenia w konkretnych realiach jest etycznie i filozoficznie absolutnie ponadczasowa. Postać Profesora Stańczaka, zdystanowanego filozofa, zachwyci każdego, kto sam potrafi zachować dystans wobec siebie i swoich przywar. W jednym tylko, jak mi się wydaje, Łysiak się pomylił - wkładając w usta profesora słowa, iż człowiek kieruje się wyłącznie żadzą, a nie miłością. Ale sam fakt, że zacząłem się nad tym zastanawiać po lekturze, podobnie jak nad wieloma innymi sprawami, przekonuje mnie, że ani minuta spędzona z tą książką nie jest zmarnowaną. Jest to pierwsza książka od lat, którą przeczytałem od deski do deski bez użycia zakładki, w ciągu kilku godzin.
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Czy na cyrografie wyschła już krew?
(2005-10-10)
Anita
Ozimek
Więcej o recenzencie
Po przeczytaniu, a raczej łakomym pożarciu książki Łysiaka ciągle prześladowało mnie pewne zdanie „Najgorsze nie jest to , że ludzie oszukują. Najgorsze jest to, że każde oszustwo ma jakieś usprawiedliwienie”. Potem zaczęły jak złe duchy straszyć pytania- Ile jest warte czyste sumienie? Za ile można sprzedaż duszę? Jakim kosztem? Gdzie sięgają granice tzw. przyzwoitości? Czymże jest wolność stanowienia o sobie, o losie innych? Czym jest mniejsze zło? I w jakie gówno tym razem wdepnął świat? No cóż, Łysiak nie udzielił mi na nie odpowiedzi, a raczej nie powiedział nic nowego o czym bym już wcześniej nie wiedziała, lecz przedstawił to w tak szalenie błyskotliwej i intrygującej formie, formie dialogu na modłę „Dwunastu gniewnych ludzi” Sidneya Lumeta, że zaskarbił sobie moje wielkie uznanie. Chociażby, za odwagę zmierzenia się z tak trudnym tematem. Była w tym pewna złośliwa ironia, zgryźliwa kpina pod adresem wszechwładnych i potężnych tego świata, którym się wydaje, że wszystko już wiedzą, podczas gdy tak naprawdę w obliczu prawd fundamentalnych tych najważniejszych i jedynie istotnych nadal jesteśmy tak samo nieporadni co zagubieni. Z resztą nie może być inaczej, skoro na tym zasadza się cała nasza natura, istnienie poczęte ze skrajności i ułomności. Że taka jest cena wolności. Taki jest koszt codziennie podejmowanych decyzji, dokonywanych wyborów. A ty krucha i słaba istoto masz tylko jedno życie i tylko jedną szansę by go nie zmarnować. Póki co nasi bohaterowie mają sobie stopniowo uświadamiać tą bolesną i gorzką prawdę, że z tej walki o duszę, która jest skądinąd jak obosieczna broń, jak awers i rewers jednego- nie można wyjść z podniesionym czołem. Mało tego, że ich dłonie na zawsze będą skalane ludzką krwią. I, że już nigdy nie okupią swych win, grzechów pychy. Wiecznie niezaspokojonych ambicji, hołdów stawianych na pomnikach własnej wyższości i wspaniałości. Z całą tą schedą, puszką Pandory- wyrzutami sumienia, zgryzotami, wątpliwościami, kryzysami, czy chwilami zwątpień i załamań. Zarzuca się Łysiakowi, że nie liczył się, czy że nie dopuścił do głosu zwykłych ludzi. Trzeba wiedzieć oponentom, że ci pominięci są świadomi własnych ograniczeń, znają swoje miejsce w szeregu, a przede wszystkim doskonale zdają sobie sprawę z tego kto tu pociąga za sznurki i prawdopodobnie właśnie dlatego w decydującej chwili zawahali by się zająć stanowiska w „debacie”.
Podczas gdy tych pierwszych, wybranych choć wiele dzieli, to w pewien sposób coś łączy i jest to władza. Nic innego, mimo, że u każdego z nich koncentruje się ona na czym zgoła odmiennym. Upraszczając- cyniczne być albo nie być filozofa, klechy pokorne i ufne nie zabijaj, czy a co ja z tego będę miał dorobkiewiczów etc. Myślę, że po cichu i skrycie mogli by sobie powtarzać słowa z „Fausta” Goethego „ Dałem memu duchowi w pysk i sobie poszedłem”. Póki co, jeśli przyłożyć ucha z drugiej strony nasuwa się jeszcze inna smutna refleksja, że nie wolno, nie można żyć na uboczu, bez zaangażowania, że nawet ta bierna postawa ma swój wydźwięk, reperkusje, że zawsze ingerując w inne czynimy nieodwracalne zmiany w drugim zostawiając trwały ślad w sercach i duszach, na własną obronę i na własną zgubę.
Dla mnie „Cena” Łysiaka po tylu latach, od kiedy po raz pierwszy wpadła mi w ręce wciąż stanowi punkt odniesienia i ciągle powraca swym zawadiackim cynizmem, bezwstydną, ale bezpretensjonalną odwagą stawiania niechcianych i może już zapomnianych pytań o odpowiedzialność za innych , za siebie i za własne decyzje. I tak jak wtedy tak dziś nurtuje myśl, co ja bym zrobiła gdyby to ode mnie zależało czyjeś życie lub śmierć. Że nie byłaby to prosta decyzja, że towarzyszyło by jej wiele niejasności, niuansów i odcieni, a ja musiałabym się odnaleźć w całym tym natłoku niejednoznacznych decyzji, zalewie szarości i gąszczu mniejszego zła od którego przecież nie ma ucieczki.
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(16)